Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GŁOS NOCY

THE VOICE OF THE NIGHT

GŁOS NOCY

ocena:7
Autor:Dean R. Koontz
Tłumaczenie:Jan Kabat
Wydanie oryginalne:1980
Wydanie polskie:1995
Wydawnictwo:Amber
Ilość stron:270
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W praktycznie każdej kulturze uosobieniem wszelkich cnót, kondensacją najwyższej czystości i niewinności oraz symbolem bezbronności jest postać dziecka. Ogólnie przyjęło się, iż najbardziej wyrafinowaną krzywdą jest ta, którą oprawca kieruje w stronę najmłodszych - nazywamy ją wówczas "bestialstwem", tłumaczymy chorobami psychicznymi. A co gdyby tym razem postawić dziecko po drugiej stronie i uczynić z niego zdegenerowanego, pozbawionego skrupułów zwyrodnialca? Może o ile w XXI wieku pomysł ten, szczególnie w kinie, nie wydaje się czymś nadzwyczajnym, w 1980 roku, gdy ukazał się "Głos nocy", był wciąż dość świeży. Z perspektywy współczesnego czytelnika wymaga więc on małego przybliżenia.

Hermetyczny klimat małego amerykańskiego miasteczka. Czternastoletni Colin przyprowadza się tutaj z matką, nie znając totalnie nikogo. W samotności ucieka myślami w świat filmów grozy, komiksów i pisanego horroru, będąc ich znawcą, wręcz koneserem mimo młodego wieku. Tak naprawdę tkwi w nim dzieciak, od którego otoczenie nie wymaga wielkiej dojrzałości. Jest jednak dzieckiem szczęścia - szybko poznaje najpopularniejszego chłopaka w okolicy, Roya Bordena, który jakoby wprowadza go w towarzystwo. Okazuje się, że i Colin, i Roy czytali podobne dzieła, oglądali te same horrory. Fascynuje ich podobna tematyka, a ultrapopularny Roy sypie opowieściami przesyconymi brutalnością i strachem, co imponuje młodemu przyjezdnemu. W towarzystwie Roya Colin czuje się nieźle, dopóki nie odkrywa, iż wszelkie historie, które przytaczał mu nowy przyjaciel, mogą być prawdziwe. Co więcej, wszelkie krwawe bijatyki, gwałty, morderstwa na zwierzętach czy znęcanie się nad ludźmi mogło dokonać się faktycznie, z rąk Bordena. Dążenie tegoż chłopca do destrukcji, wyrządzania krzywdy (szczególnie w pamięci zapadł mi incydent z próbą zepchnięcia samochodu ze wzgórza na rozpędzony pociąg) czy nawet mordowania zaczynają budzić w Colinie niemały niepokój. Pewien artykuł sprzed lat, na który przyjezdny natyka się w znalezionych starych wycinkach z kronik, sugeruje, iż Roy Borden został w przeszłości bardzo dotkliwie doświadczony przez los. I o ile z psychologicznego punktu widzenia zachowania chłopca można wyjaśnić, o tyle niekoniecznie można przymykać na nie oko, choć z racji młodego wieku w opowieści o dokonaniach Roya nie wierzą w ogóle ludzie dorośli.

Postawienie dziecka w centrum makabrycznych wydarzeń jest na pewno ciekawym zabiegiem Deana Koontza. Z jednej strony młodzieniec może zachowywać się (w pewnych granicach) bezkarnie, wiedząc, jak łatwo manipulować można ludźmi dojrzałymi i jak ciężko jest im uwierzyć w to, jak daleko posunąć się może postać tak niewinna, jak kilkunastoletni chłopiec. Dzieciak z zalążkiem mężczyzny. Postać, która z pozoru powinna zaczytywać się w kolorowych piśmidłach, pogryzając tłusty popcorn czy ścigać się z kolegami na rowerze po wiejskich, polnych drogach. Schemat zostaje jednak zmieniony, odważnie przez Koontza naruszony. Pytanie, czy nie nazbyt odważnie. Świetnie prezentuje się sama wizja - pomnik względnej czystości, dziecko, ma odwagę porwać się na czyjeś zdrowie, nierzadko życie. Wykonanie ma jednak drobną wadę. Koontz za bardzo uwierzył w kiełkującą psychiczną dojrzałość swoich bohaterów. Nie sądzę, by w wieku czternastu lat ludzie toczyli takie myślowe dywagacje, jak główny bohater - Colin. Może to kwestia warunków, w jakich się wychowywano, czyli w zasadzie wpływu otoczenia na osobisty umysłowy rozwój, ale wówczas Colin musiałby przebywać jedynie z literatami i doświadczonymi krytykami kina.

Znakomicie natomiast rozwija się poziom napięcia w powieści. Od umiarkowanego poziomu na początku, z licznymi, acz przyjemnymi opisami, przez pomniejsze burze, po ostateczny sztorm. Kulminacja dosłownie wybucha gdzieś na ostatnich stronach "Głosu nocy", wypaczając obraz dziecięcej niewinności, który wpajany jest wszem i wobec do naszych głów. Można odnieść wrażenie, że degeneracja małoletnich przedstawiona w całej książce mogłaby mieć miejsce, nawet w polskich realiach, gdyby przenieść dzieciaki w uboższe i mniej liczące się z prawem dzielnice większych miast czy w jakiekolwiek brudne przedmieścia. Co czyni "Głos nocy" dziełem nadzwyczajnym, Koontz umieścił swoich bohaterów w pozornie czystym, niczym nie odstającym od ogólnie pojętej cywilizacji miasteczku, jeszcze bardziej plamiąc nieskalany stereotyp dziecka.

Historia przyjaźni Colina z Royem ma być zapewne dowodem na to, że najstraszniejsza nie jest obawa przed ciemnością, duchami czy śmiercią - o wiele bardziej przerażające może być przemienienie dziecka w małą, zwyrodniałą bestię. A z tym poziomem nieprzyzwoitości i braku zahamowań porównać można już chyba tylko amatorskie gore z najczarniejszych zakamarków Internetu. Dean Koontz nie po raz pierwszy wykazał się niezłą spostrzegawczością, spoglądając na nasz gatunek z nieco innej strony, niż zwykli to robić statystyczni pisarze grozy. A jeśli pomysł taki opakuje się w ładny język i przyprószy klimatem jednorodzinnych domków i małomiasteczkowych parków, można w kilka godzin przeżyć ciekawą, oryginalną historię nad dość dobrym owocem pracy jednego z mistrzów horroru. Swoją drogą, zamiłowanie chłopców do horroru jest w kontekście zamiłowania samego Koontza do tegoż gatunku doprawdy genialnym zbiegiem okoliczności.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ fabuła osadzona w małomiasteczkowych realiach
+ brak fantastyki, duchów, potworów
+ swobodny język
+ świetnie narastająca akcja

Minusy:

- zbyt krótka treść
- średni psychologizm bohaterów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -