Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HORROR KLASY B

HORROR KLASY B

HORROR KLASY B

ocena:8
Autor:Łukasz Radecki
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2005
Wydawnictwo:Oficyna Wydawnicza Literat
Ilość stron:157
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dzisiejszych dwudziestolatków ominęło wiele: stan wojenny, saturatory i guma Donald. Wszystko to można jednak jakoś przeżyć. Gorzej, że nie mieli możliwości dorastania z horrorami klasy B. Niski budżet, efekty specjalne rodem z teatru, niespójna fabuła i często jedyna w swoim rodzaju gra aktorska. A jednak w jakiś sposób pokolenie wychowane na nich, do tej pory wspomina je z sentymentem i niejednokrotnie wraca. Na taki powrót, w wersji literackiej, pozwolił sobie też Łukasz Radecki pisząc „Horror klasy B”. Jak mu wyszło?

Książki nie powinno oceniać się po okładce, ani tym bardziej po „obrazkach”. Tym razem jednak trzeba. Zarówno okładka, jak i grafiki anonsujące poszczególne rozdziały do złudzenia przypominają te z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Są na tyle dobrze zrobione, że równie dobrze mogłyby się pokazać na ścianach jako pełnoprawne plakaty.

Horrory klasy B kojarzone są z pewną przypadkowością zdarzeń, która składa się na bardziej lub mniej logiczną całość. I tak jest też w przypadku opowiadań Łukasza Radeckiego. Grupa przyjaciół spotyka się i prawie jak harcerze przy ognisku zaczyna opowiadać sobie straszne historie. Różnica jest jednak taka, że bohaterowie są o kilka lat starsi, las zamienił się w mieszkanie, a kiełbaski w piwo. Punktem wyjścia wszystkich historii jest teza, że w kraju nad Wisłą nie ma nikogo na miarę największych twórców gatunku, a i przemysł filmowy średnio zainteresowany jest braniem na warsztat tego typu tematyki. Zaczyna się swoista rywalizacja o to, kto wymyśli ciekawszą historię. Autor na szczęście zadbał o to, by każda była inna. Mamy więc klasycznego slashera, są wilkołaki, elementy sf, żywe trupy, a nawet „cytate zombie”. Jak w każdej tego typu opowieści nikt nie doszuka się w „Horrorze…” wartości intelektualnych, czy nawet estetycznych. I nie o to chodzi. Opowiadania zabierają czytelnika w świat Phantom Press i całej otoczki, jaka się z nim wiązała. Wszystkie 10 opowiadań napisanych jest też na mniej więcej tym samym poziomie. Łukasz Radecki nie bawi się w polityczną poprawność i jeśli jest trup, to zostaje opisany z chirurgiczną dokładnością. Nie interesują go też damsko-męsko-religijne konwenanse. Każdy, kto wychowywał się na prozie Mastertona, Barkera czy Kinga, był fanem „Hellraisera”, „Halloween” i „Piątku 13-go” powinien podczas czytania świetnie się bawić. Dla młodszych to być spotkanie z powoli zapominaną estetyką. Lektura książki może też być niezłym kompendium wiedzy, bowiem główni bohaterowie, oprócz wymyślania kolejnych opowieści dyskutują na temat twórców i ich dzieł. Ich poglądy są na tyle interesujące, że każdy ma możliwość się nie zgodzić.

Czy jest w takim razie coś, co razi? Dialogi jako choroba narodowa większości polskich pisarzy. W tym jednak konkretnym przypadku może też wychodzić In plus, jeśli zważyć, że książka nazywa się „Horror klasy B”. Poza tym warto sięgnąć po opowiadania Łukasza Radeckiego, tak samo jak warto uważniej pochylić się nad pracą rodzimych twórców grozy. I być może przyjdzie czas, że kino z kraju nad Wisłą będzie wreszcie kojarzyć się nie tylko z grozą intelektualną.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pomysł
+ dobrze napisana
+ okładka i ilustracje

Minusy:

- trochę za dużo wtórności

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -