Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAPPY END

Happy End

HAPPY END

ocena:8
Autor:Marcin Podlewski
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Studio Truso
Ilość stron:352
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Debiut to być może najważniejszy moment w karierze każdego pisarza. Często bowiem na początku zostają określone szanse autora w środowisku, na rynku i co najważniejsze - u czytelników. Oczywiście, od reguły są wyjątki i wielu twórców zapracowało sobie na uznanie przez lata pracy. Marcin Podlewski dorobek już jakiś ma, ale powieścią debiutuje teraz. I już może być spokojny. Prędko o nim nie zapomnimy.

Bohaterem „Happy Endu” jest dziennikarz, Tomasz Lebański, którego cudowna kariera załamała się gdy opublikował książkę o Aberracjach, dziwnych kataklizmach niszczących świat. Utwór ten okazał się niewygodny dla rządu, a sam Lebański stał się osobą bardzo niepopularną. Nic dziwnego, że pojawiła się głęboka depresja i lekomania. A to jeszcze nie wszystkie problemy nieszczęsnego dziennikarza. Według starej zasady zaś, gdy jest się przypartym do muru można się od niego tylko odepchnąć, tak też Lebański wsparty (a jakże!) przez płeć piękną rusza na spotkanie prawdy. Jakiej? No właśnie.

Trudno mówić o książce tak złożonej i pomyślanej, by to czytelnik odnajdywał tropy, znaczenia, przesłania. Ciężko opowiadać o lekturze, gdzie nie za bardzo można zdradzać fabułę. Nie dlatego, że jest taka przewidywalna. Wręcz przeciwnie. Ale tak naprawdę, to od czytelnika zależy jak zinterpretuje dane fakty, pewne zdarzenia, wreszcie w jaki sposób podejdzie do wspomnianych Aberracji, czy jak oceni stan umysłu bohatera. Bo to nie fabuła jest tu siłą, a bohaterowie właśnie. I ci z pierwszego planu - Tomasz Lebański i Anna Krajec, ale i ci z drugiego: Patrycja Staw, król i przede wszystkim ojciec Lebańskiego. Ich relacje, dialogi, przemyślenia, tworzą pajęczynę, która zbiega się w kilku punktach, ale później rozbiega w kierunkach tak zaskakujących, że trudno nie bić braw autorowi za pomysł, rozmach i wykonanie.

Spróbuję jednak choć trochę nakreślić z czym mamy do czynienia. Teoretycznie jest to powieść science-fiction, mamy tu bowiem do czynienia z przyszłością i interwencją z innego wymiaru/z tamtej strony. Czy jednak jest to rzeczywiście strona Obcych? Podoba mnie się, że wielu ludzi doszukuje się tu podobieństw do braci Strugackich i ich „Pikniku na skraju drogi”. Podoba, bowiem ja tych podobieństw nie znalazłem, a prędzej wskazał bym na dalekie echa „Innych pieśni” Jacka Dukaja. Mamy tu bowiem do czynienia ze specyficznym połączeniem niejasności, domysłów i poszlak między zdarzeniami, od których nie sposób się oderwać. Raz, dzięki wybornym postaciom, dwa za sprawą świetnego języka. Warsztatowo Podlewskiemu nie mogę zarzucić absolutnie nic. Wreszcie, jest to książka, która skłania do myślenia, nie tylko nad wybornym zakończeniem, ale i nas wieloma wcześniejszymi scenami, nawet, a może zwłaszcza gdy już znamy finał. Rzadko zdarzają się książki, do których wracam, by upewnić się co do ścieżki, którą podążyłem w trakcie lektury. Kolejne brawa.

Mamy więc science-fiction (zapomnijcie jednak o laserach, statkach kosmicznych, itp.), a gdzie horror? Jest. I to całkiem sporo, ale nie takiego do jakiego przywykliście. To kolejny plus Podlewskiego, napisał s-f bez atrybutów fantastyki naukowej, stworzył horror bez... horroru. Groza w „Happy Endzie” pojawia się pod postacią kilku kanonicznych dla gatunku rozwiązań, ale po pierwsze podsuniętych w sposób bardzo subtelny, po drugie, smaczki te pozostawiam samodzielnemu odkrywaniu. Podlewski bowiem stawia na klimat, grozę, osaczenie, samotność, zagubienie, wyeksponowane w sposób znakomity, jednak plasujące utwór w kanonie grozy gdzieś w okolicach „Sklepów Cynamonowych” Bruna Szulza (wszak grozy tam niemało). Najprościej więc określić ten utwór mianem opowieści (przypowieści?) filozoficznej ocierającej się o s-f i horror. Książka niewątpliwie warta polecenia, choć czytelnikom bardziej wymagającym, nie nastawionym na szybką akcję i proste odpowiedzi. Bardzo udany debiut.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ fabuła (czy raczej jej koncept)

+język

+klimat

+postacie

+skłania do przemyśleń i nie daje łatwych odpowiedzi

Minusy:

-nie jest to horror w klasycznym rozumieniu tego słowa

-zdecydowanie nie dla zwolenników szybkiej akcji i lekkiej lektury

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -