Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRUPIA OTUCHA

CARRION COMFORT

TRUPIA OTUCHA

ocena:9
Autor:Dan Simmons
Tłumaczenie:Wojciech Szypuła
Wydanie oryginalne:1989
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:MAG
Ilość stron:968
Autor recenzji:Jarek Turowski
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
M@rio - 6

Pamiętając o innych, przeczytanych wcześniej powieściach Dana Simmonsa, miałem spore oczekiwania co do „Trupiej otuchy”. Spodziewałem się smakowitej, literackiej uczty w dobrym stylu i krótko mówiąc – nie zawiodłem się, a Simmons pokazał mi po raz kolejny, że jest autorem z absolutnie najwyższej półki.

Największe wrażenie zrobiło na mnie uczucie zagrożenia, jakie towarzyszy czytelnikowi podczas lektury „Trupiej otuchy” dosłownie nieustannie. Dzieje się tak za sprawą sprytnie wymyślonych antagonistów, jakich powołał do życia Simmons. Są to tak zwane „wampiry umysłowe” – istoty praktycznie wszechpotężne, potrafiące bez większego wysiłku przejąć kontrolę nad umysłem upatrzonej ofiary i sterować takim „pionkiem” jak marionetką, wedle własnego, zwykle spaczonego i bestialskiego, widzimisię. Autor sugestywnie opisuje sceny takich umysłowych gwałtów, a czytelnik czuje, że pojęcie bezpieczeństwa w wykreowanym świecie nie ma najmniejszej racji bytu. Bo jak można mówić o bezpieczeństwie, kiedy nie istnieje żaden sposób na ochronę przed umysłowymi wampirami; nie ma żadnej bariery, za którą można by ukryć wystawioną na atak jaźń? Wszystko to sprawia, że uczucie zagrożenia nie opuszcza czytelnika ani na moment, a warto dodać w tym momencie, że powieść liczy blisko tysiąc stron. Nieustannie podtrzymywane wysokie napięcie, połączone z rwącą do przodu akcją, sprawiają jednak, że książka czyta się praktycznie sama – przyznam, że przerzucałem strony właściwie na bezdechu.

Rozmach, z jakim Simmons napisał „Trupią otuchę”, ma w moim odczuciu kolejny, bardzo ważny plus – dostajemy, jako czytelnicy, dość czasu i miejsca, by przyzwyczaić się do bohaterów, polubić ich i utożsamić się z nimi. Dzięki temu, im dalej w las, tym goręcej dopingujemy naszych protagonistów w walce z mrocznymi przeciwnikami. Autentycznie boimy się o ich los, co tylko potęguje napięcie. Są to zresztą bohaterowie niezwykle sympatyczni i stworzeni z takim wyczuciem, że nie sposób ich nie polubić. Szczególnie, że po „drugiej stronie szachownicy” stoją bestie bezwzględne i zdolne do wszystkiego, jak pisze o nich Simmons – istoty o zerowym poziomie rozwoju moralnego.

Autor rozpoczyna, opisując niezwykle barwnie „flashbacki” głównego bohatera, Saula Laskiego, podczas których poznajemy początek całej historii. Rzecz dzieje się w obozie śmierci w Chełmnie, w roku 1942, kiedy to los młodego skazańca krzyżuje się po raz pierwszy z najpotężniejszym ze wszystkich umysłowych wampirów – Willim Bordenem, będącym w owych czasach nazistowskim oficerem. Równolegle czytamy o toczącej się współcześnie (1980) przerażającej i makabrycznej Grze, pomiędzy stworami, która zbiera żniwo przypadkowych, ginących bezsensowną śmiercią ofiar, a która naprowadza finalnie dorosłego Saula na trop swojego mrocznego nemezis.

Możemy zatem zgodzić się z okładkowym blurbem – Simmons reinterpretuje mit wampiryzmu, a co najważniejsze robi to w sposób niezwykle satysfakcjonujący. Autor porusza przy okazji głębszą tematykę – daje czytelnikowi do myślenia odnośnie bezmyślnej przemocy, o której incydentach jesteśmy bombardowani w mediach właściwie codziennie, zadaje pytania o moralność; o to, czy cel rzeczywiście uświęca środki, no i – czy granica między ofiarą a oprawcą jest rzeczywiście tak duża, jakby się wydawało? A może czasami ze zwierzyny trzeba zamienić się w łowcę, bo to jedyny sposób, by rozprawić się ze Złem?

Uogólniając, można przyjąć, że tym właśnie jest „Trupia otucha” – kroniką opisującą nieustające zmagania ofiary i oprawcy; kroniką badającą psychiczne podstawy obu stron konfliktu, nie szczędząc przy tym czytelnikowi dynamicznych zwrotów akcji, epickich i makabrycznych potyczek, zaskakujących rozwiązań fabularnych.

Ten horror jest naprawdę ambitny i powinien dać Wam, potencjalni czytelnicy, wiele chwil przepełnionych emocjami. Ja byłem zachwycony lekturą i ze swojej strony bardzo polecam „Trupią otuchę” – Simmons ukazuje wampiry w wydaniu innym od tego, do jakiego przywykliśmy, a wiele scen potrafi przyprawić czytelnika o szybsze bicie serca.

Trzygroszówki

M@rio przyznał ocenę 6 i napisał:

Niestety, "Trupia otucha" rozczarowuje. To w zasadzie pierwsza książka Dana Simmonsa, której uginają się kolana pod ciężarem oczekiwań, zwłaszcza że za granicą ma dość dobrą prasę. Co prawda autor podchodzi do tematu wampiryzmu w mniej tradycyjny sposób, ale podejście to nie otwiera żadnych nowych drzwi, bo motyw ten eksploatowany był i wcześniej, tylko nikt nie nazywał tego "wampiryzmem". Powieść jest zbyt rozwlekła, za dużo wprowadzanych jest postaci i przemieszczania się pomiędzy różnymi wątkami, przez co sprawia wrażenie chaotycznej. Są jednak momenty, które ocierają się niemal o majstersztyk, ale nawet one nie są w stanie zatrzeć dość przeciętnego wrażenia po lekturze "Trupiej otuchy".

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ nieustanna atmosfera zagrożenia
+ wampiry w innym wydaniu
+ bogata gama postaci
+ rozmach
+ tempo akcji
+ fabularne twisty
+ sporo mocnych, krwawych scen

Minusy:

- miejscami chaotyczna

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -