Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRYLOGIA GNIEWU

TRYLOGIA GNIEWU

TRYLOGIA GNIEWU

ocena:5
Autor:Tomasz Czarny
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Wydaje.pl
Ilość stron:23
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tomasz Czarny to postać, która wciąż egzystuje na pograniczu podziemia literackiego, głównie za sprawą swoich bezkompromisowych tekstów, w których składa hołd największym przedstawicielom ekstremalnego horroru. To człowiek, który wie, że Lee, Ketchum, Barker czy Everson to ledwie wstęp do najkoszmarniejszych i najobrzydliwszych odmian książkowej grozy. Po udowodnieniu całej Polsce, że i u nas istnieje scena gore (vide antologia „Gorefikacje”, której był pomysłodawcą i współtwórcą), uderza bardziej scentralizowanym atakiem w postaci e-booka „Trylogia gniewu”.

Na tę króciutką w zasadzie książeczkę składają się trzy opowiadania. W „Wierceniu” poznajemy Karla, który doprowadzony do ostateczności hałaśliwym sąsiadem postanawia wziąć sprawiedliwość w swoje ręce. „Pies” to z kolei historia szeryfa Clarence Burnwella. Podczas rutynowej służby mężczyzna natyka się na niecodzienne zdarzenie i odkrywa kipiący w nim gniew. Ostatnie opowiadanie „Ingerencja” przedstawia losy Dave'a, budowlańca porzuconego przez dziewczynę, mającego szalonych i groźnych kumpli oraz wyuzdane marzenia seksualne. Każda historia jest krwawa, każda z nich to w zasadzie króciutki epizod według szkoły Laymona czy J.F. Gonzalesa. Jeśli więc te nazwiska Wam nic nie mówią, odpuśćcie sobie i recenzję i „Trylogię gniewu”.

Muszę przyznać, że Tomasz Czarny zaskoczył mnie tym zbiorkiem. Przede wszystkim, gratuluję mu odwagi, że zdecydował się wydać prozę w stylu amerykańskim, w Polsce bowiem książki, nawet elektroniczne, muszą być przecież grube i rozdmuchane do granic możliwości, bo tu się stawia na ilość, nie jakość. Czarny nie ukrywa, że opisuje tylko krótkie sceny, pojedyncze zdarzenia i epizody, których głębi nie ma co roztrząsać. To po prostu uchwycone momenty ludzkich dramatów, eksplozji gniewu i eskalacji przemocy. Swoiste ciosy, które odciskają piętno na duszy i w pamięci czytelnika. Przynajmniej w teorii. W praktyce jest bowiem tak, że autor podniósł wysoko poprzeczkę swoimi dwoma tekstami ze wspomnianej antologii „Gorefikacje” i tutaj, niestety, żaden tekst nie dorównał „Świątyni” (która momentami ocierała się o geniusz gore) czy „Puszce Coli” (która, choć banalna, swą brutalnością wryła mi się w pamięć chyba na zawsze). Teksty znajdujące się w „Trylogii gniewu” przede wszystkim nie eksponują takiej dawki gore do jakiej przyzwyczaił nas autor (w „Psie” jest ona wręcz znikoma), na pierwszy plan wysuwa się tutaj tytułowy gniew. Podany w groteskowo-humorystycznym wydaniu w „Wierceniu”, przedstawiony jako słuszny i sprawiedliwy w zaskakująco melancholijnym „Psie”, by wreszcie uderzyć brutalnie i zwyrodniale w „Ingerencji”. O ile pierwszy tekst jest dość przeciętną (choć zabawną) historyjką, to już w drugim widać echa Ketchuma (i wcale nie z powodu czworonoga), trzeci to już typowy Lee (szczególnie dwaj panowie gwałciciele, tak charakterystyczni dla prozy tego autora).

Nie jest to literatura dla wszystkich, to pewne. Znajdzie się cała gromada krytyków, którzy przyczepią się o przeróżne wymyślne bzdury do tej książeczki (jeśli w ogóle ich wzniesione w górę głowy zechcą spojrzeć na tak obmierzłą i obrzydliwą niszę literacką). Nie ma to znaczenia, bowiem Tomasz Czarny znalazł swoją drogę i kroczy nią dumnie i uparcie, a co najważniejsze, z rozmysłem i postępem. Ja jednak nie wybaczę mu dwóch rzeczy, za które stawiam taką, a nie inną ocenę końcową. Bo długość całości to jedna sprawa, ale też i wymóg konwencji. Po pierwsze korekta, która szczególnie w dialogach pozjadała większość przecinków. Jest to tym gorsze, że sam mam z tym zawsze problemy, a tu odkryłem jeszcze większe. Po drugie realia. O tym zawsze marudzę Tomaszowi i każdemu innemu polskiemu pisarzowi. Jak szukam zachodnich realiów, to czytam zachodnie książki. W polskim gore chciałbym zobaczyć wiercącego Karola, posterunkowego Boreckiego i budowlańca Dawida z porytymi kumplami Erykiem i Głupkiem. Bo zestawiając Tomasza Czarnego z zachodnimi autorami widać, jak dużo jeszcze przed nim. Wstawiając go na polski rynek, jest jasne, że nie ma w tym stylu konkurencji.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pomysł
+ próba zaszczepienia noweli horroru ekstremalnego w Polsce
+ rzecz dla fanów Laymona, Gonzalesa i częściowo i Lee

Minusy:

- bardzo króciutka
- niedokładna korekta
- dlaczego całość jest w realiach USA? Nic, kompletnie nic nie zmieniłoby wymowy po osadzeniu ich w Polsce

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -