Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BAZAR ZŁYCH SNÓW

The Bazaar Of Bad Dreams

BAZAR ZŁYCH SNÓW

ocena:9
Autor:Stephen King
Tłumaczenie:Tomasz Wilusz
Wydanie oryginalne:2015
Wydanie polskie:2015
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Ilość stron:672
Autor recenzji:Tomasz Czarny
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Prozę Stephena Kinga zacząłem czytać gdy miałem jakieś piętnaście, szesnaście lat, a może było to nawet wcześniej. Dziś mam 34, więc sami policzcie ile czasu nie rozstaję się z tekstami tego autora. A to chyba coś znaczy.
Najpierw było „Miasteczko Salem”, „Carrie”, „Podpalaczka”, potem „Smętarz dla Zwierzaków”, „Lśnienie”, „Mroczna Połowa” i „Misery”, która nadal jest jedną z moich ulubionych powieści króla horroru.
Pamiętam, że zawsze zastanawiałem się jak on wygląda. W dobie, gdy Internet był jeszcze tylko dla wybranych, jego wizerunek nie był tak rozpowszechniony. I też pamiętam jak dziś, jak moja mama zawołała mnie, mówiąc, że ma dla mnie niespodziankę. Pokazała mi artykuł dotyczący Kinga w „Świecie Kobiety” (tak, tak, można?). Zobaczyłem tam brodatego, mrocznego faceta, który wpatrywał się w ciebie nieprzeniknionym wzrokiem albo wycinał z kolegami na gitarze w jakiejś knajpie. „Tak wygląda twój idol” – powiedziała. Był to jeden z tych magicznych dni w moim życiu (Dodam tylko, że był to okres, gdy na skrzydełkach lub tyle okładki, nie drukowano zdjęć pisarzy, mało tego, nie zamieszczano nawet żadnej notki biograficznej).

Ale do rzeczy. Nigdy nie byłem wielkim fanem opowiadań Kinga. Właściwie byłem ich antyfanem. Byłem święcie przekonany, że pisarz ten jest dużo bardziej przystępny i profesjonalny w dłuższej formie. Nie przekonały mnie zbiory ”Wszystko jest względne” ani „Szkieletowa Załoga”. Inaczej było w przypadku „Marzeń i Koszmarów”, „Czterech Pór Roku” i innych zbiorów. Najbardziej polubiłem te, które były zbiorem kilku nowel, choć niekiedy i one wydawały mi się pisane sztywnym językiem, nudne, lub bez polotu.
Całkiem inaczej ma się sprawa z „Bazarem Złych Snów”.

Z Kingiem jestem na bieżąco od „Joyland”, więc gdy dowiedziałem się, że następnym wydawnictwem po „Znalezione Nie Kradzione” będzie właśnie zbiór opowiadań, poczułem lekkie ukłucie i stan niepewności. W ogóle nie miałem ochoty na zakup tego wydawnictwa, ale to, że przypadkowo pewien dyskont podsunął mi go pod nos w atrakcyjnej cenie, gdy kupowałem jogurt, ziemniaki i coca – colę, nie pozostawił mi wyboru. Zaryzykowałem.
I był to wybór słuszny.

W jakiejkolwiek recenzji czy wywiadzie, podkreślam zawsze, że King jest dla mnie teraz w szczytowej formie. Ja cenię go właśnie najbardziej za tą wspaniała małomiasteczkową obyczajowość. Uwielbiam „Zieloną Milę”, „Skazanych na Shawshank”, „Ciało”, „Joyland” czy „To!”.

Pierwsze opowiadanie – sześćdziesiąt kilka stron – Jezu, jak będę się męczył. I to o żarłocznym samochodzie z kosmosu. Nic bardziej mylnego. Doskonale napisane, z humorem i werwą, przekonujące. Są nawet żarty z wielkiego Justina. Czy może być lepiej? Już sam wstęp oraz kilka słów przed każdym opowiadaniem to prawdziwe perełki, później było jeszcze lepiej.

„Premium Harmony” – powolne, mogłoby się zdawać nudnawe, ale finał wynagradza wszystko, choć jest szczególnie przygnębiający…

„Batman i Robin wdają się w scysję” – tu widać prawdziwy kunszt mistrza, autor bezsprzecznie świetnie się bawił pisząc to opowiadanie, no i finał – bardzo błyskotliwy według mnie.

„Wydma” – dość przeciętne opowiadanie, jak dla mnie z przewidywalnym końcem. Na minus, ale do przeczytania.

„Wredny dzieciak” – to opowiadanie bardzo mi się podobało, jest takie demoniczne i nasiąknięte złem, również z bardzo dołującym finałem. Bardzo dobry tekst.

„Śmierć” – kolejny znakomity fragment prozy. Praktycznie do końca jesteśmy przeświadczeni o swojej racji, którą podsuwa nam autor. A jednak…

„Kościół z Kości” – nie podobało mi się, choć próbowałem się zaprzyjaźnić z tym lirykiem kilka razy. Na minus.

„Moralność” – niesamowite uderzenie jak na Kinga. Tego tekstu nie powstydziłby się Jack Ketchum, a może nawet Edward Lee. Jedna z najlepszych pozycji w tym zbiorze. Szczerze polecam.

„Zycie po życiu” – bardzo przeciętne opowiadanie, nie zrobiło na mnie w ogóle wrażenia. Spokojnie mogłoby go tu nie być. Na minus.

„Ur”- absolutnie wspaniałe, jedne z moich ulubionych w tym zbiorze, choć spodziewałem się zgoła innego zakończenia. Majstersztyk.

„Herman Wouk jeszcze żyje” – szalenie wzruszające i klimatyczne. Porządny kawał doskonałej prozy. Jest tam też pewien smaczek („Pokój 1408”) 

„Kiepskie samopoczucie” – bardzo przewidywalne, nastrojowe, smutne. Na minus.

„Billy Blokada” – mimo, że opowiadanie traktuje o sporcie narodowym Amerykanów, jakim jest baseball, jest to tylko pretekst by opowiedzieć niesamowitą i mroczną historię. Klasa sama w sobie.

„Pan Ciacho” – nic porywającego, ot taka sobie historyjka jakich wiele. Nie ma się nawet co rozpisywać. Na minus.

„Tommy” – kolejna liryka w tym zbiorku. Niech King nie pisze więcej wierszy, proszę… choć i tak był lepszy od poprzedniego. Na minus.

„Zielony Bożek Cierpienia” – na początku to opowiadanie bardzo mi się nie podobało. Bohaterowie, klimat, narracja, jednym słowem wszystko. Po lekturze doszedłem do wniosku, że jest jednym z lepszych w „Bazarze.”

„Ten autobus to inny świat” – nic szczególnego, miły przerywnik między prawdziwymi perełkami. Wstęp do niego bardziej przekonał mnie i był dla mnie większym rarytasem niż sam tekst. Na minus.

„Nekrologi” – całkiem dobre i oryginalne opowiadanie, ale coś mnie w nim strasznie drażniło, choć sam nie wiem co. Koniec depresyjny jak zwykle, ale do tego chyba przywykliśmy.

„Pijackie fajerwerki” – i to, proszę Państwa jest według mnie prawdziwy skarb. Co prawda nie ma tu potworów, demonów, morderców, etc. Ale sama narracja, historia i finał wbijają w ziemię. Śmiałem się sam do siebie, czytając je – wprowadziło mnie w tak wyśmienity nastrój. Mistrzostwo, Panie King.

„Letni Grom” – bardzo ponure, duszne, ale i przepiękne. Za to właśnie cenię najbardziej Kinga. Za refleksję, pochylenie się nad człowieczeństwem, zadumę. G – e – n – i –a - l – n –e .

Reasumując: „Bazar Złych Snów” jest antologią nad wyraz udaną, choć zdarzały się wpadki. Nie nudzi, nie usypia, jest oryginalna i błyskotliwa. King prezentuje się w niej jako naprawdę dojrzały pisarz, jego warsztat jest wręcz nienaganny, a prowadzona przez niego narracja daje czytelnikowi naprawdę dużo frajdy.

Już same opisy przed opowiadaniami są tak ciekawe i wprowadzają nas w główny tekst w tak znakomity sposób, że naprawdę prawie nie ma się do czego przyczepić. A jednak.

Moim głównym zarzutem ( i praktycznie jedynym) jest to, że w „Bazarze Złych Snów” naprawdę mało jest horroru. Rzadko bywa tu strasznie, intrygująco – tak, by czytelnik poczuł ciarki na ciele czy suchość w gardle. Mamy tu Kinga w bardziej obyczajowej formie, często puszczającego do czytelnika oko, zgrywającego się. Ja takiego Kinga uwielbiam i jego proza w tej formie znaczy dla mnie więcej niż powieści czy opowiadania stricte spod znaku horroru. Dodam tylko, że jak zwykle ponad sześćset stron mocno mnie zaniepokoiło, ale były dni, że czytałem po sto czy dwieście stron dziennie, taka to była przyjemność płynąca z tej lektury. Jest jeszcze jedna rzecz, która nie dawała mi spokoju: „Bazar Złych Snów” bardzo przypominał mi dwa zbiory opowiadań Jacka Ketchuma – „Królestwo Spokoju” oraz „Czas Zamykania” ale dla mnie jest on zdecydowanie lepszy i bardziej wartościowy.

„Bazar Złych Snów” jest dla mnie najlepszym, najbardziej dojrzałym zbiorem w dorobku Stephena Kinga, ale ostateczną ocenę zostawiam Wam, Drodzy Czytelnicy. Jeśli chcecie spędzić wieczór „ze starym, dobrym przyjacielem”, jest to książka dla Was. Myślę, że osoby nie mające wcześniej styczności z prozą króla horroru, po przeczytaniu „Bazaru Złych Snów” zostaną jego wiernymi poddanymi. Ja z pewnością będę do tych znakomitych opowiadań wracał. I to nie raz.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ Czarny humor
+ Styl narracji
+ Język
+ Tłumaczenie
+ Wstępy przed opowiadaniami
+ Okładka i wydanie

Minusy:

- Zbyt mało horroru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -