Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PAN NA WISIOŁACH: KRZYK MANDRAGORY

Pan na Wisiołach: Krzyk Mandragory

PAN NA WISIOŁACH: KRZYK MANDRAGORY

ocena:9
Autor:Piotr Kulpa
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:Videograf
Ilość stron:346
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pierwszy tom trylogii „Pan na Wisiołach” naprawdę mnie zaszokował prezentując solidną dawkę grozy wysokich lotów, przeplecioną z horrorem psychologicznym. I tak jak przy pierwszym wzbraniałem się przed lekturą, tak tym razem nie dałem się odstraszyć okładce, tylko od razu dałem się zabrać do Mrocznego Siedliska. I tym razem była to podróż od deski do deski, a pokładane w autorze nadzieje nie zostały zawiedzione.


Większość wydarzeń z tomu pierwszego znajduje swój finał w kontynuacji, pada również wiele odpowiedzi, ale szybko okazuje się, że rodzą one tylko kolejne problemy i kolejne pytania, a rodzina Smutów znajduje się w jeszcze gorszej sytuacji, niż im się do tej pory zdawało. Czaruś ucieka od rodziców, Magda coraz bardziej oddala się od męża, a Tymek stopniowo popada w szaleństwo, skutkiem czego zostaje bardzo ciężko ranny. Bargieł obiecuje go uratować, ale rachunek okazuje się bardzo wysoki. Tymczasem demoniczny Gajgaro ujawnia swoje prawdziwe oblicze.

Tom pierwszy zakończył się w taki sposób, że jeszcze przez moment siedziałem z książką w dłoni myśląc - „i co teraz?”. Okazuje się, że rozmyślania owe były całkowicie niepotrzebne, bowiem Piotr Kulpa zręcznie uniknął pewnych dodatkowych zagmatwań w fabule i większość wątków, włącznie z intrygującym prologiem z części pierwszej, wyprostował i wyjaśnił. Jednocześnie jednak sprowadził fabułę na tory mroczniejsze i bardziej upiorne, wciąż jednak podparte ludzką zawiścią, złością i egoizmem. Z jednej więc strony trochę się rozczarowałem, z drugiej odetchnąłem z ulgą. Lubię się bać, ale wolę strach kontrolowany. Tego natomiast w „Mrocznym Siedlisku” nie było, tam groza zmieniała swój ciężar i pole rażenia, przechodząc różne odmiany gatunkowe. W „Krzyku Mandragory” mamy już do czynienia z horrorem ludowym, gdzie pierwsze skrzypce (nomen omen) grają klątwy, duchy i zamiany ciał (oraz dusz). Przyznać jednak trzeba, że choć w zgodzie z konwencją i schematami gatunku, Piotr Kulpa prowadzi akcję dynamicznie i starannie, dbając, by nawet najdrobniejsze szczegóły w odpowiednim czasie trafiły na swoje miejsce, lub wręcz przeciwnie, wpadły w tryby mechanizmów i zablokowały je całkiem, prowadząc czasem do tragicznych katastrof.

I tym razem finał pozostawia czytelnika w niepewnym oczekiwaniu, a ja boję się coraz bardziej, bowiem według słów byłego premiera „mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, nie jak zaczyna”. A autor „Mrocznego Siedliska” i „Krzyku Mandragory” podniósł poprzeczkę tak wysoko, że z niecierpliwością i lękiem wypatruję trzeciego, ostatniego tomu. Jeśli wyczyn się uda, Piotr Kulpa być może wskaże drogę młodym adeptom sztuki pisarskiej ze słowami: „tak się powinno pisać rodzime horrory!” Bez kompleksów, bez zachodnich naleciałości, na światowym poziomie.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetna kontynuacja wątków z poprzedniej części
+ ponownie: nastrój, klimat i groza
+ żonglowanie schematami tworzące nową jakość

Minusy:

- niektóre wątki urywają się zbyt gwałtownie
- wciąż nie mamy zakończenia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -