Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NINTH GLAND, THE

NINTH GLAND, THE

NINTH GLAND, THE

ocena:7
Autor:Renee French
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:1997
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Dark Horse
Ilość stron:48
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Polskim fanom komiksu lub miłośnikom kina Renee French to postać zupełnie nieznana. W Stanach Zjednoczonych jest cenioną ilustratorką, autorką książek dla dzieci oraz licznych komiksów. Zwolennicy kina artystycznego, przez niektórych zwanym autorskiego, Amerykankę mogą pamiętać z występu w „Kawie i papierosach” Jima Jarmuscha – zagrała tajemniczą i piękną kobietę w epizodzie zatytułowanym... „Renee”. W 1997 roku wydawnictwo Dark Horse opublikowało jej komiks „The Ninth Gland”. French napisała scenariusz jak również zajęła się niezwykłą oprawą graficzną publikacji.

W „The Ninth Gland” to nie tyle treść czyni komiks wyjątkowym co grafika deformująca niby znaną nam rzeczywistość i przez to czyniąca z niej marę senną - momentami osobliwą, chwilami straszną, cały czas jednak dziwaczną. Całą historię autorka zamknęła w bardzo minimalistycznej formie (kolorystyczne ograniczenie się do czerni i bieli; wszystkie kadry są identycznej wielkości, przez co na każdej stronie jest sześć grafik), żadną miarą jednak ta regularność nie spłaszcza wizji rysowniczki, ani przeszkadza nam w odbiorze. Wręcz przeciwnie - „The Ninth Gland” bardzo oddziałuje na wyobraźnię i nieustannie skłania do interpretacyjnych wycieczek.

Opowieść zaczyna się niewinne – dwie kilkuletnie rezolutne siostry, Helen i Pearl, nieopodal domu znajdują dziwne stworzenie. Ni to psa, ni kucyka. Po jego zachowaniu odgadują, iż istota cierpi. Najpierw same chcą dokonać operacji (zwierzę ma paskudną narośl na nodze), szybko jednak decydują się zawieźć stworzenie do zamieszkującego kostnicę doktora. Ten wiedziony ciekawością i zafascynowany energią podekscytowanych dziewczynek postanawia pomóc dziwacznej istocie. Szybko okazuje się, iż bulwa na jej odnóżu jest… macicą z czekającym w niej na „uwolnienie” innym zwierzęciem.

I tak jak w kilku zgrabnych frazach trudno jest opisać senne szaleństwa, tak niełatwe jest opisywanie historii podobnych do „The Ninth Gland”. Całość bowiem z niewinnej przygody dwóch dziewczynek stopniowo przeradza się w oniryczną fantasmagorię łączącą tak na pozór nieprzystawalne do siebie motywy jak dziecięca granicząca z bezczelną wścibskością ciekawość świata, narkotyczne tripy i bardzo wyraźny seksualizm. Co ciekawe i zarazem ważne Renee French pozwala sobie na zadawanie pytań, które pozostawia bez odpowiedzi. Czym jest tajemniczy zwierzak z dziwaczną ciążą? Skąd dwie dziewczynki znają tak osobliwe indywiduum, jak doktor pracujący w szpitalnej kostnicy? Czy postrzeganie dzieci jako wcielenia dobroci i niewinności nie zakrawa o stereotyp? Wreszcie, skąd w człowieku destrukcyjne przecież pragnienie, by bez reszty oddać się narkotycznym, często rodem z najstraszniejszego koszmaru halucynacjom? W „The Ninth Gland” niedopowiedzenia i dwuznaczności nie są tylko tanim chwytem czy pójściem na artystyczną łatwiznę. Autorka po prostu zawierzyła wyobraźni czytelników i to oni erudycją oraz wrażliwością „zapełnić” mają semantyczne luki w wizji Renee French.

Sposób kreacji świata przedstawionego w „The Ninth Gland” przywodzi na myśl filmową twórczość Davida Cronenberga. Jak zapewne wielu miłośników horroru pamięta w większości filmach, osią fabularną, wokół której Kanadyjczyk tkał skomplikowaną sieć wątków, była ludzka cielesność. Nawet jeśli któryś z Cronenbergowskich rekwizytów nie miał ludzkiej fizys, zdecydowanie przywodził na myśl którąś z części naszego ciała, najczęściej kojarzoną z seksem. Podobnie rzecz się ma ze światem przedstawionym komiksu Renee French. Motyw cielesności gra w nim pierwsze skrzypce. Najpierw mamy stwora, z którego „wykluwa się” inny. Autorka w detalach rozrysowuje chwile narodzin. Zarówno dziewczynki jak i ich dorosły „przyjaciel” zafascynowani są procesem porodu. Autorka dość często stara się zwrócić naszą uwagę na elementy anatomiczne stworzenia łudząco podobne do męskich i żeńskich genitaliów. Odchodami „zwierzęcia” jest silnie halucynogenna wydzielina. Drastyczne zaburzenia percepcji dokonują się poprzez kontakt substancji z ludzkim ciałem. Mamy wreszcie wątek dwojga pracowników szpitala – pielęgniarki i stomatologa. Ich związek wręcz emanuje erotyzmem, oboje zafascynowani własną cielesnością nie kryją się przed nikim ze swoimi pragnieniami. Najbardziej zagadkowym elementem „cielesnej mapy znaczeń” w „The Ninth Gland” są zęby, nad którymi pracuje opisywany wyżej dentysta. Niczym ucho z „Blue Velvet” Davida Lyncha sztuczne uzębienie staje się przyczynkiem do zerknięcia w inny świat – kostnicy, w której badane są dziwne stwory – podszyty niesamowitością i grozą.

Okazuje się, iż do kreacji wielopłaszczyznowego i dynamicznego świata przedstawionego w komiksie niepotrzebne są ani kolory, ani nieskrępowanie w kompozycji kadru. Renee French zagadkową i dającą do myślenia niejednoznaczność udało się zawrzeć w bardzo regularnej i minimalistycznej formie. Jak już wspomniałem, na każdej z ponad czterdziestu stronach autorka zamieściła sześć tego samego rozmiaru biało-czarnych grafik. U French dużo jest zbliżeń i detali. Wyraziste emocje bohaterów tylko podkreślają aurę tajemniczości i niesamowitości, zaś duża ilość szczegółów czynią historię bogatszą w znaczenia, a tym samym bardziej oddziałującą na wyobraźnię. Znowu dodanie czynnika nadprzyrodzonego, zamknięcie akcji w pomieszczeniach oraz uproszczenie, a zarazem poddanie wyraźnej deformacji komiksowej rzeczywistości nadają opowieści French charakteru sennej mary, jakby umiejscowiona była na pograniczu snu i jawy (jej odrealnienie potęguje czasoprzestrzenne zawieszenie – nie wiemy tak naprawdę gdzie i w jakim czasie rozgrywa się akcja).

„The Ninth Gland” to taka „odjechana” obrazkowa błyskotka – krótka i niepozorna historyjka, która może nie zapisze się złotymi zgłoskami w annałach komiksu, z drugiej jednak strony warto zapoznać się z tego typu publikacjami, choćby po to, przy przekonać się jak pojemną w treść i formalnie nieograniczającą artystę jest graficzne, kiedyś tak wyszydzane w naszym kraju medium.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ niepozorna, nieobfitująca w wydarzenia historia
+ intrygujący świat
+ świetne grafiki
+ ciekawe postacie
+ gratka dla kogoś, kto lubi niedopowiedzenia, tajemniczość i dwuznaczności
+ historia rodem z filmu Cronenberga

Minusy:

- końcówka jednak rozczarowuje

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -