Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SFINKS

THE SPHINX

SFINKS

ocena:6
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:Cezary Ostrowski
Wydanie oryginalne:1978
Wydanie polskie:2000
Wydawnictwo:Prima
Ilość stron:208
Autor recenzji:Jarek Turowski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Fellachowie powiedzą ci o dziwnych, okropnych rzeczach.
Arabowie równocześnie boją się ich i nienawidzą.
Nigdy nie mówią o nich bezpośrednio.
Nazywają ich „tamtym ludem” (…)


Seabury Quinn (cytat otwierający powieść)

Recenzję „Sfinksa” rozpocznę od rzeczy, która jest w moim odczuciu największym plusem tej powieści. Mowa o tytułowej bestii. Widząc po raz pierwszy okładkę omawianej książki, spodziewałem się mało oryginalnej historyjki o kobiecie, która pod osłoną nocy przeistacza się w potwora. Coś a’la historie o wilkołakach, tyle że wilk został podmieniony lwem. Nota na tylnej stronie tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, głosząc: „…okazuje się, że w ciele pięknej kobiety kryje się bestia…”.
Tymczasem Graham Masterton zaskoczył mnie i to dość pozytywnie. Ukazanie tytułowego Sfinksa nijak się miało do mojej pochopnej oceny. Potwór został przedstawiony w sposób oryginalny, a co najważniejsze – niezwykle realistyczny. Autor uwzględnił nawet w kreowaniu bestii czas, jaki upłynął od okresu świetności starożytnego Egiptu, poczynając odpowiednie deformacje ciała Sfinksa i przekonująco wyjaśniając ich genezę.

Brytyjczyk zabiera nas tym razem do światka amerykańskich polityków. Gene Keiller, obiecujący dyplomata, jest człowiekiem doskonale obytym w towarzystwie i często zapraszanym na imprezy. Na jednym z przyjęć spotyka tajemniczą Lorie Semple – pół Francuzkę, pół Egipcjankę. Mężczyzna zakochuje się w niej po uszy, można by powiedzieć, że wręcz od pierwszego wejrzenia, choć narrator nazywa to „miłością od pierwszego ugryzienia”.

O ile zwykle narzekam na zakończenia Mastertona, tym razem muszę skrytykować początek powieści, który jest rozwleczonym na blisko sto stron, niezbyt ciekawym flirtem między Gene a Lorie. Fan horroru nie doświadczy w tej części książki szczególnych atrakcji – nie dzieje się nic szczególnie niepokojącego, nie licząc sceny z surowym mięsem, w której raczej mało makabry. Gene pragnie zdobyć Lorie, a ta go odtrąca, zapewniając, że „bardzo go lubi, ale nie może skrzywdzić”. Dość często występujący w twórczości Mastertona wątek erotyczny mógłby niewątpliwie mocno podkolorować ten wstęp do właściwej grozy, ale niestety nic takiego nie ma miejsca.
Mniej więcej w połowie powieści para bierze ślub. Gene wprowadza się do tajemniczej i ponurej rezydencji Lorie, gdzie dziewczyna mieszka na odludziu z matką i służącym-niemową. Już pierwszej nocy poznaje makabryczny sekret dziewczyny i od tego momentu akcja zaczyna nabierać rumieńców.

Niewątpliwym plusem są sceny, kiedy główny bohater stara się „oswoić” żonę o ciele potwora. Momenty, kiedy specyficzna para próbuje zbudować między sobą więź zaufania potrafią zaciekawić. Nieco irytująca jest natomiast sama dziewczyna. Moim zdaniem kobieta-lew powinna być dumna i silna, tymczasem Lorie posiada osobowość cnotki zmiksowanej z kurą domową.

Matka Lorie wydaje się postacią bardzo niespójną, służący Mathieu to z kolei bohater intrygujący i niezwykle tajemniczy – mistrz izraelskich sztuk walk, któremu odcięto język podczas wojennych tortur.
Dynamiczna końcówka może się podobać. Szybka akcja i pełna napięcia atmosfera, która skutecznie pobudza czytelnika, by kibicował głównemu bohaterowi w potyczce ze Sfinksem. Trochę brakuje krwi i okrucieństwa, do jakiego przyzwyczaił nas Masterton, ale to zakończenie jest bardzo przyzwoite.

Książka króciutka – można powiedzieć, że lektura na jeden wieczór, ale godna polecenia. Kiedy przebrniemy już przez sto stron romansidła, kolejna setka zapewni nam spore napięcie i z niecierpliwością będziemy wyglądać, jak zakończy się potyczka głównego bohatera z żoną o ciele bestii.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ tytułowy Sfinks
+ zmysłowość Lorie
+ postać Mathieu za całokształt
+ klimat rezydencji na odludziu
+ historia ludu Ubasti
+ dynamiczne, ciekawe zakończenie

Minusy:

- nudny początek
- słabo nakreślone środowisko Gene’a
- charakter Lorie nie pasuje do Sfinksa
- irytująca postać matki dziewczyny
- mało ostrych scen, a właściwie ich brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -