Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CITY OF OTHERS

CITY OF OTHERS

CITY OF OTHERS

ocena:4
Autor:Steve Niles Bernie Wrightson
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2008
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Dark Horse Books
Ilość stron:128
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nawet największym artystom zdarzało się stworzyć coś, co przez niską wartością artystyczną budziło zdumienie wśród koneserów sztuki. Akt tworzenia bez wpisanego w jego istotę elementu ryzyka nie skutkowałby dziełami znaczącymi i wybitnymi. Steve Niles ma w swoim dorobku komiksy, które dzisiaj uchodzą na kultowe – „30 Days of Night” czy „Criminal Macabre”. „City of Dust” czy „Remains” czyta się z przyjemnością, choć daleko im do wyżej wymienionych arcydzieł. Okazuje się, iż tego formatu artysta „spłodził” też dzieła słabe, których lektura zamiast bawić i fascynować rodzi jedynie uczucie zawodu. Takim komiksem jest „City of Others”.

Steve Niles przyzwyczaił swoich czytelników do tego, iż w każdym wyświechtanym i do cna zgranym motywie fabularnym starał się znaleźć coś, co pokazane w ciekawym kontekście czyniło wysłużone klisze intrygującymi i wartymi uwagi. Jego historie o wampirach i zombie nie są tylko i wyłącznie komiksowymi horrorami kopiującymi filmowe koncepty, amerykańska prowincja nie musi być tylko i wyłącznie wylęgarnią psychopatów, nawet z „zajeżdżonego” przez popkulturę Bigfoota wycisnął materiał na ciekawą opowieść. W „City of Others” autor nie wymyślił nic, z czym nie zetknęlibyśmy się w kinie czy w innej opowieści graficznej. Co gorsza, historia jest nie tylko wtórna, lecz także niedopracowana i pełna luk.

Głównym bohaterem rozpisanej na cztery zeszyty opowieści jest Stosh Bludowski, morderca do wynajęcia, precyzyjne i metodyczne monstrum, które sens swojej egzystencji znajduje w zabijaniu. Wykastrowany z jakiejkolwiek moralności i pozbawiony uczuć Blud (tak każe siebie nazywać) nigdy nie rozpatrywał swoich czynów w kategoriach dobra i zła. Pewnego dnia bohater dostaje zlecenie zabicia dwóch mężczyzn. „Praca” okazuje się inna od dotychczasowych. Po raz pierwszy także czynność zabijania wywołuje w Bludzie emocje. Morderca ma bowiem unicestwić zombie. Szybko jednak okazuje się, iż eksterminacja nieumarłych to dopiero początek niezwykłych wydarzeń, które diametralnie zmienią życie bohatera.

Śmiem podejrzewać, iż wielu fanów powyższe streszczenie na pewno zainteresuje. W pomyśle kontaktu bezwzględnego i pozbawionego uczuć mordercy z zombie, wampirami i podobnego autoramentu stworami tkwi potencjał, który można by przekuć na interesującą fabułę. A w „City of Others” dzieje się naprawdę dużo – co i rusz akcje przenosi się z miejsca na miejsce, fabuła obfituje w dramatyczne i ociekające okrucieństwem wydarzenia. Co z tego jednak, kiedy intryguje tylko początek opowieści, do momentu, kiedy na drodze Bluda staje ród wampirzy. Ale gdzie im do krwiopijców z „30 Days of Night” czy „Criminal Macabre”! Te „City of Others” niczym nie różnią się do ludzi, to mydłki, którym nie wiadomo dlaczego udawało się przez setki lat manipulować rodzajem ludzkim. Słabi, mało wiarygodni i szeleszczący papierem bohaterowie to nie jedyny problem historii wymyślonej przez Nilesa. Od pewnego momentu historia nie oferuje nam niczego oprócz krwawej łaźni. Co prawda autor scenariusza przenosi nas w czasie, by poznać wcześniejsze losy głównego bohatera albo jego wampirzych towarzyszy, ale te retrospekcje toną w zalewie banału i wytartych do cna fabularnych klisz.

Od katastrofy komiks ratuje jego warstwa wizualna, za którą odpowiadał Bernie Wrightson, twórca współpracujący m.in. z DC Comics i Marvel Comics. Rysownikowi udało się to, na czym poległ kolega –scenarzysta – artysta stworzył oddziałujący na wyobraźnię czytelnika obraz świata odartego z dobra. Jego wizja rzeczywistości jest oczywiście przesadzona, ale świetnie komponuje się z moralną degrengoladą bohaterów – wśród nich bowiem mamy bezwzględnego zabójcę i plemię wampirów. Może zbliżenia, zwłaszcza te w zamkniętych przestrzeniach, nie powalają pomysłowością (całość jest realistyczna, nawet w detalach; Wrightsona w przeciwieństwie do Templesmitha nie deformuje świata), ale już większe grafiki oparte na planach dalekich robią wrażenie rozmachem i bogactwem szczegółu.

Zakończenie sugeruje, iż Niles mógł zdawać sobie sprawę z faktu, że jego historia nie oferuje tego, co powinna, czyli zaprezentowania znanych motywów w nowej szacie. Ni stąd ni zowąd bowiem opowieść kończy się zostawiając nas zagubionych i zdezorientowanych. Wątek głównego bohatera jakby się dopiero rozwinął, podobnie jest z losami innych bohaterów – ich historie także nie zostały do końca opowiedziane. Czy otwarte zakończenie „City of Others” to chwyt przemyślany i mający swoje artystyczne uzasadnienie? Śmiem wątpić. Zabieg ów to forma odautorskiego przyznania się do winy, że tym razem komiksowa opowieść nie wyszła Nilesowi tak, jak powinna.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ intrygujący początek
+ potencjał tkwiący w historii
+ sporo ciekawych grafik

Minusy:

- im dalej, tym historia mniej zaskakuje
- irytujące luki fabularne
- porzucone i niedokończone wątki
- mało interesujące postacie drugoplanowe

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -