Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STRACH PRZED NOCĄ

A good and happy child

STRACH PRZED NOCĄ

ocena:8
Autor:Justin Evans
Tłumaczenie:Krzysztof Mazurek
Wydanie oryginalne:2007
Wydanie polskie:2008
Wydawnictwo:Znak
Ilość stron:368
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Motyw opętania przez duchy, demony, dybbuki czy cokolwiek z worka tworów, które są w stanie nawiedzić człowieka, był już tak często odgrzewany, szczególnie w XXI wieku, że przy kolejnych zwiastunach filmów, w których dziewczynka o bladej cerze tarza się po ziemi i z przekrwionymi oczami mówi w jidysz, można chwycić sie za głowę i zapytać: "ile jeszcze, Hollywood?". Justin Evans, który podjął się podobnej tematyki, wykracza jednak jedną nogą poza schemat. "Strach przed nocą" można porównywać z "Egzorcyzmami Emily Rose" czy "Nienarodzonym", ale w pewnych granicach smaku - thriller ten, czy (jeśli ktoś woli) lekki horror, równie dobrze nadaje się na szare, wietrzne wieczory czy deszczowe, jesienne noce.

W zbiorze monstrualnie rozległych listów do swojego psychoterapeuty (bagatela trzysta sześćdziesiąt) główny bohater powieści, George Davis, opowiada historię z dzieciństwa, kiedy to - jako jedenastolatek - przeżył coś na kształt opętania przez złe moce. Przypadłość ta była różnie interpretowana przez jego otoczenie. Z jednej strony: matka doszukująca się jej przyczyn w śmierci ojca Georga, cenionego naukowca, która uważała to za psychologiczną reakcję na przeżytą tragedię. Z drugiej: inni naukowcy, prywatnie przyjaciele zmarłego, którzy wbrew powszechnemu racjonalizmowi byli przekonani, iż dziecko faktycznie zostało nawiedzone. Bez względu na to, jak było naprawdę, a interpretację sytuacji autor pozostawia raczej czytelnikowi, George jest teraz dorosłym mężczyzną, świeżo upieczonym ojcem, który przez wzgląd na wydarzenia z przeszłości boi się zbliżyć do własnego dziecka. Popada w paranoję związaną z obawą, iż zdolność interakcji ze światem zjawisk nadnaturalnych przeniesie się na jego potomka, jak to było i w jego przypadku - ponoć jego ojciec miał podobny problem z "widzeniem" rzeczy niezwykłych. Strach ten generuje niezdrową sytuację, w której rodzina i przyjaciele boją się samego George'a, a raczej tego, co mógłby zrobić, gdyby paranoja rozwinęła sie w poważniejsze psychiczne dolegliwości. Stąd też bohater nasz zmuszony jest poddać się psychoterapii, czego efektem jest spisanie wspomnianych listów, zebranych w całą powieść.

Od dawna nie miałem do czynienia z pozycją tak klimatyczną, przesiąkniętą pierwotnym strachem, strachem organicznym, pochodzącym nie od postaci wyimaginowanych: wampirów, ludzi-aligatorów czy bagiennych potworów, a od przeciętnego człowieka, wywodzącym się z jego psychiki. Jakkolwiek realna lub nierealna byłaby kwestia samego opętania, istota wydźwięku powieści nie tkwi w nim, lecz w zmianach, jakie dokonują się w głowie George'a. Średnio spostrzegawczy czytelnik będzie w stanie dopatrzeć się utartego schematu głównej linii fabularnej - przecież wątek opętań i egzorcyzmów to chleb codzienny co drugiego horroropisarza. Bardziej spostrzegawczy, wymagający konsument uzna jednak, że istotniejsze są cechy charakteru głównego bohatera, jego relacje z innymi ludźmi czy też przemyślenia, jakie snuje od samego dzieciństwa do momentu spisania ich na papier listowy. Chodzi głównie o podatność na emocje nietypowe dla stereotypowego mężczyzny: wzruszenia, głęboką tęsknotę, obawę przed ciemnością i cieniem.

Największym atutem jest jednak nienachalny, barwny, lekko patetyczny (acz patetyczny w niemęczący sposób) język. Jeśli horror czy thriller chce się opatrzyć na wpół gotyckim klimatem zakrawającym o delikatną psychodelię, a to Justin Evans znakomicie uczynił, należy zabawić się w wyszukiwanie wyrafinowanych metafor, przystępnych jednak dla statystycznego adresata książki. Nie można tu liczyć na luźne pogawędki czy tanie dowcipy bohaterów; między wierszami można wyczytać jednak zamysł zbudowania czegoś na kształt zakurzonego, szarogranatowego stryszku wypełnionego gratami po prababci, gdzie człowiek zaszyłby się z "Strachem przed nocą", delektując się odcieniami opisów przeżyć i szeleszczącymi wyrazami przemyśleń George'a.

Evans nie prezentuje nam może wyjątkowego fabularnego nowatorstwa ani arcydzieła grozy na miarę "Tego" Stephena Kinga, ale niektóre książki nie są pisane po to, żeby arcydziełami zostać. Poza pewne ramy powieści o opętaniu jednak wykroczył. Odrzucił bowiem zasadę zaspokajania żądnych wykreowanego w kiczowaty sposób napięcia apetytów, bawiąc się raczej kolorystyką i synestetycznymi dialogami czy pejzażami, a także poddając w wątpliwość pewne społeczne normy, jak zatwardziały racjonalizm środowiska naukowego. Myślę, że dla takich smaczków warto jest przysiąść nad "Strachem przed nocą"; poświęcony mu czas na pewno nie będzie zmarnowany. Dla sensualistów dodam, iż grube karty książki oraz wypukła, gładka okładka polskiego wydania (o nieziemskiej kolorystyce) zapewniają genialne wrażenia dotykowe, sprawiające, że opisane przeze mnie wyobrażenie stryszku, w którym można by się zamknąć i delektować treścią książki jak tekstem prababcinego manuskryptu, staje się tym bardziej realne.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ klimatyczność
+ znakomity język
+ psychologizm

Minusy:

- przewidywalność;
- utarty motyw literacki

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -