Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EDGAR ALLAN POE'S CONQUEROR WORM

EDGAR ALLAN POE'S CONQUEROR WORM

EDGAR ALLAN POE'S CONQUEROR WORM

ocena:7
Autor:Richard Corben
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Dark Horse Comics
Ilość stron:32
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Fanom komiksu Richarda Corbena przedstawiać nie muszę – guru komiksu undergroundowego, autora kultowego „Den (Neverwhere)”, graficznego „multiinstrumentalisty” (jest twórcą filmów animowanych, plakatów, okładek płyt), wreszcie adaptatora dzieł Roberta E. Howarda, Edgara Rice'a Burroughsa, Edgara Allana Poego oraz H.P. Lovecrafta.

Komiks autorstwa Richarda Corbena nie jest wierną adaptacją wiersza autorstwa Edgara Alana Poego. Utwór amerykańskiego romantyka nie ma charakteru narracyjnego, a sytuacji lirycznej trudno nadać rysów, dzięki którym ta mogłyby uchodzić za fabułę. Dlatego poetyckiego „Czerwia zdobywcę” uznać należy jedynie za swoisty zbiór sugestii, o który współczesny artysta oparł swoją historię graficzną. Sam Corben w tekście zamieszczonym na ostatnich stronach publikacji napisał, iż w liryku twórcy „Zagłady domu Usherów” ujęły go przede wszystkim motyw teatru jako arena ludzkich zmagań oraz wizja marionetek, których byt Poe potraktował jako alegorię losu człowieczego. Ów sens utworu (marność życia ludzkiego) – makabryczny i wręcz emanujący grozą – nie mógł ujść uwadze takiemu znawcy horroru jak Corben. Nie dziwi więc to, iż komiks jest wybuchową mieszanką poetyckiej tajemniczości i wieloznaczności oraz dosłownym i wręcz ociekającego posoką gore.

Bohaterem „Czerwia” jest pułkownik Deren Mann, który pewnego dnia odkrywczy niewierność żony, postanawia okrutnie zmieścić się na niej oraz jej kochanku. Zdybawszy „miłośników” na pustyni zdradzony mąż bez cienia litości zabija zarówno żonę jak i jej nowego mężczyznę. W drodze powrotnej pułkownik zaatakowany zostaje przez czerwie żerujące na trupie kamerdynera, którego bohater zabił za pomoc w ucieczce wiarołomnej małżonki. Zaszokowany zachowaniem robactwa nie zauważa, kiedy obok niego pojawia się dwuosobowa trupa teatralna. Aktorzy zapraszają Derena Manna oraz jego familię i stronników na przedstawienie, które zorganizują specjalne dla nich.

Fabuła „Czerwia zdobywcy” może wydać się pretekstowa. Opowieść otwiera „trzęsienie ziemi” – na pustyni zamordowane zostają trzy osoby. Zaraz potem na scenie pojawiają się aktorzy animujący demoniczną pacynkę. Ta jakby za dotknięciem magicznej różdżki oczarowuje pułkownika Manna i przekonuje go do uczestnictwa w spektaklu zainspirowanym pewną rodzinną tragedią. Clou graficznego przedsięwzięcia to sekwencje w teatrze – początkowo zabawne, wręcz satyryczne, później pełne dramatyzmu i wszechobecnej makabry.

Jeśli więc nie historia, to co stanowi o sile komiksowego „Czerwia”? Największym atutami opowieści Corbena są unikalna, specyficzna i charakterystyczna dla twórczości Poego atmosfera, galeria nietuzinkowych postaci oraz nieszablonowe, zaskakujące pomysły na urozmaicenie fabuły. Osadzenie akcji w XIX wieku już sprawia, że grafiki wręcz emanują gotycką aurą – wystarczy zwrócić uwagę na domostwo pułkownika Manna, sposób zachowania się jego zauszników czy okoliczności towarzyszące wydarzeniom rozgrywającym się w murach teatru. W pamięć jednak najbardziej zapadają koncepty, dzięki którym historia aż tchnie niezwykłością i tajemniczością. Mam tu na myśli pojawienie się na pustyni aktorów animujących demoniczną pacynkę, przydający opowieści dramatyzmu spektakl teatralny, czy wreszcie efektowne, ale zgodne z duchem wiersza Poego wykorzystanie makabry.

Kilka akapitów wyżej starałem się wyjaśnić, dlatego Corben adaptując utwór Poego nie mógł tego zrobić w taki sposób, w jaki współcześni artyści na potrzeby mediów elektronicznych przekładają teksty prozatorskie. Nie znaczy to jednak, iż autor rysunkowego „Czerwia” nie znalazł interpretacyjnego klucza, dzięki któremu oba dzieła – graficzne i poetyckie – tożsame były w kwestii przesłania. Poe porównując żywot ludzki do spektaklu teatralnego oraz człowieka do animowanej przez siły wyższe lalki wskazał na to, iż wolność, którą tak hołubimy, jest jedynie iluzją. Co więcej, chcąc wyrwać się z miraży i wszelakich okowów człowiek, albo ta jego część najbardziej rwąca ku wolności, napotyka na opór materii, ciało, z którego wyzwolić się nie da. Bo śmierć, kojarzona często z wyzwoleniem, jest jedynie zwycięstwem tego, który ostatecznie nas, ludzi, posiądzie, czerwia. Podobnie jest w komiksie Corbena – tak jak pułkownik Mann uwielbiamy grać, często kreując się na kogoś, kim nie jesteśmy, uprawiamy maskaradę posiłkując się obłudą i hipokryzją jako najważniejszymi środkami aktorskiego wyrazu. Dopiero teatr i odważni, bo służący jedynie sztuce, artyści pokazują nam to, kim jesteśmy naprawdę. Tak jak w „Hamlecie” Williama Szekspira, Corbenowska scena staje się miejscem, w którym iluzja ustępuje miejsca brutalnej rzeczywistości.

Dzięki grafice wyrazistej, opartej na szczelnym wypełnieniu kadru, wreszcie niekiedy ocierającej się o przesadę Corbenowi łatwo jest wpłynąć na wyobraźnię widza. Ilustrując historię opartą na wynurzeniach podmiotu lirycznego, przez co „cierpiącą” na fabularne niedostatki, artysta nie miał innego wyjścia, jak ująć nas nietuzinkową oprawą graficzną. Stąd charakterystyczni, mocno zarysowani bohaterowie i grafiki wychowanemu na popkulturze odbiorcy kojarzące się z klimatami gotyckimi. Wyrazistości dodają także linie proste i kąty, za pomocą których Corben kreśli elementy świata przedstawionego. Większość detali zawartych w kadrze autor wypełnia wyrazistymi barwami – brązami, czerwieniami i czernią. Dzięki temu łatwiej jest w zawrzeć w grafikach pewien ładunek emocji, ale także przez skontrastowanie w obrębie jednego kadru kilku barw wzrasta dynamizm danej sekwencji.

Corben ma swój styl – w kresce i sposobie kompozycji rysunku – który doskonale nadaje się do kreowania światów wypełnionych grozą, lękiem i potwornością. Jego „Czerw zdobywca” jest przykładem na to, ile makabry można wycisnąć z utworu lirycznego, a więc z tekstu afabularnego, okraszonego mnóstwem nieraz dość abstrakcyjnych środków stylistycznych. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęć do lektury wiersza Poego (w pierwszej kolejności) oraz komiksu Corbena. Obie publikacje to świetny materiał do tego, by rozruszać trochę tryby wyobraźni.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ adaptacja utworu poetyckiego
+ bohaterowie (brak postaci pozytywnych)
+ tajemniczość
+ klimat sączący się z kart komiksu
+ dużo gore
+ nawiązanie do innych niż „Czerw zdobywca” utworów literackich
+ zachowanie przesłania Poego

Minusy:

- liryczny „Czerw zdobywca” jest tak wieloznaczny, że można było pokusić się o dłuższy komiks

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -