Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SANCTUM

SANCTUM

SANCTUM

ocena:8
Autor:Xavier Dorison Christophe Bec
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2005
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:DC Comics
Ilość stron:192
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Swojego czasu Erich Fromm powiedział, iż „filmy, komiksy, gazety ekscytują, ponieważ pełne są opisów zniszczeń, sadyzmu, brutalności”. Trudno się nie zgodzić z tą konstatacją. Zakrawa to na paradoks, ale egzystując w swoim konsumpcyjnym raju odrobiny pewnej dawki grozy i strachu łakniemy tak samo mocno, jak bezpieczeństwa, które owa „arkadia” nam zapewnia. W moim mniemaniu jednak silniejszym od podniety okrucieństwem jest pragnienie uczestnictwa w narracjach. Od niepamiętnych czasów ludzie z zapartym tchem słuchali opowieści. Stąd i dzisiejsza fascynacja literaturą, kinem, komiksami i grami video. Nie bez kozery Fromm wspomina o komiksach. Wszak w przeciwieństwie do twórców przedsięwzięć filmowych, których inwencję zawsze hamowały finanse, ich kolegów od historii graficznych ogranicza tylko wyobraźnia. Jak zaprząc ją do pracy nad fascynującą i przykuwającą uwagę opowieścią pokazali Xavier Dorison i Christophe Bec, twórcy komiksu „Sanktuarium”.

Jest rok 2029. Dowodzony przez komandora Hamisha okręt podwodny USS Nebraska wyrusza na rutynowy rejs patrolowy po Morzu Śródziemnym. W trakcie pełnienia misji radiotelegrafista na Nebrasce „łapie” sygnał SOS nadawany przez inną jednostkę podwodną. Po krótkiej naradzie z oficerami dowódca okrętu podejmuje decyzję, by ruszyć z pomocą znajdującej się w opałach załodze. Na miejscu okazuje się, iż sygnał nadawany był z radzieckiej łodzi podwodnej. Ale oprócz reliktu z czasów zimnej wojny Amerykanie odkrywają coś jeszcze – zatopioną świątynię poświęconą ugaryckim bóstwom. Po krótkiej naradzie oficerowie postanawiają wysłać dwie ekipy rozpoznawcze, które mają zbadać zarówno radziecki okręt jak i niezwykłą budowlę. W tym czasie na Nebrasce dochodzi do serii makabrycznych wydarzeń.

W „Sanktuarium” autorzy komiksu zabierają nas na zapierającą dech w piersiach wycieczkę w czasie i przestrzeni. Zdecydowana większość wydarzeń rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, ale kilkukrotnie cofamy się zarówno do pierwszej połowy XX wieku –dowiadujemy się o szczegółach wyprawy archeologicznej zorganizowanej przez nazistów niedługo po dojściu Hitlera do władzy, przenosimy się także do zdobytego przez Armię Czerwoną Berlina – jak i w lata 50., kiedy w Związku Radzieckim pierwszym sekretarzem był Nikita Chruszczow. Dzięki zapiskom znalezionych przez Amerykanów we wraku radzieckiego okrętu poznajemy panteon bóstw ugaryckich. Najważniejsze jednak są perypetie marynarzy pełniących służbę na USS Nebraska. Dzięki rozpisaniu fabuły na trzy tomy twórcom udało się nie tylko przedstawić czytelnikom niezwykle zajmującą i trzymającą w napięciu opowieść, lecz także uatrakcyjnić ją licznymi detalami mitologicznymi czy militarnymi jak również wiarygodnymi portretami psychologicznymi postaci.

Co prawda wstęp do całej historii nie należy do szczególnie oryginalnych – chodzi o pragnienie posiadania najpierw przez Hitlera, później Stalina broni, która dałaby im możliwość pokonania każdego wroga – ale dzięki przeniesieniu akcji pod wodę (całość rozgrywa się na łodzi podwodnej, w batyskafach, wreszcie wewnątrz monumentalnego miasta) autorzy komiksu dali sobie możliwość takiego prowadzenia narracji, abyśmy nieustannie zaskakiwani byli nowymi odkryciami i nieoczekiwanymi wydarzeniami. Nie tylko bowiem stopniowo odkrywane są przed nami tajemnice ugaryckich monumentów i motywacje oficerów radzieckich i nazistowskich służb specjalnych, ale także emocje marynarzy USS Nebraska poddawanych coraz większej presji. Taki sposób opowiadania sprawia, iż z każdą przeczytaną stroną komiks coraz bardziej angażuje i przykuwa uwagę zarówno kapitalną scenerią, w jakiej rozgrywa się akcja, jak również umiejętnie dawkowanym napięciem.

Każdej opowieści – filmowej, prozatorskiej czy obrazkowej – epickiego oddechu nadaje nawiązanie do starożytnych mitologii opisujących panteon dziś okrytych nimbem tajemnicy bóstw oraz wielkie niegdyś i niezwykłe cywilizacje. Fabułę „Sanktuarium” Dorison i Bec postanowili zbudować wokół podań przedstawiających wierzenia ludu zamieszkującego antyczny Kanaan. Chodzi dokładnie o starożytne miasto-państwo Ugarit, w ruinach którego w pierwszej połowie XX wieku znaleziono świątynie bóstw ugaryckich – Dagona i Baala z licznymi i bogatymi archiwami opisującymi m.in. wierzenia Kanaanejczyków. Sam pomysł na wplecenie starożytnych mitów w opowieść z pogranicza horroru i science fiction żadnej produkcji sukcesu nie zapewnił. Twórcom „Sanktuarium” chodziło nie tyle o rzucenie światła dziennego na zapomnianą dziś kulturę, co z jej zderzenia ze współczesnością i pokazanie pewnej uniwersalnej prawdy – istota ludzka dla władzy i panowania nad drugim człowiekiem gotowa jest do popełnienia każdej zbrodni.

Oprawa graficzna „Sanktuarium” to doskonały przykład harmonii między treściami wyrażonymi słowem i obrazem. Z jednej strony grafiki nadają historii rozmachu – Bec wykonał kawał świetnej roboty rysując zapierające dech w piersiach podmorskie pejzaże oraz drobiazgi budujące klimat zamknięcia charakterystyczny dla historii rozgrywających się na łodziach podwodnych. W „Sanktuarium” akcja dzieje się najczęściej w kilku miejscach jednocześnie. Dzięki pomysłom na umiejętne zespolenie wszystkich wątków taki zabieg narracyjny czyni fabułę jeszcze atrakcyjniejszą – zaskakującą, bogatą w drobiazgi czyniące komiksowy świat niezwykle intrygującym, wreszcie z fenomenalnie dawkowanym napięciem. Co ważne, obu twórcom udało się nakreślić bardzo ciekawe postacie, które tylko na pierwszy rzut oka przywodzą na myśl znanych z kina wojennego „amerykańskich chłopców”, którym żadna misja nie jest straszna. Jak się później okazuje, ekstremalna sytuacja oraz nieuchwytny, czyhający w mroku wróg czynią z bohaterów bomby z opóźnionym zapłonem.

„Sanktuarium” dziełem sztuki nie jest, bo kreując fabularną mozaikę twórcy komiksu korzystali ze sprawdzonych i po wielokroć wykorzystywanych klisz. Z drugiej jednak strony opowieść czyta się z wypiekami na twarzy i trudno o niej zapomnieć na długo po odłożeniu egzemplarzy na półkę. Bo dzieło Dorisona i Beca to komiksowa rozrywka w najlepszym wydaniu, która dzięki iście filmowemu kadrowaniu plansz oraz świetnie napisanej historii potrafi przykuć uwagę czytelnika i całkowicie zawładnąć jego wyobraźnią.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ kapitalnie opowiedziana historia
+ niezwykle intrygujący świat, w którym osadzona jest opowieść
+ liczne historyczne i mitologiczne odniesienia
+ kapitalna grafika
+ umiejętnie stopniowane napięcie
+ niebywale angażująca lektura
+ sprawdza się zarówno jako horror jak również jako utwór z „przesłaniem”

Minusy:

- autorzy mogli trochę więcej miejsca poświęcić bohaterom drugoplanowym i epizodycznym, co jeszcze bardziej uwiarygodniłoby opowieść

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -