Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STEPHEN KING. SPRZEDAWCA STRACHU

STEPHEN KING. SPRZEDAWCA STRACHU

STEPHEN KING. SPRZEDAWCA STRACHU

ocena:7
Autor:Robert Ziębiński
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:328
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Stephen King to popkulturowy fenomen, który zrewolucjonizował współczesną literaturę grozy. Jego dzieła sprzedają się w wielomilionowych nakładach, a ekranizacje utworów pisarza mnożą się jak grzyby po deszczu. O jego komercyjnym sukcesie świadczą też ogromne zyski, które nieustannie spływają na konto Kinga. Co równie ciekawe, „król horroru” nie doczekał się u nas ani jednej książki, traktującej o jego osobie, która wyszłaby spod ręki Polaka. Ten stan rzeczy postanowił zmienić Robert Ziębiński, pisarz, dziennikarz i publicysta, zaprawiony w kulturze masowej i twórczości samego Stephena Kinga.

Robert Ziębiński postanowił zmierzyć się z legendą Stephena Kinga przez pryzmat adaptacji jego prozy. Nie jest to więc typowy leksykon, choć biografią również nie sposób tego nazwać. To rodzaj książki, w której wątki z życia Kinga dość sprawnie wkomponowane są w luźne omówienie ekranizacji jego dzieł z nakreślonym tłem społeczno-kulturowym czasów, w których powstawały.

I tak, „Stephen King. Sprzedawca strachu” podzielony jest zasadniczo na trzy części, odpowiadające poszczególnym dekadom, pomiędzy którymi znajdują się przerywniki w postaci krótkich rozdziałów, poświęconych dollar babies, inspiracji muzycznych Kinga, czy obecności jego dzieł w Bollywood. Gawędziarski, felietonowy i pełen werwy styl Ziębińskiego nadaje publikacji dynamiki i to zdecydowanie najmocniejsza strona tego tytułu. Rozważania autora są na tyle lekkie i wciągające, że „Sprzedawcę strachu” można rozłożyć dosłownie w dwa wieczory (sprawdziłem na sobie). Konstrukcja książki ma sens, choć w trakcie lektury zarzucałem jej mały brak konsekwencji. Wszak miało być o filmach, a wtrącono tam rozdział o muzyce. Ostatecznie można jednak machnąć na to ręką, bo wspomniany rozdział to tylko przecinek, a na dodatek, wskazujący na powiązania filmowe (patrz „Ghosts”). Ciekawym uzupełnieniem jest również końcowy suplement, objaśniający popkulturowe dziedzictwo, które ukształtowało Stephena Kinga. Co prawda większość z obecnych tu autorów i tytułów znajdziemy w „Danse Macabre”, ale tutaj otrzymują one dodatkowy komentarz autora i są odpowiednio przefiltrowane. Jeśli jednak ktoś chce naprawdę poznać inspiracje Kinga, to i tak nie obejdzie się bez lektury „Danse Macabre”. Na osobną uwagę zasługuje fakt, że merytoryka „Sprzedawcy strachu” konsultowana była z serwisem StephenKing.pl, przez co osobiście nie dostrzegłem tu błędów rzeczowych… może jedynie poza opisami fabuł w dwóch lub trzech miejscach, ale być może to kwestia spojrzenia na dany tytuł.

Nie można natomiast przejść obojętnie wobec interpretacji (albo wręcz nadinterpretacji) autora, które bywają zwyczajnie kontrowersyjne. Przykład pierwszy z brzegu: „Misery” to opowieść o piciu, „Mroczna połowa” o podejmowaniu decyzji o trzeźwości, a „Dolores Claiborne” to rzecz o uczeniu się abstynencji. Od razu wyjaśniam, że sam jestem wyznawcą zasady Umberto Eco, mówiącej iż każde dzieło ma nieskończoną ilość interpretacji, ale literalne przykładanie pewnych faktów z życia Kinga do jego twórczości to ślepy zaułek, w który dość często zapuszcza się Robert Ziębiński. Niektóre zaś omówienia filmów to bardziej zbiór ciekawostek niż rzeczowe zgłębienie tematu. Celowo pomijam kwestię ocen poszczególnych dzieł przez autora, bo byłoby to poniżej pewnych recenzenckich standardów, ale przyznam szczerze, że i na tym polu dość mocno poróżniłem się z Robertem Ziębińskim. Parę literówek też się, niestety, trafia, lecz uznajmy, że mieszczą się one w granicach tolerancji.

Pomimo pewnych mankamentów, „Stephen King. Sprzedawca strachu” to jak na razie najlepsza książka, wydana w Polsce i traktująca o „królu grozy” („Danse Macabre” i „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” tu nie liczę, bo ich autorem jest sam King, więc są poza konkurencją). Z drugiej jednak strony, trzeba uczciwie przyznać, że Robert Ziębiński nie miał na tym polu dużej konkurencji, bo zarówno „Człowiek i twórca. Stephen King” Teodoro Gomeza, jak i „Stephen King pod lupą” Roberta A. Weinberge i Loisa H. Gresha to słabizny i marketingowe błyskotki, mające na celu jedynie wyciągnięcie od Czytelnika pieniędzy. Autor „Sprzedawcy strachu” sprostał zadaniu, opowiadając na kartach swej publikacji trochę o Kingu, trochę o ekranizacjach jego utworów, a trochę o samym kinie grozy. Oczywiście to nadal historia w pigułce, ale przynajmniej nie trzeba jej rozdrabniać, ani przesadnie popijać.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ gawędziarski styl
+ pomysł na książkę
+ merytoryka
+ jakość wydania
+ lekka i przyjemna lektura

Minusy:

- nadinterpretacje autora
- mała niekonsekwencja w konstrukcji książki
- literalne przykładanie pewnych faktów z życia Kinga do jego twórczości

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -