Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:30 DNI NOCY: POWRÓT DO BARROW

30 DAYS OF NIGHT: RETURN TO BARROW

30 DNI NOCY: POWRÓT DO BARROW

ocena:6
Autor:Steve Niles Ben Templesmith
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2004
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:IDW Publishing
Ilość stron:144
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kontynuując swoją sagę o wampirach wcześniej czy później Niles musiał powziąć decyzję o powtórnym umieszczeniu akcji w Barrow, malutkiej osadzie na Alasce, w której przez trzydzieści dni w roku nie wschodzi słońce. Okazuje się, iż niełatwo jest przekonać ludzi, aby wynieśli się z miejsca, nawet tak niedostępnego jak skuta lodem Alaska, które już raz uznali za swój dom. Z hekatomby opisanej w „30 Days of Night” ocalało kilkunastu mieszkańców Barrow. Nie opuścili swoich domów. Postanowili przygotować się do następnego najazdu.

Trzy lata po tragedii do Barrow, zimnego i na wpół opuszczonego miasteczka, przybywa nowy szeryf, brat jednego z mieszkańców, którzy polegli w walce z krwiopijcami. Mężczyzna za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się tego, co stało się z jego bratem. Początkowo nie przyjmuje do wiadomości, iż za unicestwienie prawie całej populacji Barrow odpowiadają wampiry. Jednak na kilka dni przed trzydziestodniową nocą wokół odsady zaczynają pojawiać się straszliwe istoty. Z każdą godziną przybywa ich coraz więcej. Mieszkańcy uzbrojeni po zęby i przygotowani na rzeź uświadamiają sobie, że tym razem potwory mogą wziąć górę i doprowadzić do ostatecznej zagłady Barrow. Nieoczekiwanie ktoś jednak przychodzi im z pomocą.

W przeciwieństwie do początku sagi „Return to Barrow” jest historią z przewidywalnym tokiem wydarzeń. Po śmierci Lilith, najstarszego z żyjących wampirów, reszta krwiopijców pragnie wymazać z ludzkiej pamięci nazwę Barrow. Masakrą zaczyna się interesować coraz więcej ludzi, a to znowu powoduje, iż istnienie gatunku wampirzego dotąd chronionego przez wiarę w mit o nim może być zagrożenie. Monstra planują więc „ostateczne rozwiązanie kwestii Barrow”. Rozproszeni, podejrzliwi i pozbawieni przywództwa stają oko w oko ze zdesperowanymi ludźmi. I zaczyna się prawdziwa jatka. Tyle że to mieliśmy zarówno w „30 Days of Night” jak i w „Dark Days”.

Czy Niles próbuje nas czymś zaskoczyć? Właściwie tylko jednym – ciekawym portretem ludzi gotowych zrobić wszystko, by ocalić miejsce, które jest im szczególnie drogie. Wśród nich nie ma miejsca dla mających wątpliwości i skrupuły indywidualistów. Każdy musi znać swoje miejsce w szeregu i być gotowym umrzeć broniąc kompanów. I co najważniejsze, przeciwnik powinien zderzyć się ze bezwzględnością obrońców. W „Return to Barrow” ludzie, by nie stracić życia, zmuszeni zostają do pozbycia się jakichkolwiek oporów moralnych. Niczym bestie rzucają się na krwiopijców i dokonują na nich eksterminacji.

Nie bez kozery dwa akapity wyżej odwołałem się do jednej z najstraszliwszych idei, jaka zrodziła się w ludzkim umyśle. Chodzi o koncepcję „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” ukutą przez Reinharda Heydricha. Dla wampirów, podobnie jak w przeszłości dla wielu nazistów (ideologów oraz szeregowych żołnierzy), życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości. Najpierw potraktowali mieszkańców Barrow jak zwierzęta rzeźne, którymi do woli można się pożywiać. Kiedy Stella Olemaun zaczęła opowiadać o hekatombie na Alasce przestraszeni krwiopijcy, niczym pod koniec II wojny światowej zarządcy hitlerowskich obozów zagłady, postanowili zmieść z powierzchni ziemi Barrow, tak aby nie pozostał żaden ślad ani po miasteczku, ani po jego mieszkańcach, którzy mogliby świadczyć o istnieniu takich istot jak wampiry.

Jeśli komuś przypadła do gustu stylistyka Templesmitha zaprezentowana w „30 Days of Night” jak i w „Dark Days”, na pewno spodoba mu się oprawa graficzna „Return to Barrow”. W pierwszym z wymienionych komisów za pomocą kilku barw, odpowiedniego kadrowania oraz rozmycia konturów artyście udało się perfekcyjnie wykreować atmosferę izolacji i zaszczucia. Niektóre kadry oddziaływały na wyobraźnię czytelnika nie tyle kompozycją obiektów i tła, co zawartymi barwnych plamach emocjami. W „Return to Barrow” Templesmith trochę ukonkretnił swój świat, jakby jego dominantą nie były już szaleństwo, chaos i destrukcja. Dalej nie brakuje grafik, w których to paleta barw oraz niejednolite i chropowate tło decydują o emocjonalnym przekazie całości. Ich przestrzeń jednak w jakiś sposób została zaaranżowana, przez co zmienia się trochę recepcja komiksu – nie tylko bohaterowie oraz ich przeżycia decydują o kształcie świata przedstawionego, ale ważne staje się również miejsce, w który żyją i o które tak wściekle walczą.

Nie chcę powiedzieć, iż publikacja komiksów „Dark Days” czy „Return to Barrow” jest odcinaniem kuponów od sukcesu „30 Days of Night”, bo byłaby to dla twórczości Nilesa opinia zbyt krzywdząca. Dla mnie pierwsza część cyklu to wzór komiksowego horroru. Może nie wyznacza nowych kierunków jeśli chodzi o tematykę (wszak z wampirami i horrorami survivalowymi mieliśmy już do czynienia wcześniej), ale stanowi przykład tego, jak prosty przekaz dzięki idealnemu dopasowaniu formy do treści przekuć w opowieść trzymającą w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Kolejne, choć ciekawe, tylko powielają patenty wypracowane zarówno przez scenarzystę jak i grafika. Niemniej warto je znać, bo to kawałki świetnej i mocno oddziałującej na wyobraźnię rozrywki.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ dobrze się czyta, choć już nie z taką ekscytacją jak część pierwszą
+ miejsce akcji
+ mieszkańcy Barrow
+ dalej jest brutalnie
+ ciągle podobać się może grafika autorstwa Templesmitha

Minusy:

- rola Ebena i Stelli
- jest to już trochę powtórka z rozrywki


Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -