Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SKOWYT

Skowyt

SKOWYT

ocena:9
Autor:Marek Świerczek
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2015
Wydawnictwo:Novae Res
Ilość stron:278
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Marek Świerczek jest autorem nietypowym i wciąż straszliwie niedocenianym na polskim rynku wydawniczym. Dość powiedzieć, że po dwóch znakomitych powieściach („Bestia” i „Dybuk”) wciąż ma problem ze znalezieniem solidnego wydawcy. Tymczasem jego najnowsza książka „Skowyt” po raz kolejny potwierdza wielką klasę autora.

Rok 1989, ostatnie chwile Polski Ludowej. Robert Karski jest kapitanem Służb Bezpieczeństwa, typem znudzonym życiem i pracą, której nienawidzi, ale nie wierzy też w żadną możliwość zmiany. Nie dociera do niego, co właściwie dzieje się aktualnie w kraju, świat wokół jest szary, pusty i smutny. Karski otrzymuje właśnie kolejne zadanie, z pozoru rutynowe. Musi odnaleźć innego funkcjonariusza SB, Artura Hallera, który może narobić dużo problemów swoim zwierzchnikom. W trakcie śledztwa okazuje się, że sprawa nie jest tak oczywista, jak się pozornie zdawało, a Karski z łowcy może stać się zwierzyną.

Marek Świerczek już w poprzednich książkach udowodnił, że perfekcyjnie potrafi połączyć wątki powieści historycznej z innymi, mrocznymi gatunkami. „Bestia” osadzona w realiach Powstania Styczniowego przeplatała się z horrorem o wilkołaku doprawionym iście sienkiewiczowskimi bohaterami. „Dybuk” to również powieść grozy skrzyżowana z ponurą powieścią drogi rozgrywająca się w czasach pogromu Żydów w 1946 roku. Nie bez powodu przywołuję wspomniane utwory, bowiem na podstawie tych trzech tytułów można rozpoznać charakterystyczny styl autora, na który składa się wartka akcja, skomplikowana intryga, dbałość o szczegóły historyczne (ze świadomym pogrywaniem z nich poprzez popkulturowe wtręty), a przede wszystkim wrażliwość, obok której nie można przejść obojętnie. O ile jednak dwie pierwsze powieści nie były pozbawione drobnych wad (w pierwszej narzucone przez wydawcę zakończenie, w drugiej... zakończenie wynikające z faktów historycznych, przez co psujące element zaskoczenia), to „Skowyt” jest powieścią idealną. Marek Świerczek fenomenalnie odtworzył ponurą rzeczywistość końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, szare i smutne życie w kraju nad Wisłą, gdzie niby rodzi się nowe, ale nikt, po latach sowieckiej indoktrynacji, w te zmiany nie wierzy. Nie wierzy w nie też główny bohater, który brzydzi się swoją pracą i dotychczasowymi w niej osiągnięciami, ale jest tak pokancerowany i zgorzkniały, że nie widzi innej możliwości prowadzenia swojej egzystencji. I tu trafia mu się sprawa, która odmienia wszystko. Otwiera oczy na wiele czynów popełnionych przez system, ale i zmuszająca do zastanowienia się nad samym sobą. Tropiony Artur Haller okazuje się bowiem mordercą, swego rodzaju bestią, której bliżej do zwierzęcia niż człowieka. Dodatkowo autor zastosował ciekawy zabieg, dzieląc narrację na dwa tory. Jeden, w trzeciej osobie opisuje poczynania Karskiego, drugi to fragmenty dziennika sporządzonego przez ściganego. Wgląd w jego psychikę, motywy działania, wewnętrzną walkę, rozbudza w głównym bohaterze pokłady uczuć, o jakich istnieniu zdążył zapomnieć. I nie wszystkie z nich są przyjemne. „Skowyt” figuruje w szufladce gatunkowej jako kryminał, ale jest to karygodne uproszczenie, bo choć fabuła i zagadka rzeczywiście pasują do tego określenia, to Świerczek nie byłby sobą, gdyby nie ujawnił swej wilczej natury i nie skłonił do zastanowienia się nad tym, ile jest bestii w każdym z nas? Co różni nas od zwierząt? Czy te różnice rzeczywiście są na naszą korzyść? Tym samym, mimo sprawnie wprowadzonego wątku nadnaturalnego, utworowi bliżej do powieści psychologicznej. Założenie, że Karski śledzi wilkołaka jest bowiem na tyle oczywiste, że aż zbyt proste i nie sposób pójść dalej, tam gdzie wniosek jest zdecydowanie ciekawszy – mamy tutaj fenomenalne studium obłędu, który dotknął Hallera, ale ogarnia również i głównego bohatera. I tak jak ścigany coraz bardziej traci swą ludzką naturę, tak drań z SB odkrywa w sobie coraz więcej... człowieka. Ale przecież bestia śpi w każdym i w końcu musi dojść do konfrontacji... Tu ujawniają się „korzenie” literackie autora, z tą różnicą, że tym razem groza jest bardzo podskórna, wysublimowana, a napięcie kunsztownie zbudowane od początku do samego końca. To znakomita książka, która na długo zostaje w głowie, a fenomenalny i perfekcyjny finał zostawia czytelnika ze szczęką na ziemi. Oczywiście znajdą się malkontenci, którzy będą narzekać, że nie zrozumieli, że chcą wyłożenia czarno na białym, co się właściwie stało. Proponuję więc jeszcze raz uważniej przeczytać całość. Zresztą, wielokrotny powrót do lektury jest bardzo wskazany.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ tło historyczne
+ kapitalnie skonstruowane postacie
+ głębia psychologiczna
+ podskórna groza
+ fenomenalny finał

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -