Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIEWIDZIALNE POTWORY

Invisible Monsters

NIEWIDZIALNE POTWORY

ocena:9
Autor:Chuck Palahniuk
Tłumaczenie:Lech Jęczmyk
Wydanie oryginalne:1999
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Niebieska Studnia
Ilość stron:237
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Osobisty, nierozłączny, karmiony latami wewnętrzny niewidzialny potwór, enigmatycznie określany jako lęk pierwotny. Każdy jakiegoś ma, a nierzadko hoduje ich wiele. I bardzo dobrze, bo gdyby nie te wewnętrzne strachy, pisarze pokroju Chucka Palahniuka, funkcjonowaliby co najwyżej jako nic nieznaczące skryby, gdzieś w małomiasteczkowych urzędach albo zapomnianych przez gatunek ludzki bibliotekach.

Na szczęście człowiecza psychika w swej szczodrobliwości raczy nas wszelkiego rodzaju „Niewidzialnymi Potworami”, które w sprzyjających okolicznościach przyrody oraz z drobną pomocą, na przykład jakiegoś zdolnego pisarza, objawiają się z pełną mocą. Bo czym są wszystkie niewidzialne potwory? To lęki, które sami w sobie hodujemy, czasem na własne życzenie, a czasem są nam metodycznie, ze szwajcarską dokładnością i niemiecką konsekwencją wbijane do głów. Jednym najbardziej pospolitych, a zarazem najgorszych lęków, jest ten przed utratą twarzy. Zazwyczaj rozpatrujemy go w kategoriach metaforycznych, na przykład zbłaźnienia przed osobami, na których dobrej opinii nam zależy, ujawnienia wstydliwych faktów z przeszłości albo zwyczajnie upicia się na firmowej imprezie i pozwolenia sobie na o ciut za dużo. A gdyby tak spojrzeć na strach przed utratą twarzy dosłownie? Twarz, facjata, morda, oblicze. Naczelna część ciała, którą regularnie właściciel widuje w lustrach, odbiciach sklepowych witryn i ekranach komputerów. Facjata, przez którą otoczenie kojarzy i wie, że my to my. Logiczne, gdyż po stopach byłoby raczej trudno. Jak funkcjonować bez twarzy w świecie, który nas z niej kojarzył i przez nią ustawiał w swojej hierarchii atrakcyjności, szacunku oraz statusu społeczno-finansowego? Strach pomyśleć.

A co, jeśli twarz straci modelka? Jeśli nazywa się Shannon McFarland, to zawsze może wybrać się w szaleńczą podróż po Ameryce, najlepiej w towarzystwie Brandy Alexander oraz Alfy Romeo. Taka wycieczka daje wiele możliwości kreatywnego wykorzystania czasu. Wspomniani bohaterowie wybrali opcję z wypożyczaniem samochodów oraz okradaniem domów wystawionych na sprzedaż. Jak każdy wie, w takich domach znajduje się cała masa wartych zabrania i skonsumowania leków. Sposób spędzania czasu nie byle jaki, ale i bohaterowie też niebanalni. Shannon ma odstrzeloną dolną część twarzy i mimo najszczerszych chęci nie jest w stanie wyartykułować słowa. Brak dolnej twarzoczaszki zazwyczaj ukrywa pod woalkami. Brandy przechodzi etap bardziej ujmowania niż dodawania, gdyż znajduje się w przededniu ostatecznego przetransponowania z mężczyzny w kobietę. Romeo z kolei, przynajmniej fizycznie, posiada wszystko na swoim miejscu. W czasie tej szalonej wycieczki historie wszystkich postaci powoli zaczynają układać się w jedną mniej więcej logiczną całość, jeśli tylko przyjrzeć się temu od strony linearnej, a niekoniecznie już mentalnej. Palahniuk, jak to na starego demiurga przystało, nie oszczędza zarówno swoich bohaterów, jak i czytelnika, bezczelnie zabawiając się wszystkim, na co tylko ostrza klawiatury komputera pozwalają. Zaczyna od kwestii podstawowych, perfidnie naznaczając swoje dzieci wiele mówiącymi imionami i chyba najdelikatniejszym psikusem jest spłodzenie z nazwy alkoholu Brandy Aleksander. Bo w powieści mamy jeszcze trzy mojry, siostry Rhea ( parodontoza, biegunka, rzeżączka ). To dopiero początek z zabawą w wyszukiwanie kontekstów oraz nazw własnych, począwszy od demonologii na popkulturze skończywszy. Z pewnością czytelnik anglojęzyczny ma z tego jeszcze większą frajdę, niż szarzy zjadacze tłumaczeń. Choć to jedynie wstęp.

Po pierwsze oksymoron – uporządkowany chaos. Czytelnik przyzwyczajony do chronologicznego układu powieści bardzo się rozczaruje. Sceneria, czas, emocje, ludzie, nawet imiona głównych bohaterów zmieniają się równie szybko, jak przeskakują migawki aparatu fotograficznego. Z tych wszystkich krótkich ujęć rodzi się historia ludzi, których również cechuje całkowity wewnętrzny chaos. Ich zachowania, wygląd, a nawet orientacja seksualna zmieniają się w równie szaleńczym tempie. Rodzice Shannon wyganiają jej brata z domu po tym, gdy dowiadują się o jego orientacji seksualnej. Na wieść o śmierci syna stają się tak fanatycznymi zwolennikami mniejszości oraz swobody obyczajowej, do tego stopnia, że na Boże Narodzenie ofiarowują córce bogaty wybór prezerwatyw.
Po drugie genialne cytaty na granicy prawd życiowych, które nawet w oderwaniu od lektury są w stanie funkcjonować i się bronić. W końcu wszyscy jesteśmy biodegradowalni.
Po trzecie świetna penetracja, tak zwanych układów międzyludzkich. Najlepsze przyjaciółki w rzeczywistości są swoimi najbardziej zawziętymi wrogami, a stwarzanie pozorów jest dla nich tym samym, co regularne zmiany garderoby, makijażu i operacje plastyczne. Żadne z uczuć nie jest do końca prawdziwe, gdyż to okoliczności zewnętrzne decydują o tym, na ile jesteśmy dla innych atrakcyjni oraz, co z tego można zagarnąć dla siebie. W końcu światem rządzą trzy rzeczy: uroda, pieniądze i strzelba. Wchodzimy tu tym samym w krąg popkultury i mody. Palahniuk bezwzględnie demaskuje wszystkie jego przywary. Przywiązanie nawet nie tyle do piękna, co nieustannych starań o zachowanie wiecznej młodości. Tkwią w tym nie tylko modelki, ale i poczciwy funkcjonariusz obyczajówki dbający o to, by jego ciało nie straciło na atrakcyjności dla wszelkiej maści parkowych zboczeńców. Wszystko to oczywiście pozbawione refleksji, a żadna emocja nie może być zachowana dłużej, niż wspomniany już błysk flesza. Budowanie życia z pojedynczych póz prowadzi do wewnętrznego zagubienia, a autokreacjonizm z czasem zaczyna zjadać własne ofiary. W końcu głęboko skrywane monstra dopadają swych bogów. Największym lękiem okazuje się nie utrata urody, lecz demaskacja tego, co się pod nią znajduje. Najbardziej niebezpiecznym potworem jest ludzka psychika. Główna bohaterka nosi swoją woalkę jak maskę, za którą znajduje się jej prawdziwe ja. Każdy z bohaterów dał się uwięzić w świecie stworzonym pierwotnie przez rodziców, gdyż to oni biorą na siebie rolę bogów, wiążąc w kulturze, zobowiązaniach i powinnościach. Dla osiągnięcia katharsis bohaterowie podejmują się coraz dalej posuniętych samookaleczeń na ciele i psychice nie dlatego, że odczuwają taką potrzebę, ale dlatego, że przez osiągnięcie stanu permanentnego upadku, chcą od nowa budować własne życie.

„Niewidzialne potwory”, to szalona przejażdżka po najgłębiej skrywanych emocjach, makabrycznych okaleczeniach z ich plastycznymi obrazami oraz wycieczka do piekła ludzkich dusz. Pisarz funduje swojemu czytelnikowi rajd, jeśli już nie po jego własnej psychice, to po świecie w którym funkcjonuje i którego jest częścią. Każdy człowiek ma twarz i prawdopodobnie nie ma świecie osoby, która ze strachu przed jej utratą, nie założyłaby ochronnej maski. A te mają to do siebie, że czasami zjadają swoich właścicieli.

Z artystami często bywa tak, że albo się ich kocha, albo nienawidzi. Palahniuk reprezentuje typ trzeci-miłość i nienawiść w spójnym, koherentnym uścisku. Czytanie jego prozy, to jak pakowanie się z rozmysłem w toksyczny związek – im bardziej mam cię dość, tym więcej chcę.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

- ujęcie tematu
- harmonijna symbioza elementów grozy i komedii
- wyobraźnia

Minusy:

- jak się uprzeć, to może coś się znajdzie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -