Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:I’M NOT SAM

I’M NOT SAM

I’M NOT SAM

ocena:7
Autor:Jack Ketchum Lucky McKee
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Cemetery Dance Publications
Ilość stron:175
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jack Ketchum to ponoć najstraszniejszy facet w Ameryce. Tak twierdzi inny straszny jegomość, Stephen King. Co się zatem stanie, gdy do pisarza o takiej renomie dołączy Lucky McKee, reżyser uznawany za jednego z najoryginalniejszych twórców grozy młodego pokolenia? Ano zaczynają się sypać, jak asy z rękawa, takie dzieła jak „Kobieta”, czy „I’m Not Sam”. Na tym ostatnim zatrzymajmy się nieco dłużej, bo mimo iż jest to tytuł o skromnej objętości, to wzbudza ogromne dyskusje.

Patrick i Samantha to małżeństwo dobiegające 40-stki, które wiedzie szczęśliwe i ustabilizowane życie. On - rysownik, ona - patolog sądowy, wykonują pracę, którą lubią, zawsze potrafią znaleźć wspólny temat, a w łóżku wciąż lecą iskry namiętności. Któregoś dnia, Patrick znajduje roztrzęsioną Sam, która obrusza się na dźwięk swego imienia, twierdząc, że nie nazywa się Sam. Kobieta nie rozpoznaje swojego otoczenia, a sama zaczyna się zachowywać jak 5-letnie dziecko. Upiera się przy tym, że na imię ma Lily. Zdesperowany Patrick aranżuje wizytę u zaprzyjaźnionego lekarza, lecz na niewiele się ona zdaje. Mężczyzna odmawia udania się z Sam do specjalisty i rozpoczyna własną terapię, której celem jest odzyskanie żony takiej, jaką znał.

„I’m Not Sam” to drugi po „Kobiecie” („The Woman”) literacki występ duetu Jacka Ketchuma i Lucky’ego McKee. Na tytuł ten składają się dwa teksty, „I’m Not Sam” oraz „Who’s Lily?”, które stanowią jedną, nierozerwalną całość. W pierwszym z nich poznajemy wydarzenia z punktu widzenia Patricka, w drugim natomiast do głosu dochodzi Sam. I dopiero to zestawienie dwóch różnych percepcji obnaży posmak goryczy i niepokoju całej historii. Co ciekawe, najmocniejsze akcenty, padają tu za kurtyną fabuły. Nie ma tu dosłowności, nie jest to również klasyczny horror. „I’m Not Sam” to psychologiczny creepshow, wędrówka po krainie demonów ludzkiego umysłu, które w sprzyjających okolicznościach dają o sobie znać. Książka Ketchuma i McKee zawiera w sobie spory ładunek relatywizmu oraz pytań natury etycznej i moralnej, na które wcale nie tak łatwo odpowiedzieć. Cała historia jest mocno prowokująca, a jej celem jest zdezorientowanie i zapędzenie czytelnika w kozi róg, co w ostatecznym rozrachunku, chyba bardzo dobrze się udaje. Fabuła urywa się bowiem w momencie, w którym chyba każdy chciałby poznać ciąg dalszy. To otwarte zakończenie to kolejny przytyk autorów do uruchomienia wyobraźni. O refleksyjności książki wspomina zresztą sam Ketchum w swoim wstępie, niejako przygotowując czytelnika na to, co ma go czekać. Amerykanin pisze wprost, żeby pomiędzy jedną a drugą historią wziąć głęboki oddech, zrobić sobie małą przerwę i dopiero wtedy kontynuować lekturę.

„I’m Not Sam” to książka mocno naładowana napięciem seksualnym, które w formie dosłownej obecne jest już od pierwszych stron, przebłyskując później w wymiarze symbolicznym. To mroczne love story bazuje na zaburzeniu pełnionych ról społecznych, w tym wypadku męża i żony. Patrick, zupełnie na to nieprzygotowany, z dnia na dzień musi się bowiem stać ojcem dla swojej żony, a Samantha z pozycji żony przechodzi w córkę, dziecko. Rodzi to oczywiście poczucie zagubienia i niepewności wśród samych bohaterów, którzy muszą na nowo zdefiniować swoją relację (jeszcze dzień przed „wypadkiem” oboje uprawiali płomienny seks). Utwór Ketchuma i McKee to również namysł nad kruchością ludzkiej tożsamości i jednocześnie opowieść o stracie. Co prawda największa kontrowersja pojawia się tu na gruncie fizycznym, lecz trudno rozpatrywać ją bez sprzężenia z poziomem psychologicznym bohaterów.

Najnowszy owoc Jacka Ketchuma i Lucky’ego McKee w większym stopniu skłania do refleksji niż szokuje. Groza przyjmuje tu postać sytuacyjną, a cała historia oparta jest na solidnych, racjonalnych fundamentach, do czego zresztą przyzwyczaił nas autor „Dziewczyny z sąsiedztwa”. „I’m Not Sam” nie znajduje miejsca na podium najlepszych dokonań Ketchuma, ale wciąż jest utworem, który zdecydowanie warto przeczytać. Fani twardej prozy Amerykanina z pewnością będą narzekać na zbyt małą ilość dosłowności i pikanterii, ale „I’m Not Sam” to po prostu książka o nieco innym profilu. Irytować może również jej skrótowość, lecz jest to zaleta i wada w jednym, ponieważ gdyby nie to, książka z pewnością nie byłaby tak dyskusyjna.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ składnia do refleksji
+ dyskusyjna
+ oryginalny koncept
+ ciekawi bohaterowie

Minusy:

- prosi się o rozwinięcie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -