Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DZIECKO NA NIEBIE

A CHILD ACROSS THE SKY

DZIECKO NA NIEBIE

ocena:8
Autor:Jonathan Caroll
Tłumaczenie:Zuzanna Naczyńska
Wydanie oryginalne:1990
Wydanie polskie:1998
Wydawnictwo:Rebis
Ilość stron:280
Autor recenzji:Olga Piech
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie mordują, nie gwałcą, nie oddają się krwawym rytuałom. W ich fantazjach drzemie jednak zło, które przelewają na papier, ukazują na ekranach, które sprzeadają wygłodniałej atrakcji widowni. Co drzemie w umyśle wybitnych pisarzy grozy? Jakie tajemnice skrywa dusza popularnych reżyserów horrorów? Czy jest cena, którą trzeba zapłacić za balansowanie na granicy dwóch sił: dobra i zła? Jonathan Carroll, w swej powieści „Dziecko na niebie”, szuka odpowiedzi...

Weber Gregston, wybitny reżyser, stara się wyjaśnić motywy samobójczej śmierci najlepszego przyjaciela Phila Strayhorna, reżysera, który zasłynął dzięki stworzonej przez niego serii krwawych horrorów. Weber na drodze swoich poszukiwań, odkrywa szokujące tajemnice, zostaje wplątany w niezwykłe wydarzenia i na własnej skórze przekonuje się o odpowiedzialności, jaką ponieść muszą twórcy zbiorowej wyobraźni.

Powieść Carrolla nie jest oczywiście typowym dreszczowcem. Analizując ją pod kątem przynależności gatunkowej, jestem skłonna nazwać ją raczej „moralitetem fantasy”, który wpisuje się doskonale w nurt „realizmu magicznego”, w którym krytycy umieszczają twórczość Carrolla. Jednakże trudno oprzeć się wrażeniu swoistej, intymnej bliskości „Dziecka na niebie” sztandarowym publikacjom grozy. Bliskość ta, nie wyraża się w makabrycznych opisach ani gwałtownych zwrotach akcji, ale w zajrzeniu „za kurtyny” horroru, którego dokonuje Carroll.

Nie będę ukrywać, że jest to w moich oczach największy atut książki. Twórca horroru jest ukazany zarazem jako ofiara kultury i kat sumień. Nie jest to pionierska próba zaprezentowania wyjątkowości osoby, w której umyśle rodzą się „artystyczne demony”. W rodzimej literaturze mamy przykładowo Stefana Grabińskiego, który w jednym swych opowiadań „Dziedzina” ukazał podobny, autotematyczny motyw. Carroll idzie jednak krok dalej i zastanawia się nad globalnymi konsekwencjami ukazywania zła w taki sposób, w który buzi ono nie odrazę, lecz zachwyt i kupowane jest niczym ciepłe bułeczki. Gdzieś pomiędzy słowami można doszukać się w występującej postaci Bloodstone’a slasherowych ikon takich jak Freddy Kruger, Michael Myers, czy Jason Voorhees.

Fantastyczne, z założenia straszne, wydarzenia, opisane przez Carrolla w powieści rażą przede wszystkim dziwnością. Można uznać to za swoisty atut, gdyż poczucie odrazy jakie pojawia się w umyśle czytelnika po zobrazowaniu sobie w wyobrażeniach kilkuletniej dziewczynki Anioła z wielkim, ciążowym brzuchem bez wątpienia ma coś wspólnego z emocjami, które budzą szokujące filmy gore.

Zabrakło mi, jednak dobrze zbudowanego, jednolitego klimatu. Carroll balansuje między moralizatorskimi prelekcjami a groteskowym teatrem dziwności. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że tempo narracji spada, co może rozczarować grupę czytelników nastawioną na częste zwroty akcji. Sądzę, że dostrzeżone przeze mnie w „Dziecku na niebie” niedostatki nie wynikają z niedopracowanego warsztatu pisarza, ale z jego stylu, którego główną cechą jest wymieszanie różnych gatunków, nie zawsze będących w obszarze estetyki odbiorcy.
Warto w kontekście Carrolla wspomnieć o języku jego książek. Ma on swoją rzeszę fanów, zaś zgrabne metafory i zwroty są chętnie cytowane. Mimo, że należę do czytelników ostrożnych i nieufnych wobec publikacji, w których łatwo jest znaleźć „złote myśli”, to „Dziecko na niebie” uwiodło mnie pod względem językowym. A jak to bywa z uwiedzeniem, patrzę na utwór w rozmiłowaniu, przez palce. Trudno mi nie przyznać, że książka jest dobrze napisana i w żadnym wypadku, na drodze lektury, nie chcę wobec niej podejmować żadnych demistyfikacyjnych czynności, które miałyby na celu wyszukanie małoodkrywczych fraz i pompatycznych cytatów.

Czy „Dziecko na niebie” jest warte lektury? Czytelnik przyzwyczajony do Kinga bądź Koontza może poczuć, że dzieło nie leży w jego estetyce. Wierny fan opowieści fantastycznych zapewne odczuje lekki niesmak z powodu nielicznych, ale jednak pojawiających się w książce drastycznych obrazów. Moim zdaniem jest to książka, której należy poświęcić uwagę. „Dziecko na niebie” jest trochę jak orientalne danie, które ma sporą szansę przypaść nam do gustu. Czytając je nie można też przejść obojętnie obok tak silnie wpisanych weń przekonań o odpowiedzialności za zło na świecie w każdej postaci, nawet tej fantazmatycznej i granicach do jakich twórca może się posunąć. Oczywiście, nie trzeba zgadzać się z Carrollem, ale pomyśleć warto...
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ ciekawy temat
+uniwersalne przesłanie
+ interesująca dziwaczność
+ warstwa językowa

Minusy:

- za dużo magii, za mało grozy
- nierówny styl narracji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -