Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WYZNAWCY PŁOMIENIA

THE BURNING

WYZNAWCY PŁOMIENIA

ocena:4
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:Janusz Wojdecki
Wydanie oryginalne:1991
Wydanie polskie:1998
Wydawnictwo:Prima
Ilość stron:319
Autor recenzji:Jarek Turowski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„W dalszym ciągu miała skrzyżowane po turecku nogi, ale tułów nie trzymał się już sztywno pionu. Zgarbiła się i z całej siły objęła uda rękami. Mocno zaciskała powieki – nikt nie ma dość silnej woli, by spalić się z otwartymi oczami. Jej jasne włosy zdążyły już poczernieć, ich koniuszki żarzyły się pomarańczowym blaskiem. Większą część benzyny musiała wylać sobie na piersi i brzuch, bo tam właśnie było największe kłębowisko płomieni.”

Nie jest to najbardziej spektakularny opis palącego się człowieka, jaki znajdziemy na kartach „Wyznawców płomienia”, ale od niego właśnie rozpoczyna się akcja powieści. Przytoczony fragment to wycinek z aktu samospalenia, jakiego dokonała na parkingu przed McDonaldem narzeczona głównego bohatera. Robi wrażenie, ale w dalszych rozdziałach znajdziemy fragmenty jeszcze bardziej szczegółowe i przepełnione naturalizmem. W pewnym momencie doznałem nawet wrażenia, jakby Masterton na potrzeby tej powieści przerzucił się z ukazywania pokrojonych ludzkich wnętrzności na sceny palenia. Tak to ma miejsce w „Wyznawcach płomienia”, powieści Grahama, która w Polsce była wydawana również jako „Podpalacze ludzi”.

Brzmi zachęcająco? Zapewniam, że narracja została poprowadzona w taki sposób, że klimat książki jest tak gorący, iż niemal czuje się żar i płomienie przedzierające spomiędzy linijek tekstu. Masterton operuje niezwykle sugestywnym językiem, a słownictwo, którego używa, ciągle wzbudza skojarzenie z ogniem, płomieniami itd. Upalny nastrój i narracja to niewątpliwie największe plusy recenzowanej pozycji.

Niestety na tym, w głównej mierze, kończą się plusy. Akcja zaczyna się bardzo szybko i niezwykle spektakularnie – aktem samospalenia, czyli jednym z najtrudniejszych do wytłumaczenia, wstrząsającym zachowaniem ludzkim, jakie można sobie wyobrazić. Mamy zatem początek jak u Hitchcocka i szkoda, że nie idzie za tym nic więcej…
Możliwe, że takie rozpoczęcie akcji było aż zbyt spektakularne, a dalsze pomysły fabularne nie potrafiły za nim nadążyć. Punkt kulminacyjny nastąpił zbyt wcześnie i tak właśnie tłumaczę sobie fakt, że „Wyznawcy płomienia” wypadają raczej blado na tle innych powieści Mastertona.

Sytuację mogłaby uratować niewątpliwie tajemnica. Dlaczego narzeczona głównego bohatera, a następnie cały autobus ludzi się podpalają? Jest to intrygujące i rzeczywiście zaciekawia czytelnika, ale Masterton odkrywa wszystkie karty zbyt szybko, nie trzyma nas w niepewności, tylko daje rozwiązanie na tacy. Szkoda.
Postaci są raczej nudne i papierowe, a ich zachowania niejednokrotnie zwyczajnie naiwne. Z perspektywy czasu przyznam jednak, że jedna z nich wbiła mi się szczególnie w pamięć. Mowa o Tony’m Expressie – indiańskim chłopcu, który jest niewidomy, kryje sporo niesamowitości, a jego cięte riposty dodają opisywanym w książce zdarzeniom niewątpliwego kolorytu.

Masterton wziął na warsztat całkiem przyjemny miks składników – samospalenie, zaginiony utwór Wagnera i nazistowskie eksperymenty, mające na celu dążenie do nieśmiertelności. Tyle wystarczyłoby do stworzenia składnej fabuły, tym bardziej zaskoczył mnie finał powieści, gdzie jak przysłowiowy Filip z konopi wyskoczyło jeszcze COŚ, duże i zielone. Nie będę zdradzał szczegółów, ale pasowało to jak pięść do oka.

Podsumowując: powieść startuje z tak wysokiego pułapu, że miałem nadzieję na naprawdę przyjemną lekturę, ale reszta książki w ogóle nie dotrzymała poziomu. Tajemnice zostały odkryte zbyt szybko, a postaci (z wyjątkiem Tony’ego Expressa) nie urzekły mnie w ogóle. Finał „z czapy” przypieczętował wrażenie. A zamysł powieści wydaje się mocny, więc szkoda zmarnowanego potencjału. Niemniej doceniam sprawność Mastertona w posługiwaniu się językiem – stworzył naprawdę silnie działający na wyobraźnię, „ognisty” klimat. Nie polecam zaczynać przygody z Grahamem od tej pozycji, bo w dorobku Brytyjczyka znajdziecie wiele lepszych książek, fani grozy mogą zajrzeć z ciekawości i ogrzać się przy płomieniach buchających z mastertonowych opisów.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ słownictwo i opisy tworzące „ognisty” klimat powieści
+ postać Tony’ego Expressa
+ naprawdę mocny początek

Minusy:

- mało grozy
- zbyt szybko odkryte tajemnice
- przewidywalna
- naiwne postaci
- finał warty przemilczenia
- niewykorzystany potencjał zamysłu na tę powieść

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -