Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KREW, POT I ŁZY

KREW, POT I ŁZY

KREW, POT I ŁZY

ocena:7
Autor:Carla Mori
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Oficynka
Ilość stron:309
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Religia to dla większości Polaków temat drażliwy, a dla wielu otoczony szczególnego rodzaju ślepą czcią. Ponieważ Kościół częściej krytykuje się we własnym gronie niż na forum publicznym, z pewnym zaskoczeniem przyjąłem do wiadomości fakt, że debiutancka powieść Carli Mori to przysłowiowy kij wetknięty w mrowisko. Potencjał do kontrowersji jest ogromny: autorka urodzona w Częstochowie portretuje swoje miasto jako mroczny zaścianek pogrążony w wiecznym cieniu Jasnej Góry, zapóźniony i nieprzyjazny, niechętny zmianom i wrogi wobec nowoczesnych poglądów. Jakby tego było mało, z tyłu okładki „Krwi, potu i łez” czytamy prowokacyjne pytania: „Czy Kościół katolicki uprawia czarną magię? Czy papież jest na usługach Szatana? Czy kapłani manipulują słowami Pisma Świętego, oddalając swoich wiernych od Boga?”

Moją pierwszą myślą po przeczytaniu opisu było jednak nie to, że autorka pokusiła się o ostrą krytykę roli religii w naszym kraju, ale że postanowiła stworzyć polski odpowiednik „Kodu Leonarda DaVinci”. Przeczucie to niedalekie jest od prawdy – „Krew, pot i łzy” to przede wszystkim historia kryminalna z domieszką horroru. Kontrowersyjna tematyka tworzy bardzo interesujące tło, które przeciętną pod innymi względami fabułę zmienia w pikantne danie – jednak satyra nigdy nie wysuwa się na pierwszy plan na długo. I całe szczęście, bo zamiast prób moralizowania i wytykania instytucji Kościoła oczywistych błędów, otrzymujemy lekką, przyjemną lekturę.

Na początku powieści jesteśmy świadkami bardzo dziwacznej śmierci pary kochanków – nauczyciela i uczennicy, którzy dokonują żywota podczas szczegółowo opisanej sceny stosunku. Na tym jednak akcenty erotyczne się kończą, co jest nieco zwodnicze, biorąc pod uwagę, iż cały pierwszy rozdział ocieka wręcz napięciem seksualnym. Carla Mori szybko przedstawia nam główne postaci: Klarę Wasowską, ciężarną dziennikarkę, która po latach powraca do znienawidzonej Częstochowy; Zuzannę Bachledę, roztrzepaną i władczą panią prokurator na tropie najdziwniejszej tajemnicy w jej karierze; oraz komisarza Malinowskiego, typowego półgłówka z masą uprzedzeń, który wprowadza do fabuły element komiczny. Ta trójka, z pomocą innych, mniej lub bardziej ważnych bohaterów, brać będzie udział w śledztwie dotyczącym trzech zagadkowych morderstw. Nietrudno chyba przewidzieć, dokąd to wszystko zmierza – tym bardziej, że informacje z tyłu okładki nie pozostawiają praktycznie czytelnikowi żadnych wątpliwości, z jakiego rodzaju spiskiem mamy do czynienia na kartach „Krwi, potu i łez”.

Przewidywalność nie jest jednak w tym wypadku bardzo poważną wadą. Dotyczy ona ogółu, a nie szczegółu: niektóre zwroty akcji potrafią zaskoczyć, a pewne rozwiązania zmuszają czytelnika do kojarzenia faktów i szukania poszlak. Chociaż intryga kryminalna jest dość płytka i pozbawiona zawiłości, odkrywanie kolejnych sekretów mimo to daje satysfakcję. Przyczepić muszę się jednak do tempa, które wydaje mi się nierównomiernie rozłożone. Raz jesteśmy zmuszeni przeczekiwać opisy prozaicznych czynności, zanim dalsze śledztwo ruszy z kopyta, a raz odnosimy wrażenie, że wydarzenie kluczowe zostało przez autorkę potraktowane pokrótce i po macoszemu. Także zakończenie powieści wydaje się nieco zbyt szybkie i urwane – to, co następuje po rozwiązaniu zagadki, jest niewspółmiernie krótsze od samego mozolnego poszukiwania wyjaśnień. Konkluzję uważam jednak za dość satysfakcjonującą, jeśli chodzi o wydźwięk. Z pewnością obeszło się bez ociekającego lukrem happy endu, nie zauważyłem też, by po drodze zgubiły się jakiekolwiek istotne wątki.

Powodem, dla którego „Krew, pot i łzy” czyta się tak lekko i przyjemnie, jest gładka, płynna narracja. Język Carli Mori, choć nieprzesadnie wyrafinowany i czasem kulejący w dialogach czy opisach, jest jednocześnie na tyle sprawny, że staje się przezroczysty. Żadne narracyjne udziwnienia czy eksperymenty z płaszczyznami czasowymi nie utrudniają odbioru fabuły. Ta prostota jest jednocześnie zaletą i wadą – zależnie od tego, czego od lektury oczekujecie.

Trochę rozczarowuje sam spisek – argumenty za demonicznymi praktykami Kościoła są tak naprawdę podstawami do krytyki jego uczciwości jako instytucji, nie wszystkie bezpośrednio wskazują na jego związki z czarną magią. Fakt, że część świąt chrześcijańskich powstała na bazie obrządku pogańskiego nie jest niczym zaskakującym – dowodzi raczej tego, że daty i tradycje należy traktować symbolicznie i z dystansem, niż że za wszystkim kryje się wielka, mroczna tajemnica. Jednocześnie tematyka podjęta w „Krwi, pocie i łzach” jest nie tylko kontrowersyjna, ale też elegancko połączona z fabułą. Jak już pisałem, historia nigdy nie zmienia się w próby moralizowania czy politykowania – zawsze na pierwszym miejscu są bohaterowie i prowadzone przez nich śledztwo. Te zdrowe proporcje sprawiają, że lektura bardziej przypomina „Kod Leonarda DaVinci” niż bezczelną próbę szokowania trudnym tematem.

„Krew, pot i łzy” to także rozbudowane osobowości bohaterów. Carla Mori bynajmniej nie szczędzi miejsca na kreowanie postaci, czyniąc je interesującymi i wyrazistymi. Relacja Klary z rodziną, a także jej stosunek do Częstochowy sprawiają, że łatwo się z nią utożsamiać. Komisarz Malinowski budzi sympatię mimo swoich rozlicznych przywar, pozostając przy tym postacią względnie wiarygodną. Irytowała mnie chyba tylko Zuza, która w swej władczości i emocjonalnych wybuchach szybko robi się męcząca. Swoją drogą, wielu z bohaterów ma tendencje do reagowania przesadnie emocjonalnie, co nie zawsze ma logiczne uzasadnienie w fabule. Szkoda też, że dialogi to bodaj najsłabszy element stylu Mori – czasem trudno nie zatrzymać się na jakiejś kwestii i nie spostrzec, że prawdziwi ludzie nigdy nie mówią w taki sposób.

W ogólnym rozrachunku „Krew, pot i łzy” stanowią doskonałą lekturę do pociągu, tramwaju czy innego środka lokomocji. Nie są przesadnie skomplikowane, nie są ozdobne stylistycznie, mają swoje wady, ale zapewniają sporo dobrej rozrywki. Ich niewątpliwą zaletą jest uczciwe potraktowanie trudnego tematu wpływu Kościoła na polskie społeczeństwo, a także bardzo starannie nakreślona wizja Częstochowy jako miasta pielgrzymek, które tłamsi swoich mieszkańców. Szkoda tylko, że tempo akcji jest nierówne, a zakończenie zbyt szybkie – gdyby nie to, być może ocena byłaby o jeden punkt wyższa.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ intrygująca, mroczna wizja Częstochowy
+ poważne, choć nie nachalne podejście do tematu moralności Kościoła
+ lekka i podana w przyjemny sposób fabuła
+ parę ciekawie zarysowanych postaci

Minusy:

- nierówne tempo akcji i urwane zakończenie
- rozczarowujący spisek
- słabe dialogi i z rzadka niedomagający styl

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -