Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THE WALKING DEAD: COMPENDIUM TWO

THE WALKING DEAD: COMPENDIUM TWO

THE WALKING DEAD: COMPENDIUM TWO

ocena:9
Autor:Robert Kirkman i inni
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Image Comics
Ilość stron:1068
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Rzadko się zdarza, żeby długie serie trzymały poziom przez tyle czasu, co „The Walking Dead”. Dzieło wychodzące od lat spod ręki Roberta Kirkmana to jak dotąd najbardziej kompletna i szczegółowa wizja apokalipsy zombie, jaką znaleźć można we współczesnej fikcji. Nigdy wcześniej żaden film, książka ani gra komputerowa nie eksplorowały tego motywu tak wnikliwie i z równie niewiarygodną starannością. Największe wrażenie robi zaś to, że w miarę postępów fabuły Kirkmanowi wcale nie zaczyna brakować pomysłów. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną drugiego kompendium coraz silniejsze było moje wrażenie, że „The Walking Dead” robi się coraz lepsze.

Ci, którzy mieli okazję czytać pierwszy tom tego wydawnictwa – bądź też zapoznali się ze wszystkimi ośmioma rozdziałami w osobnych zeszytach – pamiętają, że skończył się on prawdziwą masakrą. Drugie kompendium podejmuje temat w dokładnie tym samym momencie, roztaczając przed nami wizję tak przytłaczającą, smutną i gorzką, że momentami lektura staje się niemal bolesna. Kirkman każe nam razem z bohaterami serii przetrwać bardzo trudny okres: znikąd nie można się tu spodziewać nawet nikłego promyka nadziei, a krwawe żniwo zebrane przez Gubernatora wcale nie zamyka nieustannego ciągu bezsensownych śmierci. W „The Walking Dead” to chyba właśnie robi największe wrażenie – każdy może zginąć. Żadna postać nie może czuć się bezpieczna. Kirkman nie będzie bał się złamać nam serca, co więcej, zrobi to z dziką chęcią jeśli tylko przyjdzie mu na to ochota. W drugim kompendium umiera dużo postaci, wiele z nich jest zaś czytelnikom znanych od samego początku serii.

Atmosfera jest bezbłędna. W pierwszym kompendium bywały jeszcze problemy z budowaniem klimatu, zwłaszcza w początkowych epizodach, w których przesłodzone dialogi i nieprawdopodobnie ugrzecznione zachowania bohaterów czasami przekraczały granice zdrowego rozsądku. Tutaj nie ma miejsca na wpadki, nie zdarzają się też praktycznie sceny zbędne czy przeładowane patosem. Bohaterowie wciąż mówią trochę nienaturalnie i mają tendencje do zbyt długich przemów, ale można się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza że fabuła, zwroty akcji i problemy moralne piętrzone przed czytelnikiem są najwyższej klasy.

Właśnie, moralność. Druga część kompendium jeszcze głębiej skupia się na problemie przetrwania – co wolno, a czego nie wolno zrobić człowiekowi, by przeżyć w skrajnych warunkach? Gdzie przebiega granica, której nie powinno się przekraczać? Dodajmy, że nie ma tu miejsca na banalne morały – do samego początku jasne jest, że linia między dobre a złem zatarła się dawno temu, a bohaterowie nigdy nie odzyskają swojej niewinności. Świat zaprezentowany w „The Walking Dead” jest tak strasznym i bezwzględnym miejscem, że bycie mordercą nie jest w nim już równoznaczne z byciem złym człowiekiem. Kirkman zachowuje zdrową bezstronność, ale bohaterowie raczą nas licznymi przemyśleniami na temat swoich czynów. Czasami nie sposób nie zastanawiać się, czy to aby nie marne próby usprawiedliwienia swoich zbrodni.

„The Walking Dead” niejeden raz łamie czytelnikowi serce. Śmierć ulubionej postaci to jedno – ale co mamy pomyśleć, kiedy nagle osoba, z którą się utożsamialiśmy, zachowuje się w sposób okrutny, samolubny bądź zwyczajnie niebezpieczny? Czy możemy wybaczyć ludziom zapędzonym w ślepy zaułek to, że stopniowo tracą rozum? Tak, drugie kompendium jest także poświęcone szaleństwu – nie sposób znaleźć tu choć jednej zdrowej na umyśle postaci. Ciągła walka o życie i obcowanie ze stadami żywych trupów w końcu złamią każdego, zdaje się nam mówić Kirkman. Obserwujemy więc stopniową degradację wszystkich tych sympatycznych ludzi, którym towarzyszyliśmy od początku serii i zastanawiamy się – czy kiedy to się skończy będziemy jeszcze w stanie ich lubić?

Seria jest bardziej brutalna, niż można by z początku przypuszczać. Śmiem twierdzić, że swym brudnym klimatem i okrutnymi obrazami dorównuje twórczości Jacka Ketchuma. Z pewnością nie powinni się za nią zabierać czytelnicy o słabych nerwach – a jeśli ktoś dalej wyznaje przestarzały pogląd, że komiksy są przeznaczone tylko dla dzieci, powinien szybko zweryfikować swoje podejście.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną i ogólną stylistykę, to niewiele się tu zmieniło. Rysunki trzymają stały, przyzwoity poziom, a wszelkie ulepszenia to zaledwie kosmetyka. Czarno-biała tonacja podkreśla mroczny nastrój opowieści: całe szczęście, że nikt nie zdecydował się „The Walking Dead” pokolorować.

Podsumowując, seria aż do 16 rozdziału trzyma niezaprzeczalnie wysoki poziom. Tym razem obejdzie się bez wybuchowej końcówki, jednak finał każe nam się zastanawiać, co wydarzy się później. Mnie najbardziej ciekawi, jak długo jeszcze Robert Kirkman będzie pozostawał w tak dobrej formie. Jak do tej pory „The Walking Dead” nie zaliczyło ani jednej klapy: komiksy przeszły do legendy, serial zarabia krocie, a pierwsza gra komputerowa otarła się o tytuł „Game of the Year”. Świat horroru od dawna nie widział tak niezawodnej marki. Pozostaje mieć nadzieję, że potrwa to znacznie dłużej.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ przygniatający, pesymistyczny nastrój w pierwszej połowie
+ mnóstwo zwrotów akcji i emocjonujących momentów
+ gęsty klimat
+ mnóstwo wiarygodnych i wielowymiarowych postaci
+ dylematy moralne i bezkompromisowa przemoc

Minusy:

- dialogi czasami brzmią mało wiarygodnie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -