Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PŁOŃ, WIEDŹMO, PŁOŃ!

BURN WITCH BURN

PŁOŃ, WIEDŹMO, PŁOŃ!

ocena:7
Autor:Abraham Merritt
Tłumaczenie:Radosław Pisula
Wydanie oryginalne:1932
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Dobre Historie
Ilość stron:128
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Choć weird fiction ma już ponad stuletnią historię, a więc na literackim rynku funkcjonuje mniej więcej tyle, ile jazz na rynku muzycznym, wciąż pozostaje gatunkiem zasadniczo nieznanym i nieszczególnie popularnym. Miłośnicy H. P. Lovecrafta ("Zew Cthulhu") czy chociażby Roberta E. Howarda (cykle "Solomon Kane" czy "Conan Chronicles") zetknęli się z nim dziesiątki razy, czytelnicy Blocha ("Psychoza") czy Bradbury'ego ("Kroniki marsjańskie") natrafili na niego zapewne nieświadomie. Ten niszowy nurt obfity jest jednak w wiele wysokiej klasy dzieł, które nigdy wcześniej nie dotarły do Polski lub nie zostały na nasz język przełożone. Wyselekcjonowane pozycje można będzie jednak przeczytać w ramach serii Biblioteki "Coś na Progu" - wśród publikowanych po raz pierwszy powieści weird fiction znalazła się otwierająca ten cykl "Płoń, wiedźmo, płoń!" Abrahama Merritta z 1932 roku.

Powieści Merritta ukazywały się jeszcze zanim nastąpiło wydanie najsłynniejszego chyba opowiadania wspomnianego już Lovecrafta - "Coś na progu". "Płoń, wiedźmo, płoń!" wyprzedziło jego powstanie o rok, a wydrukowanie o pięć lat. Należałoby zatem zaliczyć książkę Merritta do ścisłej klasyki, do początków rozwoju weird fiction. Akcja tej krótkiej powieści umiejscowiona jest w zyskującym status najbardziej zaludnionego miasta świata Nowym Jorku lat trzydziestych, a więc w podobnym czasie i miejscu, co chociażby "Wielki Gatsby" F. S. Fitzgeralda, z tym że prezentuje klimat absolutnie odmienny, w pewnym stopniu fantastyczny.

Dr Lowell jest cenionym w nowojorskiej społeczności lekarzem o niemałym dorobku naukowym. Pewnego dnia zostaje do niego przywieziony, a właściwie eskortowany przez środowisko mafijne pacjent z interesującymi objawami: katatonią, brakiem reakcji na większość bodźców oraz zastygłym, zamglonym wzrokiem wskazującym na skrajne przerażenie. Cały zespół medyczny jest bezsilny, na oczach Lowella funkcje życiowe pacjenta stopniowo zanikają, aż w końcu mężczyzna umiera. Szef lokalnego środowiska gangsterskiego, Ricori, który dostarczył pacjenta do Lowella, informuje lekarza, iż oczekuje precyzyjnego wyjaśnienia sprawy każdym kosztem, gdyż obawa się również o własne życie. Jak się okazuje, w całym Nowym Jorku podobnych przypadków było więcej w ostatnich tygodniach. Pacjentów nie łączyła żadna wspólna cecha - byli to bowiem i mężczyźni, i kobiety, ludzie w różnym wieku, od dzieci po starców, o rozmaitych zawodach i cechach fizycznych. Doktor Lowell, zadeklarowany racjonalista, jest zatem zmuszony przyjrzeć się sprawie od strony zaproponowanej mu przez wspólników Ricoriego - być może wszyscy zmarli odwiedzili przed śmiercią nowo otwarty sklepik z lalkami, którego właścicielką miałaby być rzekomo... wiedźma.

Co łączy sprzedawczynię lalek z cierpiącymi, popadającymi w katatonię ludźmi? Dlaczego przy umierających znajdowane są kępki ludzkich włosów z kilkoma tajemniczymi węzłami, a zakupione przez nich lalki tajemniczo znikają? Szanowany lekarz będzie musiał zweryfikować swój pogląd na czarnoksięstwo, magię oraz zjawiska nadprzyrodzone, jednocześnie samemu nieustannie drżąc o własne życie.

"Ignorancja, którą stworzyła twoja nauka, jest twoją tarczą."

Należy szczerze przyznać, iż zastosowany przez Merritta zabieg zderzenia racjonalnych poglądów Lowella z wiarą Ricoriego w faktyczne istnienie wiedźm dał mu ogromne pole manewru w kwestii konstruowania dialogów. Wymieniający poglądy bohaterowie oraz wygłaszane na głos logiczne analizy odkrywanych przez lekarza poszlak sprawiają, iż tematy się nie kończą, ilość rzeczowych dyskusji jest zatem wystarczająca, by uniknąć jakichkolwiek nużących dygresji. Dodatkowo pierwszoosobowa narracja Lowella, którego dopadają wątpliwości i którego męczą wszelkie niejasności czy niedopowiedzenia, czyni z powieści precyzyjną relację bieżących wydarzeń o nieco osobistym charakterze. Skoro uniknięto zatem pisania nie na temat, książkę powinno czytać się szybko i płynnie; cóż, nie zawsze tak jest. Czasem kwestie bohaterów okazują się tak rozwlekłe, iż niektóre sceny można uznać za zwyczajnie przegadane, zdarza się to jednak stosunkowo rzadko.

Sam pomysł wykorzystania motywu wiedźmy wynika z fascynacji autora tematem czarnej magii, który podejmuje on również w dołączonym do powieści liście do redakcji magazynu The Argosy. Wspomina tam, iż niektóre z pozoru "bardzo nienaukowe" wytłumaczenia wielu podejrzanych zdarzeń są najwłaściwsze. Podobne słowa padają z ust bohaterów "Płoń, wiedźmo, płoń!", sugerujących, iż być może czarna magia jest jedynie niezrozumiałą jeszcze przez człowieka formą nauki, nauką alternatywną dla powszechnie uznawanej. W takich momentach racjonalna postawa Lowella z zabobonna postawą ludzi Ricoriego przeplatają się i zlepiają w jedno, sugerując, iż tak zwane paranormalne anomalie są niewytłumaczalne jedynie ze względu na brak dostępnych środków badawczych.

Poza tym dialogiem racjonalizmu z ludowymi wierzeniami Merritt postanowił jednak uraczyć czytelnika czymś niewątpliwie fantastycznym, wystającym ponad ogólnie przyjęty realizm. Fascynujący, przerabiany nierzadko w kinematografii motyw lalki, zabawki, która może posiadać pewne mroczne, nieprzewidywalne oblicze. Zabawki dla dzieci, która może nie mieć zbyt wiele wspólnego ze sprawianiem frajdy. Wątek ten został przez Merritta rozwiązany naprawdę znakomicie, a to głównie przez umiejętne wkomponowanie lalek w opisywane miejsca, w zacisze zaplecza tajemniczego sklepiku i w toczącą się akcję.

Pierwsze polskie wydanie tej książki nadaje dodatkowego klimatu powieści poprzez sposób przekazania jej czytelnikom - otrzymujemy bowiem książkę stylizowaną na stare czasopismo, z podziałem na dwie kolumny, z szarym, szorstkim, sztucznie przybrudzonym tuszem papierem oraz co jakiś czas przedrukami plakatów i ilustracjami. Biorąc pod uwagę, iż teksty pionierów weird fiction ukazywały się we fragmentach właśnie w czasopismach sprzed kilkudziesięciu lat, wydawcy spisali się rzeczywiście świetnie, racząc nas klimatycznym powrotem do tamtych czasów. Już sama okładka przypomina nieco stare, dobre powieści fantasy czy science-fiction. A jako że Merritt stosuje dość uniwersalny czas akcji, nie informując ani nie sugerując żadnymi informacjami historycznymi czy technologicznymi, kiedy toczy się akcja jego książki, jedynie nadanie jej wydaniu takiej stylizacji pozwala precyzyjnie wczuć się w atmosferę tamtych czasów.

Trudno określić, czy wynika to z zapędów tłumacza, czy może jest dokładnym zachowaniem stylu Merritta, jednak bombardowanie treści tysiącami wielokropków i wykrzykników jest jedynym niuansem, który zaburza płynność i lekkość czytania. Zbyteczna interpunkcja odbiera bowiem powagę akcji, a sugerowanie czytelnikowi, w którym miejscu dzieje się coś poruszającego, psuje miejscami frajdę z czytania. Na szczęście jedynie miejscami.

"Płoń, wiedźmo, płoń!" pozwala czytelnikowi zapoznać się z klimatem klasyki weird fiction i tym samym odkryć natchnienia i inspiracje wielu współczesnych twórców. Mogę się założyć, iż nieprzypadkowe jest podobieństwo fabuły tej powieści Merritta do wydanego prawie sześćdziesiąt lat później "Sklepiku z marzeniami" Stephena Kinga. Pytanie jednak, czy wpływ pierwotnego weird fiction na współczesną literaturę nie jest czymś wspaniałym, nie jest piękną oznaką oddania szacunku ojcom literatury grozy? Do korzeni zawsze warto jest wracać, a "Płoń, wiedźmo, płoń!" idealnie taki powrót umożliwia. Taką przyjemną podróż w czasie. O, bagatela, ponad osiemdziesiąt lat!
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ uniwersalny czas akcji
+ rzeczowy, konkretny język
+ dobrze rozwiązany motyw lalki
+ sposób wydania stylizowany na czasopismo

Minusy:

- usypiająca pierwszoosobowa narracja
- dłużące się dialogi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -