Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WYLĘGARNIA

WYLĘGARNIA

WYLĘGARNIA

ocena:7
Autor:Robert Cichowlas
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Forma
Ilość stron:213
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Z twórczością Roberta Cichowlasa łączy mnie pewna specyficzna zażyłość - czytywałem jego historie jeszcze w okresie, gdy publikował całkowicie za darmo na łamach Horror Online; nie był on wtedy tak rozpoznawalny wśród autorów horroru, a ja wówczas nie myślałem nawet o zostaniu redaktorem rzeczonego serwisu. W końcu jednak nazwisko Cichowlasa pojawiło się w druku, dziś zaś będę miał okazję napisać o jego opowiadaniach ze zbioru "Wylęgarnia" - co cieszy mnie szczególnie dlatego, że jest to swego rodzaju podsumowanie jego dotychczasowej twórczości.

W zbiorze znajdziecie teksty stare i nowe. Niektóre miałem wcześniej okazję czytać w rozmaitych antologiach - np. "Krwavissimo!" ukazało się w "Czarnej kokardzie", a "Zasiedlenie" w "15 bliznach" - a z niektórymi zapoznawałem się po raz pierwszy. Najważniejszy wniosek, jaki nasuwa mi się po ich lekturze, jest następujący: o ile często podobne zestawienia ukazują dojrzałość pisarza, jego coraz sprawniejszy warsztat i powiększające się umiejętności, o tyle "Wylęgarnia" cechuje się niezwykłą lekkością, bezpretensjonalnością i drapieżnością, która sprawia, że od strony literackiej Cichowlas jest jak nakręcony, pozbawiony hamulców nastolatek. Poetyckie opisy wychodzą mu do bólu wymuszenie i sztywno, za to rozbuchana, tętniąca akcja to zdecydowanie jego para kaloszy. Opis każdej kobiety musi zawierać komentarz na temat jej biustu, krwawe sceny napisane są z werwą i tendencją do uroczej przesady, a chwile do namysłu pojawiają się rzadko i biorą nas z zaskoczenia. Śmiem twierdzić, że Cichowlas jest pisarzem tak nadaktywnym i niepohamowanym, że można go w tym względzie porównywać do Richarda Laymona.

Niegdyś autor serwował czytelnikom wyłącznie typowy horror klasy B umaczany w krwawym sosie; w "Wylęgarni" jednak znajdziemy zadziwiająco mało tego typu prostych i brutalnych tekstów. Najbardziej rzuca się w oczy bodaj "Spotkanie po latach", opowieść krwawa i zawierająca przesadnie szczegółową scenę seksu, balansującą na krawędzi pornografii. Miłośnicy klasycznego horrorowego bestiariusza powinni zresztą zwrócić na ten tekst szczególną uwagę, bo Cichowlas sięga w nim po jedną z czczonych przez popkulturę kreatur. Brutalne, dynamiczne i bardzo B-klasowe jest także "Zasiedlenie", pozbawiona namysłu jazda bez trzymanki na pokładzie pewnego samolotu. Ostatnim tego rodzaju mocnym uderzeniem jest wieńczące zbiór "Krwavissimo!", które darzę szczególnym sentymentem i jednocześnie uważam za jeden z jaśniejszych - choć też bardziej absurdalnych - utworów w zbiorze. Jego przewrotne zakończenie prawie na pewno wywoła szeroki uśmiech na twarzy każdego miłośnika lekkiego, przerysowanego horroru.

To oblicze Cichowlasa stanowi jednak w "Wylęgarni" margines, co z jednej strony mnie cieszy, zaś z drugiej smuci. Świadczy to bez wątpienia o tym, że pisarz postanowił rozwijać się w różnych kierunkach, co samo w sobie jest godne pochwały. Niestety, Cichowlas moim zdaniem najlepiej czuje się właśnie w takich klimatach, a teksty poważniejsze, bardziej nastawione na budowanie grozy przez nastrój i stopniowe kreowanie napięcia, nie zawsze wychodzą mu satysfakcjonująco. Zawiodły mnie zwłaszcza dwa opowiadania: "Przedstawienie", historia o pewnym mężczyźnie oraz tajemniczym spektaklu w podziemiach nowoczesnego hotelu, i "Powrót", tekst o człowieku wracającym do domu nawiedzonym pociągiem. Pierwsze z nich jest dość przewidywalne, przez co trudno było mi wczuć się w klimat, drugie zaś moim skromnym zdaniem ogranicza się do koncertu tanich sztuczek i namolnych wręcz prób straszenia, na dodatek zwieńczonych bardzo wątpliwym zakończeniem.

Na szczęście czasami Cichowlasowi się mimo wszystko udaje: tytułowa "Wylęgarnia" to tekst stojący na granicy pomiędzy typowym dla autora brutalnym horrorem a próbami stworzenia czegoś bardziej ambitnego. Pierwsza scena, w której dwóch mężczyzn siedzi na werandzie nad popularnym wśród turystów zalewem, rozmawiając o śmierci, szybko ustanawia dość interesujący klimat. Zakończenie opowiadania to chyba najlepszy i najsprawniej napisany finał w całym zbiorze (może z wyjątkiem mojego ulubionego "Krwavissimo!"). Całkiem dobrze czyta się też "Odgłosy Cytadeli", specyficzną opowieść o duchach, mocno zakorzenioną w realiach i historii miasta Poznań. Troszkę zawodzi samo zakończenie, ale nie da się temu długiemu tekstowi odmówić specyficznej atmosfery.

Na uwagę zasługuje także stawiający na budowanie napięcia thriller "Chory układ", w którym zwykła wizyta u prostytutki zamienia się w dylemat życia i śmierci. Mniej poruszyła mnie "Dommina" (choć może to dlatego, że nie przepadam za zwierzątkami domowymi, a kotami w szczególności), zaś "Lalka Ehecatl" wydała mi się całkowicie zapominalna i niewarta uwagi. Za to powiązane ze sobą teksty "Kościół w Auvers" i "Dom doktora Gacheta w Auvers" przypadły mi już do gustu zdecydowanie silniej - wykorzystanie w nich biografii Vincenta Van Gogha uważam za bardzo ciekawy pomysł.

Na sam koniec zostawiam sobie opowiadanie "Sługa", które - mimo nieco spapranego zakończenia - uważam za jedno z ciekawszych w zbiorze. Całość napisana została w formie pozbawionego opisów dialogu, sama historia zaś przywodzi na myśl film "Paranormal Activity". Muszę przyznać, że takie wykorzystanie tego motywu w formie literackiej całkiem przypadło mi do gustu - Cichowlas poradził sobie z wyzwaniem nader przyzwoicie. Szkopuł w tym, że dialogi nie są mocną stroną pisarza... a może wręcz największą z jego wad. Niejednokrotnie podczas lektury odnosiłem wrażenie, że rozmowy brzmią sztucznie, postaci potrafią mówić same do siebie w najdziwniejszych sytuacjach, a część dramatyzmu zostaje zaprzepaszczona przez nierealistyczne konwersacje. Może właśnie dlatego wolę Cichowlasa w mniej poważnych i bardziej dynamicznych historiach - tam pisane przez niego dialogi pasują jak ulał i nie gryzą w oczy. Wracając do "Sługi" - momentami tekst cierpi od niezręcznych rozmów czy nachalnej ekspozycji, ale na dłuższą metę spełnia swoje zadanie - i zapada w pamięć.

I tak jest z całą twórczością Cichowlasa. Od strony technicznej i warsztatowej jest to pisarz bardzo przeciętny - jednak gdy zostawi za sobą wątpliwe porównania i ekspozycyjne dialogi, a skupi się na akcji, staje się wyjątkowym polskim twórcą horroru. Porównywanie go do Mastertona nie ma więcej sensu, bo po latach Cichowlas wyraźnie pokazuje, że mimo inspiracji posiada swój własny, specyficzny styl. I nie ma na to lepszego dowodu niż "Wylęgarnia" - zbiór bardzo zróżnicowany, pełen pomysłów, a przede wszystkim dynamiczny i emocjonujący. Choć, niestety, nie tak równy pod względem formy, jak można by sobie życzyć.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ tempo, dynamika, emocje
+ horror w czystej, nieskażonej postaci
+ lektura szybka i relaksująca

Minusy:

- słabe dialogi i niedomagający styl

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -