Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:W OTCHŁANI IMATRY

W OTCHŁANI IMATRY

W OTCHŁANI IMATRY

ocena:8
Autor:Aleksander Ławrow
Tłumaczenie:Agnieszka Papaj
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2012
Wydawnictwo:Dobre Historie
Ilość stron:247
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Aleksander Krasnicki przeszło sto lat temu był najpopularniejszym autorem powieści w odcinkach, a jego utwory sprzedawały się w wielomilionowych nakładach w całej Rosji. Fakt, że ową popularność zyskał za czasów caratu prawdopodobnie wpłynął na jego degradację już za czasów bolszewików, dziś pozostając niemal całkowicie zapomnianym. A przecież pod pseudonimem Aleksander Ławrow stworzył jedną z najciekawszych postaci powieści kryminalnej, Metodego Kiryłowicza Kobyłkina. Dzięki wydawnictwu Dobre Historie mamy okazję odkurzyć i autora i stworzonego przezeń bohatera.

Akcja rozgrywa się w 1893 roku. Nad fiński wodospad Imatra przyjeżdża tajemniczy Aleksiej Nikołajewicz Kudliński. Mężczyzna ów zostaje zapamiętany przez pracowników stacji i hotelu, bowiem ignorując wszystkich, zaraz po przyjeździe „bez meldunku i rozładunku” udaje się nad gigantyczny wodospad... po czym ginie bez śladu. Tymczasem pociąg Kolei Nikołajewskiej wiezie dwójkę wyjątkowych pasażerów – rosyjskiego milionera, Jegora Pawłowicza Worobiowa i jego córkę, Marię Jegorową. Wkrótce mężczyzna umiera w niezwykłych okolicznościach. Sprawą z miejsca interesuje się wybitny detektyw Metody Kiryłowicz Kobyłkin. Tymczasem losy Kudlińskiegoi Jegorowej okazują się ze sobą silnie związane. Dziewczyna przeznaczona jest do zamążpójścia za nieznanego narzeczonego. Czy odnajdzie szczęście?

Tego typu powieści to unikaty. Nie sposób ich nie docenić i nie zachwycić się kolorytem i wykonaniem, przejść obojętnie obok wyjątkowego klimatu i nastroju, jaki bije z kart utworu. Martwy świat carskiej Rosji odżywa tutaj na nowo, ale co najważniejsze, bez historyczno-rekonstrukcyjnych zabiegów, tylko w sposób naturalny, przekazany słowami naocznego świadka. I to jest największa zaleta tej powieści, której język i świat przedstawiony same w sobie zasługują na uznanie.

Trochę inaczej jest z fabułą. Nie sposób bowiem nie odnaleźć inspiracji jakim uległ niewątpliwie Aleksander Ławrow, bowiem nazwiska Vidoq czy Holmes same pojawiają się w myślach, gdy poznajemy kolejne zdarzenia. Szczególnie dużo wspólnego odnajduję z postacią Arthura Conan Doyle'a, by nie rzec, że pewne rozwiązania fabularne wprost żywcem wzięto z poszczególnych opowiadań wyżej wspomnianego, z „Cętkowaną opaską” na czele. Inna sprawa, że Ławrow wykorzystuje znane patenty i tworzy z nich nową, własną jakość. Tu przede wszystkim prym wiedzie sam Kobyłkin, który jest postacią niezwykle sympatyczną i w odróżnieniu od wspominanych wcześniej legendarnych detektywów, nie jest osobą zadufaną w sobie, ani nadmiernie epatującą swoim geniuszem. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że kilkadziesiąt lat później podobną sympatię będą budzić filmowi bohaterowie typu Columbo czy Monk. Ławrow bowiem wierzy w swoją historię i dba, aby i czytelnik nie poczuł się oszukany. Oczywiście, po stu latach pewne rozwiązania fabularne nie zaskakują, a inne trącą naiwnością, ale nie wolno nam nigdy oceniać mentalności autorów bez znajomości tła historycznego. W tym wypadku nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do przedstawionej historii, wszystko bowiem rozgrywa się w sposób wiarygodny i prawdopodobny (czego już o wszystkich opowieściach o Sherlocku Holmesie powiedzieć nie można). Pamiętać jednak trzeba, że dziś pewne sytuacje mogą dziwić, wówczas tego typu mezaliansy czy rozwiązania matrymonialne były na porządku dziennym. Miłośnicy kryminałów starej daty na pewno będą usatysfakcjonowani.

Osobną sprawą jest kwestia niesamowitości, bowiem o horrorze, oczywiście, nie ma tutaj mowy. Tu również mamy do czynienia z zabiegiem, który wykorzystywano w XIX-stym wieku nad wyraz często przy konstruowaniu opowieści kryminalnych. Zdarzenia nadnaturalne, niewiarygodne często znajdywały jasne i logiczne wytłumaczenie, którym były najczęściej nowe wynalazki technologiczne, zmyślne pułapki i konstrukcje czy też nieznane i egzotyczne zawody lub gatunki zwierząt. I choć „W otchłani Imatry” od początku wciąga mrocznym i tajemniczym klimatem, niesamowitość ustępuje w pewnym momencie miejsca rozsądkowi, a czytelnik, znając zasady konwencji, nader szybko może domyślić się kilku ważniejszych szczegółów. Jest to jednak drobiazg, na który bibliofile nie powinni zwracać uwagi. Ja już czekam na tom nr 2.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ intrygująca historia
+ postać Kobyłkina
+ zapomniany kanon literatury kryminalnej
+ zapomniany świat carskiej Rosji
+ język
+ gratka dla bibliofilów

Minusy:

- konwencja narzuca pewne rozwiązania, które łatwo przewidzieć
- pewne nadmierne podobieństwa do „Cętkowanej opaski” i kilku innych opowiadań A.C.Doyle'a
- czas odcisnął swoje piętno i książkę docenią jedynie bibliofile.

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -