Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IRON SIEGE

IRON SIEGE

IRON SIEGE

ocena:5
Autor:James Abraham Andrew Hong
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2011
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:IDW Publishing
Ilość stron:88
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ostatnimi czasy filmowcy „rzeźbiący” w horrorze upodobali kreślenie fabuł osadzonych w realiach drugiej wojny światowej. Działania wojenne same w sobie są horrorem, bo zakładają przecież czyjąś śmierć, a nierzadko unicestwienie całych nacji czy narodów. Ponadto kino opowiadające o II wojnie światowej w świadomości odbiorców popkultury utrwaliło obraz niemieckiego żołnierza jako symbol zła. Bladolicy i niebieskooki SS-Man niczym diabeł kojarzony jest z wykraczającym poza jakiekolwiek wyobrażenie bestialstwem. Trudno się zatem dziwić zarówno popularności w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku podgatunku kina eksploatacji zwanego nazi-exploitation, jak i wysypowi horrorów wojennych po roku 2000. Również i komiks nie stroni od podobnej tematyki. O komiksowe ujęcie wojennej grozy pokusił się chociażby Garth Ennis w słynnych „Opowieściach wojennych” (tu jednak nie uświadczymy wątków nadnaturalnych). W bardziej rozrywkowym ujęciu, za to już zdecydowanie nawiązującym do horroru, swoją powieść – „Iron Siege” – postanowili osadzić James Abraham i Andrew Hong.

Na łamach trzech zeszytów przenosimy się do południowej Francji, gdzie pod koniec wojny, w 1944 roku, amerykańscy żołnierze pod dowództwem sierżanta Jacka Delancey’a biorą w niewolę niewielki niemiecki oddział. Podczas podróży do bazy aliantów dochodzi do wypadku. Ocalali Amerykanie i Niemcy zmuszeni zostają do spędzenia nocy w niewielkim francuskim miasteczku. Na miejscu okazuje się, iż miasto dostało się we władanie krwiożerczych monstrów. Żołnierzom udaje dostać się do zamku, w którym schroniła się resztka mieszkańców wsi. Dowódcy obu oddziałów muszą przekonać swoich podkomendnych, że tylko współpraca może dać im cień szansy wyjście cało z opresji. Jak nietrudno się domyśleć, o taką kooperację między niedawnymi wrogami będzie bardzo trudno.

„Iron Siege” to jeden z tych komiksów, które szybko i łatwo się czyta, ale jeszcze szybciej się o nich zapomina. W łamach trzech kilkudziesięciostronicowych zeszytów autorzy postanowili zawrzeć jak najwięcej akcji, co z jednej strony uczyniło historię bardzo dynamiczną, z drugiej zaś do minimum okroiło ją z kontekstów historycznych czy psychologiczno-obyczajowych. Najpierw Amerykanom udaje się wziąć w niewolę Niemców, później na skutek niefortunnego zdarzenia żołnierze muszą stawić czoło żądnym krwi bestiom, wreszcie mając na karku także cywilów próbują wydostać się z wypełnionego potworami miasteczka. O tym, skąd wzięły się monstra, informuje nas lakoniczny wstęp. Autorzy nie wysilili się także „kreśląc” relacje między Amerykanami a Niemcami – żołnierze nie ufają sobie nawzajem, choć zdają sobie sprawę z tego, że ocalenie zależy tylko i wyłącznie ich współdziałania. Przedmiotowo potraktowana została również garstka mieszkańców francuskiej mieściny, której udało się schronić przed atakami hordy bestii. Służą raczej jako tło, ewentualnie zachowanie okupantów wobec nich pokazać ma, iż potwór tkwić może również w człowieku.

Tak jak scenariusz grzęźnie w schematach i próbuje zwrócić naszą uwagę jedynie mknącą do przodu akcją, tak i warstwa graficzna komiksu pozostawia raczej obojętnym – widać, że wyszła spod ręki profesjonalisty, każdą grafikę cechuje rzemieślnicza sprawność, aczkolwiek brakuje w nich tego, co powinno wyróżniać horror spośród innych gatunków fantastycznych – mrocznego klimatu, atmosfery wszechobecnego zagrożenia, wreszcie drapieżności i odrobiny szaleństwa. Grafiki Trevora Goringa są poprawne – z jednej strony realistyczne bo pozbawione stylizacji i zniekształceń rzeczywistości, z drugiej oszczędne w detale, pozostawiając tym samym miejsce dla wyobraźni czytelnika. Artysta poszedł trochę na łatwiznę zalewając komiks dużymi, często zajmującymi dwie strony ilustracjami. Czasami tak chwyt jest koniecznością, kiedy w jednym miejscu wielu bohaterów jednocześnie podejmuje jakąś akcję. Dynamizuje to opowieść i czyni ją atrakcyjniejszą w odbiorze. Ale może ją także spłycać – co ma miejsce w przypadku „Iron Siege” – bo tego typu grafiki nie tyle prezentują bohaterów, co same wydarzenia.

Czy warto zawracać sobie głowę produktami typu „Iron Siege”, kiedy na rynku zarówno polskim jak i zagranicznym jest mnóstwo ciekawszych propozycji? Zapewne są tacy, którym na hasło „horror militarny” zaświecą się oczy. Ci lekturą komiksu Abrahama, Honga & Goringa powinni być usatysfakcjonowani. Reszta nie znajdzie w nim nic szczególnie absorbującego.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ nieźle się czyta
+ początek intryguje
+ komiks dawał nadzieję na czytelnicza przygodę
+ pomysł na otwarte zakończenie

Minusy:

- dynamiczna akcja przysłania inne zalety komiksu
- zbyt mało o historii II wojny świtowej
- pobieżnie i bardzo schematycznie potraktowane interakcje między dwoma wrogimi obozami militarnymi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -