Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NEONOMICON

NEONOMICON

NEONOMICON

ocena:6
Autor:Alan Moore Jacen Burrows
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2011
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Avatar Press
Ilość stron:176
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gdybyśmy chcieli zrobić listę artystów inspirujących się twórczością Howarda Philipa Lovecrafta, musielibyśmy na niej umieścić nazwiska większości pisarzy, filmowców czy grafików próbujących swoich sił na niwie horroru. Nie inaczej jest z komiksem. Postać samotnika z Providence oraz wykreowana przez niego wizja świata z najważniejszym jej elementem czyli mitologią Cthulhu obecna jest w komiksie amerykańskim, brytyjskim, japońskim a nawet polskim. Fascynacja opowieściami Lovecrafta widoczna jest w twórczości takich mistrzów jak Mike Mignola czy Alan Moore. Wizje pisarza znajdywały swoje odbicie w fascynujących grafikach Berniego Wrightsona oraz Jacena Burrowsa. Efektem współpracy Moore’a oraz drugiego z wymienionych ilustratorów jest wydany w 2011 roku komiks „Neonomicon”.

Dla ortodoksyjnych miłośników prozy Lovcrafta lektura komiksowego „Neonomiconu” musiała być nielichym zaskoczeniem, i to raczej „in minus”. Z jednej bowiem strony Moore budując swoją historię na modłę tych autorstwa samotnika z Providence ewidentnie chyli czoła przed jego nietuzinkową spuścizną literacką. Z drugiej jednak, jakby na przekór pewnym poglądom Lovecrafta, wplata w nią motywy i figury, których pisarz wystrzegał się jak ognia. „Neonomicon” jest więc swoistym hołdem dla autora, którego twórczość odcisnęła swoje piętno na popkulturze, ale też rozwinięciem czy dopowiedzeniem tego, czego w prozie twórcy „Call of Cthulhu” brakowało.

Zarys historii jest bardzo podobny do literackich fabuł wymyślanych przez Lovecrafta. Dwoje agentów federalnych próbuje rozwikłać zagadkę makabrycznych morderstw. W tej sprawie kontaktują się ze swoim kolegą, który od dłuższego czasu przebywa w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Chory agent bowiem zanim trafił na leczenie prowadził śledztwo w bardzo podobnej sprawie. Rozmowa z nim i żmudne dochodzenie prowadzą bohaterów do dwóch konkluzji – mordy mają wiele wspólnego z mrocznymi tajemnicami zawartymi w twórczości niejakiego H.P. Lovecrafta, zaś klucz do ich rozwikłania znajdować się może w Salem, w mieście, które według autora „The Whisperer in the Darkness” było przedsionkiem piekła.

Konstrukcja historii Moore’a, tak jak tych Lovecrafta, przypomina budowę cebuli. Rozwikłanie jednej zagadki prowadzi bohaterów do kolejnej, jeszcze dziwniejszej i straszniejszej. W pewnym momencie jeden z agentów FBI orientuje się, iż śledztwo jest pułapką. Ujawnienie jego szczegółów doprowadzić może do odkrycia najmroczniejszej tajemnicy, jakie skrywa amerykańska ziemia. Nic więc dziwnego, że zainteresowani zrobią wszystko, by nic z ich poczynań nie stało się wiedzą powszechnie dostępną. Podobnie jak w Lovcrafta, bohaterowie Moore’a w finale muszą stanąć oko w oko z potwornością jakiej dotąd nawet sobie nie wyobrażali. I jak u klasyka, spotkanie takie nigdy nie kończy się dobrze – ludzki umysł „nie ogarnia” rozmiarów makabry i odmawia posłuszeństwa, może być też tak, że człowiek staje się marionetką w rękach (lub częściej w mackach) Przedwiecznych.

Jakimi elementami Moore postanowił zagrać na nosie miłośnikom Yog-Sothotha i Nyarlathotepa? Jak wiadomo Lovecraft - tu pozwolę sobie na eufemizm – nie przepadał za czarnoskórymi. W „Neonomicon” Murzyn jest jednym z głównych bohaterów. Nie brakuje ich także na drugim planie. W twórczości samotnika z Providence właściwie nie ma kobiet. Intymne życie pisarza osnute jest dość gęstą mgłą tajemnic, przypuszczeń i niesamowitych teorii. I tak jak proza Lovcrafta odarta jest z jakiejkolwiek erotyki, tak komiksie Moore’a jest jej aż nadto. Co i rusz natykamy się na dwuznaczne dialogi, sztuczne penisy, orgie, a nawet sceny gwałtu i inne mocno kontrowersyjne zachowania seksualne. Najważniejszą postacią „Neonomiconu” jest kobieta i to agentka FBI, a więc ktoś kto w ręku dzierży niemałą władzę. Jakby tego było mało, bohaterka leczy się z uzależnienia od... seksu.

Powyższe „kontrowersje” oraz ulokowanie akcji w czasach współczesnych nie zmieniają faktu, że graficzna opowieść Moore’a bardzo mocno osadzona jest w klimatach Lovecraftowskich. W przypadku „Neonomiconu” ma to swoje zalety i wady. Zdecydowanie na plus odnotować można konsekwentne upodobnienie swego świata do tego, w jakim osadzał swoje historie Lovecraft. Mnie zawsze podobało się to, że w uniwersum ze skrywającymi się w mroku Przedwiecznymi człowiek jest tylko narzędziem świadomie lub nie wykonującym wolę monstrów. Ma to w sobie coś z antycznego fatum. Z drugiej jednak strony Moore do literackiej spuścizny samotnika z Providence podszedł w moim przekonaniu zbyt wiernopoddańczo. Przez to jego historia jest za prosta i jednowymiarowa by chwycić za gardło bez epickiego rozmachu jakim charakteryzuje się zdominowana przez narratora proza Lovecrafta. Całość przed przeciętnością ratują grafiki Jacena Burrowsa. Na niektórych kadrach – realistycznych, pełnych szczegółów, ale także dynamicznych i narysowanych z pasją – aż chce się zawiesić oko na dłużej. W każdej z postaci jest życie, nawet te drugoplanowe i epizodyczne zaplanowano i rozrysowano z pietyzmem. Podobnie jest z przestrzeniami – otwartymi lub zamkniętymi – w których rozgrywa się akcja. Oddziałują one na wyobraźnię dzięki starannemu i umiejętnemu zagospodarowaniu kadru oraz wypełnieniu go detalami uwiarygodniającymi dane miejsce. Przez to w „Neonomiconie” intrygująco wyglądają zarówno mieszkania, sale koncertowe jak i kazamaty czy pomieszczenia, w których oddaje się cześć „plugawym bóstwom”.

Pomimo kilku rozbieżności z Lovecraftowską wizją świata z czającymi się w mroku monstrami „Neonomicon” wymyślony i narysowany został z myślą o zagorzałych fanach twórczości Lovecrafta. To im dużą frajdę powinno przynieść wyszukiwanie odwołań do konkretnych utworów pisarza, pojawianie się bohaterów o bardzo znaczących nazwiskach, wreszcie wizyta w miejscach, o których pisał samotnik z Providence. Schematyzm w konstrukcji opowieści oraz epatowanie wyuzdaną erotyką przeszkadzają, bo czynią utwór zbyt płaski, wyzuty z mistycyzmu charakterystycznego dla prozy Lovecrafta. Ale czyta się to i ogląda z przyjemnością, bo każdy fanów horroru jeśli nie kocha, to na pewno rozumie, jaki wpływ na gatunek, zwłaszcza w wydaniu literackim i filmowym, miała twórczość Howarda Philipa Lovecrafta.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetna szata graficzna
+ odstępstwa od Lovecraftowskiego kanonu
+ dynamiczna akcja
+ bohaterowie
+ dbałość o realizm i szczegół w poszczególnych grafikach
+ klimat

Minusy:

- dość schematyczna opowieść
- ilość seksu w komiksie ociera się o tanią prowokację

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -