Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPICHLERZ

SPICHLERZ

SPICHLERZ

ocena:5
Autor:Jakub Oren
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2015
Wydawnictwo:Nowy Świat
Ilość stron:196
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Piękno języka pisanego może, jak się okazuje, zostać czasem brutalnie przyćmione przez wyjątkowo słabą korektę. Wówczas historia o niezłym potencjale ginie gdzieś między wołającymi o pomstę do nieba błędami i na samej fabule ciężko jest się skupić, trudno regularnie za nią nadążać. Tak też jest właśnie w przypadku “Spichlerza” Jakuba Orena, którego nie najgorszy pomysł gaśnie pod zimnym prysznicem lichej jakości edytorskiej.

Tytułowy spichlerz to zabytkowy budynek leżący w maluteńkiej miejscowości Brzezinki, wokół którego od setek lat koncentrują się wyjątkowo dramatyczne, owiane tajemnicą (i tajemniczością zarazem) wydarzenia. Czy to już w siedemnastym wieku, gdy wyszły na jaw mroczne występki lokalnego alchemika i badacza, czy w latach czterdziestych XX wieku, kiedy radziecka armia podczas przemarszu przez te strony zastała na miejscu tajemnicze obrządki lokalnych mieszkańców. Po wielu latach, w 2013 roku, nieświadomi mrocznej historii swych okolic tubylcy mogą ponownie znaleźć się w samym centrum intensywnych, przerastających wszelkie wyobrażenia wydarzeń, bowiem spichlerz kryje cenny sekret, za który niektórzy przybysze byliby w stanie oddać dosłownie wszystko.

Tak skondensowany opis fabuły to w zasadzie wszystkie istotne informacje, jakie wyczytać można z książki przez pierwszych 160 jej stron, co stanowi jakieś 80% jej objętości. Autor przeskakuje dość zręcznie między czasami akcji, jednak z mniejszą zręcznością odsłania kolejne element układanki. Dopiero przez samym końcem na czytelnika gwałtownie, naraz spada wyjaśnienie sedna historii, wcześniej raczony jest on raczej dziesiątkami stron zdecydowanie zbędnych opisów i mało interesujących dialogów. Pan Jakub Oren spisałby się niewątpliwie w formie reportażowej, bowiem potrafi idealnie dopasować słownictwo do opisywanych czasów, potrafi swoistymi archaizmami czy zmianami szyku zdania oddać klimat lokalnych dworków, podwórek czy uroków przyrody, wczuć się w sytuację i wciągnąć w to czytelnika. Problem w tym, że zdecydowana większość opisów nie wnosi kompletnie niczego do interesującej nas fabuły, do wątku grozy, który przecież ma być rzekomo atrybutem tej powieści reklamowanym już na pierwszej stronie okładki. Dodatkowo dłużące się rozmowy o sprawach niemających żadnego związku z motywem spichlerza czynią tę książkę bardzo przegadaną i nieco nużącą. A szkoda, bowiem, jak się okaże, pomysł pana Orena wcale nie jest taki znowu słaby.

I nawet jeśli docenić reportażowy kunszt języka, cały ten chwilowy czar pryska jak bańka mydlana z każdym niepostawionym czy błędnie postawionym przecinkiem, brakiem kropki, złym znakiem kończącym zdanie czy innym błędem pominiętym przez korektę. A samych tych pierwszych można wstawić do “Spichlerza” tysiące. Opowieść staję się tym samym niekontrolowanym strumieniem myśli i wyrażeń, a nie poukładanym horrorem, przypominając raczej ekspresyjne komentarze na internetowych forach niż kawał poważnej literatury. I może to niechęć do brnięcia w dalsze interpunkcyjne grzeszki autora w największym stopniu decyduje o ostatecznej ocenie tej książki, może gdyby uporządkowano tę kwestię, “Spichlerz” okazałby się o wiele bardziej wciągający, ale cóż, nie jest to niestety możliwe do stwierdzenia. Nam, czytelnikom, nikt nie płaci za dopisywanie przecinków do już wydrukowanych pozycji.

Może “Spichlerz” będzie sztandarowym apelem o przywrócenie etatowych korektorów do każdego z wydawnictw, nawet tych młodszych czy bardziej alternatywnych, bowiem jest żywym dowodem ogromnego wpływu formy na ostateczny odbiór powieści. Nie wystarczy mieć ciekawego pomysłu, talentu do bajania i lekkości pióra. To wszystko należy podać w akceptowalnej formie zgodnej z zasadami języka, w którym książkę się wydało. Mam wrażenie, że po lekturze każdy inny czytelnik również zamiast fabularnych smaczków będzie raczej rozpamiętywał gorycz fatalnej korekty.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetne tło historyczne
+ dopasowanie słownictwa do omawianych czasów
+ naturalność dialogów

Minusy:

- tysiące drażniących błędów interpunkcyjnych
- dłużące się, zbędne opisy
- niewykorzystany potencjał motywu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -