Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPONTANEOUS

SPONTANEOUS

SPONTANEOUS

ocena:7
Autor:Joe Harris Brett Weldele
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Oni Press
Ilość stron:144
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Spontaniczny samozapłon ludzkiego nie ciała jest tylko i wyłącznie pseudonaukową ideą będącą intelektualną podnietą dla wszelakiej maści artystów zajmujących się filmową i literacką fantastyką. Próby opisu i wyjaśnienia zjawiska znajdziemy w chociażby periodyku „New Scientist”, do dzisiaj biolodzy i chemicy przez liczne doświadczenia (np. badanie poziomu acetonu w organizmie) starają się wyjaśnić ten zadziwiający fenomen. Zdumiewający jest także fakt, iż spontanicznemu samozapłonowi zawsze podlegało ciało, a nie łatwopalne przedmioty znajdujące się w jego pobliżu. Owa osobliwość niepoślednie znaczenie odgrywa chociażby w „Podpalaczce” Stephena Kinga. Za to spontaniczny samozapłon spoiwem łączącym wszystkie wątki uczynili Joe Harris oraz Brett Weldele, autorzy komiksu „Spontaneous”.

W Bayville, niewielkiej, sennej amerykańskiej mieścinie, w budzący grozę sposób zaczynają umierać ludzie. Ich ciała nagle spowija fala ognia. Zanim ktokolwiek zdąży zareagować, nieszczęśnicy umierają w męczarniach. Miejscowa policja o spowodowanie osobliwych pożarów próbuje oskarżyć Melvina Reyesa, pracownika fast foodów. Funkcjonariusze odkrywają bowiem, iż przed zdarzeniem młodzieniec kontaktował się z każdą z ofiar. W sprawstwo chłopaka nie wierzy młoda i pełna werwy dziennikarka. Jej energia i silne pragnienie dotarcia do prawdy powodują, iż na światło dzienne wychodzą najbardziej skrywane tajemnice Bayville.

„Spontaneous” urzekł mnie dwiema kwestiami – małomiasteczkową atmosferą rodem z „Fargo” oraz powolnym, idealnie korespondującym z rytmem życia Bayville ujawnianiem skrzętnie skrywanych tajemnic. Harris ucieka od wielkomiejskiego zgiełku i blichtru, bo chce pokazać, iż na prowincji także rozgrywają się dramaty, nad którymi warto się pochylić. Może nawet tu ludzie bardziej doświadczeni są przez tragedie, bo nie potrafią do swej obrony zaprząc instytucji, do których zwrócić się mogą mieszkańcy metropolii. Jedyną niepoddającą się prowincjonalnemu marazmowi jest początkująca, jeszcze pełna ideałów dziennikarka. To ona trochę nieporadnie, ale ze szczerymi intencjami i wielkim zapałem stara się dowieść niewinności głównego bohatera. Owa nieporadność powoduje, iż cała intryga odsłaniana jest stopniowo. Dzięki takiego zabiegowi również my, czytelnicy, razem z dziennikarką prowadzimy śledztwo i próbujemy rozprostować zawiłości śledztwa.

Z wątkiem dziennikarskiego dochodzenia ściśle związany jest inny, prezentujący niezwykle skomplikowaną sytuację Melvina Reyesa. Mężczyzna wie, iż w jakimś stopniu jest odpowiedzialny za śmierć spalonych mieszkańców Bayville. Nie daje sobie z tym rady, nie wiem bowiem, dlaczego w jego towarzystwie ludzkie ciała zaczynają płonąć. Najgorsze jednak jest to, iż bohater żyć musi z paraliżującą myślenie traumą – w wieku trzech lat podczas uroczystości urodzinowej spalił się jego ukochany ojciec. Chce pomóc ofiarom, pragnie ich poinformować o tym, jaki prawdopodobnie czeka ich los – nikt mu jednak nie wierzy, a po fakcie policja widzi w nim jedynego podejrzanego.

Śledztwo dziennikarki i tragiczna sytuacja głównego bohatera to nie jedyne wątki. Pracownicy miejscowej gazety udaje się w końcu dociec, co tak naprawdę dzieje się z mieszkańcami Bayville. Nie mogę w tym miejscu mówić o konkretach (zdradziłbym zbyt wiele istotnych dla fabuły faktów), ale twórcy „Spontaneous” wręcz wprost oskarżają wielki biznes i amerykańskich decydentów o brak przestrzegania jakichkolwiek norm etycznych. Gigantyczne pieniądze, pragnienie dominacji i zaspokajanie chorych ambicji powodują, że wpływowym ludziom znika z horyzontu inny człowiek. Moralność i wspominana etyka stają się balastem przeszkadzającym w dążeniu do ściśle określonych celów. Konsekwencją takiego postępowania mogą być rodzinne tragedie, traumy i życie społeczności w cieniu dramatu.

Oprawa graficzna „Spontaneous” na pozór wydawać może zwyczajna i bez wyrazu. Brak w niej przykuwających i silnie oddziałujących na wyobraźnię czytelnika ilustracji. Całość tonie w przygaszonych, pastelowych tłach i w konturach, jakby ledwie naniesionych, tak od niechcenia. To jednak tylko zasłona dymna, bo namalowane farbami wodnymi przestrzenie oraz ołówkowy zarys postaci i kształtów świetnie koresponduje z duchem opowieści – narracją prowadzoną spokojnie, bez zrywów i galopad. Nie znaczy to, że Brett Weldele chwyta się za poetykę oniryzmu. Kiedy trzeba za pomocą kilku kresek potrafi nadać swoim pracom drapieżności oraz sprawić, by emocje bohaterów tknęły nas tak mocno jak powinny.

Jest jeszcze coś, przez co od komiksu autorstwa Harrisa i Weldele oderwać się nie sposób – do samego końca nie wiadomo, czy kołem zamachowym fabuły są wydarzenia o charakterze paranormalnym, czy też niesamowitość mająca jednak naukowe wytłumaczenie. Taki koncept powoduje, iż do ostatnich kart komiksu zadajemy sobie pytania o motywacje bohaterów, a także o sposób konstruowania świata, w jakim postacie żyją. Nadnaturalność jest co prawda atrakcyjna i efektowna, ale wielu autorów idzie na łatwiznę i w razie załamania weny wykorzystuje ją na zasadzie „deus ex machina”. O wiele trudniej wpaść na intrygującą koncepcję naukową porządkującą uniwersum danego utworu fabularnego. Jak tę kwestię zaadaptowali w swoim komiksie Harris i Weldele? Aby się o tym przekonać, poroszę sięgnąć po „Spontaneous”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ ciekawa historia
+ sposób prowadzenia narracji
+ klasyczna, pozbawione fajerwerków i wodotrysków grafika
+ stopniowe odsłanianie tajemnic intrygi

Minusy:

- to jednak nie jest komiks, który nie pozwala o sobie zapomnieć

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -