Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SANATO

SANATO

SANATO

ocena:8
Autor:Marcin Szczygielski
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:Instytut Wydawniczy Latarnik
Ilość stron:384
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Polska literatura grozy nieustannie podejmuje próby wyjścia z literackiego getta, z lepszym lub gorszym powodzeniem. Od czasu do czasu zdarzają się jednak tytuły, które rozpalają emocje i wyobraźnię nie tylko grupy zapaleńców, ślepo zapatrzonej w swój ulubiony gatunek, ale również czytelników, szukających dobrej i wartościowej literatury w ogóle. „Sanato” Marcina Szczygielskiego jest właśnie jednym z nich.

Rok 1931, Zakopane. Do górskiego, renomowanego sanatorium, mającego opinię najlepszego w Polsce, ściągają bogacze i przedstawiciele elit w nadziei na pokonanie gruźlicy. Dotychczasowe metody leczenia nie przynoszą jednak efektów. Na dodatek, w sanatorium dochodzi do incydentu z udziałem Niny, młodej pacjentki, która chce zachować swoje dobre imię. W tym samym czasie, do Sanato przybywa niemiecki lekarz, Matys Dresler, któremu towarzyszy jego piękna narzeczona, Ira. Dresler proponuje ośmiorgu pensjonariuszom eksperymentalną terapię leczenia gruźlicy, opierającą się na zastrzykach z płynnego złota. Wkrótce wszystko wymyka się spod kontroli…

Marcin Szczygielski to doświadczony pisarz, który do tej pory poruszał się na polu literatury obyczajowej, choć nieśmiało romansował również z grozą i fantastyką na niwie literatury młodzieżowej. „Sanato” jest tymczasem powieścią adresowaną do dorosłego czytelnika, czerpiącą garściami z zapisków Niny Ostromęckiej, pensjonariuszki i jednocześnie uczestniczki makabrycznych wydarzeń, ochrzczonych mianem "złotej gorączki Sanato". Obyczajowe zacięcie autora czuć niemal na każdym kroku, co wychodzi powieści zdecydowanie in plus. Szczygielski mocno koncentruje się na kwestiach relacyjnych i portretach psychologicznych bohaterów, doskonale odmalowując przy tym klimat lat 30-tych i wprowadzając Czytelnika w świat intryg, mieszczańskiej obłudy oraz wizerunkowej presji wyższych sfer. Książka zdominowana jest właśnie przez ten sposób obrazowania, zaś groza wkrada się tu chyłkiem, by na dobre rozkwitnąć w szalonym finale.

Nad „Sanato” od początku wisi atmosfera niepokoju i nieokreślonej tajemnicy, która zagęszcza się z każdą przewróconą stroną. Szczygielski z jednej strony sięga do tradycji historii o nawiedzonych domach, z drugiej czerpie sporo z horroru współczesnego, lokując źródło lęków w jednostce. Ostateczna kwestia interpretacji literackich wydarzeń i tak pozostaje w gestii czytelnika, ale trzeba autorowi przyznać, że poprowadził akcję niemal wzorcowo. Co również ciekawe, gatunkowy debiut Szczygielskiego jest jak na razie jedną z najciekawszych propozycji literatury grozy 2014 roku i jednym z bardziej interesujących polskich horrorów w ogóle. Jest to bowiem proza przemyślana, z konceptem, szykowna, napisana lekkim piórem i dojrzała warsztatowo. A takie połączenie, zwłaszcza na polu raczkującej w naszym kraju literatury grozy, jest co najmniej warte odnotowania.

Jedynej słabości książki można by upatrywać w zbyt dynamicznym i niezapowiedzianym wprowadzeniu akcentów grozy, które jednocześnie zamykają powieść. Przypomina to rozwiązanie deus ex machina, a dysproporcje między obyczajową „rozbiegówką”, a horrorem sensu stricte są dość wyraźne. Niemniej jednak, te dwie płaszczyzny doskonale do siebie pasują, a historia sama w sobie jest na tyle intrygująca, że towarzyszy jej naturalny dreszczyk emocji. W końcu wydarzenia „złotej gorączki Sanato” to przecież idealny materiał dla literatury z dreszczykiem.

Podobno Marcin Szczygielski, autor „Sanato”, jest prywatnie miłośnikiem gatunku horroru, co wyjaśniałoby fakt tak skutecznego wykorzystania mechanizmów grozy w jego najnowszej książce. „Sanato” to swoista polska odpowiedź na „Lśnienie” Stephena Kinga, mająca wszelkie zadatki na to, by trafić na listę najlepszych rodzimych tytułów grozy, a myślę przy tym, że i mogłaby zawstydzić niejedną zagraniczną pozycję. Jeśli miałbym czegoś życzyć polskiemu horrorowi, to więcej takich tytułów, jak „Sanato”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ styl
+ historia
+ warsztat
+ warstwa obyczajowa
+ bohaterowie

Minusy:

- groza rozkwita dość późno

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -