Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POTOMEK

DESCENDANT

POTOMEK

ocena:3
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:Piotr Kuś
Wydanie oryginalne:2006
Wydanie polskie:2014
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:328
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku Graham Masterton był dla mnie najlepszym pisarzem na świecie. Każdą jego książkę, których wtedy wydano w Polsce sporo, czytałem po kilka razy. Fascynację wzbudzała nie tylko treść powieści, ale i niesamowite okładki, które pamiętam do dziś. Nawet teraz, bez zaglądania do Wikipedii, potrafię wymienić z pamięci sporo tytułów horrorów Mastertona, które tak mi się podobały – „Manitou”, „Zemsta Manitou”, „Kostnica”, „Tengu”, „Wojownicy nocy”, „Wizerunek zła”, „Wyklęty”, „Demony Normandii” czy „Zwierciadło piekieł”. Z czasem odkryłem Barkera, powieści Kathe Koji, a nade wszystko Stephena Kinga, i proste powiastki Matertona przestały tak fascynować jak kilka lat wcześniej. Za sprawą „Potomka” wydanego niedawno przez Replikę postanowiłem sprawdzić, jak po latach będzie mi się podobała proza autora słynnego „Manitou”.

Bohaterem rzeczonej powieść jest James Falcon, kapitan kontrwywiadu armii USA, a właściwie specjalista ds. walki z… wampirami. Ze względu na dokonania podczas wojny, przełożeni wysyłają go do Londynu, by pomógł MI6 w walce z krwiopijcami. Falcon będzie musiał stawić czoło niejakiemu Dorianowi Duce, monstrum rodem z Rumunii, któremu nie dał rady kilkanaście lat wcześniej. Co więcej, bohater zmierzyć się będzie musiał także z własną pełną tajemnic przeszłością, w której wampiry, ku zgrozie Falcona, odegrały niepoślednią rolę.

Jedno jest pewne – miłośnicy niedługich powieści, w których jedno dramatyczne wydarzenie pogania kolejne lekturą „Potomka” Mastertona powinni być zachwyceni. Już we wstępie narrator - w tej roli główny bohater - informuje, iż historia którą będzie opowiadał, wręcz obfituje w budzące grozę zdarzenia. Dlatego też z Antwerpii szybko przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, a stamtąd armia wysyła kapitana Falcona do Wielkiej Brytanii. W Londynie Masterton nie daje odsapnąć swojemu bohaterowi – gość szybko wpada na trop wampirów. Raz on ściga monstra, innym razem wampiry dokonują „selekcji naturalnej” wśród angielskich współpracowników kapitana. Trup ściele się gęsto, krwiopijcy potrafią wypatroszyć wszystkich pasażerów londyńskiego czerwonego dwupiętrowa, a miejscowa prasa przyczyn śmierci setek osób szuka w… „koreańskiej grypie”.

Taka konstrukcja fabuły ma oczywiście swoje wady. Zarówno postacie jak i reszta powieściowego świata przedstawionego cierpi na straszny wręcz uwiąd. Bohaterów – i tych pierwszoplanowych, i tych drugorzędnych – Masterton naszkicował za pomocą kilku nieciekawych i do bólu sztampowych kresek (w żyłach głównego bohatera płynie rumuńska krew, Jill jest piękna i ma duże piersi, jeden z policjantów non stop pali papierosy). Podobnie jest z wampirzymi postaciami. To bardziej zombie, od tyle, że potrafią mówić i szybko się poruszać. Ich „szef” – Dorian Duce – zamiast intrygować i budzić grozę, bawi swoją wydumaną wyniosłością albo nieudolnością autora w kreowaniu charakterystycznych bohaterów (trudno zainteresować się postacią, o której Brytyjczyk kilkukrotnie pisze, iż jest blady, nosi się na czarno i wzbudza seksualne zainteresowanie zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn). Brakuje w „Potomku” intrygujących szczegółów, które tworzyłyby ciekawy i oddziałujący na wyobraźnię czytelnika „background”. Skupiając się na opisie kolejnych pościgów i pojedynków z krwiopijcami, Masterton „zapomniał” o tym, że akcja gdzieś się dzieje, a bohaterowie to nie powieściowe marionetki, którymi rzucać można raz tu, raz tam, według widzimisię autora.

Gdyby ów fabularny schematyzm zrekompensowany został odpowiednią dawką wyrafinowanego horroru, „Potomka” dałoby się przełknąć. Wszak czytelnicy Mastertona nie oczekują od niego, iż każda nowa powieść będzie odkryciem czegoś, czego w literaturze grozy jeszcze nie było. Tu zabrakło odrobiny szaleństwa, wizji literackiej makabry, która pobudziłaby czytelniczą wyobraźnię. Bo przecież trudno za taką uznać sposób, w jaki uśmiercają swoje ofiary krwiopijcy czy oburzenie jednej z bohaterek na to, w jaki sposób kapitan Falcon unicestwia monstra (zbyt dużo tego rodzaju scen w książce nie ma). Masterton próbuje wampirom nadać nowy sznyt – każe ich nazywać strzygami martwymi lub żywymi (te drugie mogą mieć uczucia, a ich żeńskim odpowiednikom można nawet „zrobić dzieciaka”), pożywiają się krwią z serca dopiero co wyjętego ze świeżego ciała. Ale nie ma wokół nich nawet krztyny aury, która budziłaby niepokój i kazałaby bać się o losy głównych bohaterów „Potomka”. A to, w jaki sposób monstra się wypowiadają i co mają do powiedzenia, nie może wywoływać innej reakcji jak uśmiech politowania. Miał Masterton pomysł (albo chęć) napisania powieści o łowcy wampirów z przeszłością pełną tajemnic, nie miał za to kompletnie pomysłu na to, kogo przeciwstawić takiemu bohaterowi. Stąd „Potomstwo” ledwo daje się czytać.

Chyba tylko najbardziej zagorzali miłośnicy twórczości Grahama Mastertona będą piali z zachwytu nad tym, co autor popełnił w „Potomku”. Warsztatowa i koncepcyjna nijakość czyni tę powieść po prostu nużącą. Co gorsza, świadomie lub nie, pisarz sam sobie wbija sztylet w plecy wątkiem przeszłości głównego bohatera. Rozwikłanie dręczących go tajemnic może i zaskakuje, ale całą fabułę czyni wręcz niedorzeczną. Albo Masterton nie wierzy w inteligencję i krytycyzm swych czytelników, albo nie zawsze siada do komputera/maszyny do pisania z dokładnie przemyślanymi wątkami swoich powieści. Szanuje się nad Wisłą autora „Demonów Normandii” za to, że w czasach transformacji ustrojowej pokazał Polakom, czym jest literacki horror. Nie powinno to jednak przesłaniać faktu, iż lektura wielu powieści Brytyjczyka – krótkich i nieskomplikowanych – to po prostu strata czasu. „Potomek” do takich pozycji właśnie należy.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ niezły początek
+ dużo się dzieje
+ krótka i mało skomplikowana

Minusy:

- sztampowy język
- brak opisów pobudzających wyobraźnię czytelnika
- nieciekawe postacie – po obu stronach barykady
- fatalne dialogi
- idiotyczne, bo pozbawione logiki zwroty akcji
- niby Masterton chce powiedzieć coś nowego w tematyce wampirycznej, ale tak naprawdę brnie w sztampę
- horror jest, ale nie wywołuje on ani grama ekscytacji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -