Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WALKING DEAD. DROGA DO WOODBURY

THE WALKING DEAD. THE ROAD TO WOODBURY

WALKING DEAD. DROGA DO WOODBURY

ocena:8
Autor:Robert Kirkman Jay Bonansinga
Tłumaczenie:Bartosz Czartoryski
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Sine Qua Non
Ilość stron:320
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Podobnie, jak zombie pożerają ludzi, tak samo kultura masowa pożarła zombie. Trudno z tym stwierdzeniem polemizować, patrząc na fenomen „Żywych trupów” Roberta Kirkmana. Z dobrze zapowiadającego się komiksu, wyrosło ogromne uniwersum, obejmujące również serial, książki, gry, a nawet słuchowiska. Co więcej, serii o zmaganiach ocalałych z apokalipsy zombie nie widać końca – a to, paradoksalnie, wróży truposzom długowieczność.

Lilly to trzeźwo myśląca dziewczyna, która próbuje odnaleźć się w nowym świecie, w którym walka o przetrwanie jest codziennością. Towarzyszą jej olbrzymiej postury Josh, który mimo zadziwiających warunków fizycznych jest facetem o gołębim sercu; Bob, medyk mający skłonności do butelki; Megan oraz Scott, dwójka wykolejeńców, szukający ukojenia w narkotykach, alkoholu i przygodnym seksie. Po odłączeniu się od swojego dotychczasowego obozu, postanawiają szukać szczęścia na własną rękę. Tak trafiają do Woodbury, miasteczka, w którym próbuje się przywrócić normalność, znaną sprzed pojawienia się zombie. Władzę dzierży tutaj charyzmatyczny Philip Blake, który każe tytułować się Gubernatorem. Ta pozorna normalność, która pozwala mieszkańcom Woodbury choć na chwilę czuć się bezpiecznie, ma jednak swoją cenę…

„Droga do Woodbury” to druga książka z serii „The Walking Dead”, a przy tym jest to powieść jakby bardziej świadoma i mocniej potrząsająca czytelnikiem. Na pierwszym planie pojawiają się zupełnie nowi bohaterowie, choć nawiązania do „Narodzin Gubernatora” też są widoczne. I podobnie, jak w komiksie, tak i tutaj, zombie są tylko tłem, a prawdziwych emocji dostarczają ludzie, ich namiętności i wzajemne zmagania w świecie, w którym moralność i prawość zostały zawieszone gdzieś na hak obok znoszonego płaszcza. Jak powiedział Robert Kirkman, twórca serii, w „Żywych trupach” nie chodzi wcale o to, żeby komuś napędzić stracha, ale o to, żeby przyjrzeć się ludziom w ekstremalnych sytuacjach i zobaczyć, jak one ich zmieniają. W tym zdaniu kryje się kwintesencja „The Walking Dead” i klucz do zrozumienia tego popkulturowego fenomenu. Regułę tą z godną podziwu konsekwencją wykorzystują kolejne media, które sięgają po „Żywe trupy”. Można odnieść wrażenie, że „Droga do Woodbury” znacznie lepiej korzysta z tego prawidła niż jej literacki poprzednik. Książka aż buzuje od napięcia i adrenaliny, a cliffhangery trzymające czytelnika z zapartym tłem opanowane są wręcz do perfekcji. Utwór traktuję jako kolejny epizod, rozszerzający uniwersum „The Walking Dead”. I o ile „Narodziny Gubernatora” dla wielu osób pewnie wydadzą się bardziej interesujące i angażujące ze względu na kontrowersyjną osobę samego Gubernatora i jego przemianę, o tyle „Droga do Woodbury”, mimo nieco słabszej historii, wydaje się być sprawniejsza pod względem warsztatowym.

Tak samo również jak poprzedniczka, tak i nowa książkowa odsłona „Żywych trupów” jest zupełnie samodzielną historią, niepowieloną nigdzie indziej, a tym samym gwarantującą świeżą opowieść ze świata wygłodniałych zombie i zdeterminowanych ludzi. Warto przy tym zwrócić uwagę na konsekwencję wydawnictwa SQN przy projektowaniu okładek do literackich wydań „The Walking Dead” oraz wyeliminowanie błędów językowych, którymi „ozdobione” były „Narodziny Gubernatora” – w „Drodze do Woodbury” jest znacznie lepiej. Ci, którzy śledzą losy Ricka i spółki, nieważne czy w serialu czy komiksie, z pewnością wiedzą czego się spodziewać po serii, więc chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, gdy napiszę, że „Droga do Woodbury” to naprawdę niezłe widowisko, pełne napięcia i ludzkich dramatów, a przy tym przejmujące studium socjologiczne i barwna mozaika charakterologiczna. Ale to przecież tak samo oczywiste, jak strzał w cuchnącą głowę zombie. ..
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ napięcie i adrenalina
+ wzorcowe cliffhangery
+ wydaje się lepsza warsztatowo niż "Narodziny Gubernatora"
+ samodzielna opowieść, niepowielona nigdzie indziej

Minusy:

- historia ma słabszy potencjał niż "Narodziny Gubernatora", choć warsztatowo jest lepsza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -