Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KOBIETA W CZERNI

THE WOMAN IN BLACK

KOBIETA W CZERNI

ocena:7
Autor:Susan Hill
Tłumaczenie:Jan Jackowicz
Wydanie oryginalne:1983
Wydanie polskie:2016
Wydawnictwo:Amber
Ilość stron:256
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Kobieta w czerni” to najpopularniejsza powieść brytyjskiej autorki Susan Hill. Dużą zasługę w promowaniu książki miała oparta na niej sztuka z 1987 roku oraz dwie filmowe wersje – telewizyjna z 1989 roku w reżyserii Herberta Wise’a i kinowa readaptacja Jamesa Watkinsa z 2012 roku (która dwa lata później doczekała się sequela). Obie adaptacje filmowe wprowadziły kilka zmian w stosunku do literackiego pierwowzoru (modyfikacje w obrazie Wise’a nawet zdenerwowały pisarkę), aczkolwiek ogólny zarys jej historii został zachowany. Hill swoją „Kobietę w czerni” chciała spisać w duchu klimatycznych utworów Montague Rhodesa Jamesa i Daphne du Maurier. W efekcie powstała zgrabna gotycka opowieść, sprawiająca wrażenie, jakby napisano ją w czasach wiktoriańskich, a nie w latach 80-tych XX wieku. Podobny efekt często osiągała w swojej twórczości wspomniana du Maurier oraz choćby Shirley Jackson w arcydziele pt. „Nawiedzony”, choć dużym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że „Kobieta w czerni” może się mierzyć z tą doskonałą powieścią.

Młody notariusz, Arthur Kipps, z polecenia swojego przełożonego udaje się z Londynu do małego miasteczka Crythin Gifford. Mężczyzna ma obejrzeć posiadłość niedawno zmarłej klientki Alice Drablow i w razie znalezienia jakichś dokumentów niezbędnych do uporządkowania spraw spadkowych przywieźć je do biura. Kobieta mieszkała w tak zwanym Domu na Węgorzowych Moczarach, starym budynku odciętym od społeczeństwa rozległymi trzęsawiskami, i z nikim nie utrzymywała bliskich stosunków. Po dotarciu do Gifford Arms, hotelu w Crythin Gifford, Arthur zauważa, że wzmianki o Domu na Węgorzowych Moczarach budzą niepokój u tutejszych, ale nikt nie chce mu wyłuszczyć historii tego miejsca, próbując jedynie odwieść go od postanowienia, z którym tu przybył. Na pogrzebie Alice Drablow, Kipps dostrzega bladolicą kobietę odzianą w czerń, co wprawia w głębokie przerażenie towarzyszącego mu pośrednika w sprzedaży nieruchomości i gruntów. Po dotarciu do Domu na Węgorzowych Moczarach notariusz ponownie widzi tajemniczą kobietę, która zaraz potem znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Wkrótce Arthur dostaje kolejne dowody nawiedzenia tego miejsca.

„Kobieta w czerni” jest klasyczną ghost story, powielającą znany schemat fabularny, aczkolwiek czyniącą to na tyle umiejętnie, żeby nie mieć poczucia nierozumienia przez autorkę prawideł rządzących owym nurtem. Hill, wzorem propagatorów literatury gotyckiej bardzo dużo uwagi poświęca miejscu akcji, w szczegółowych opisach roztaczając przed oczami czytelników obrazki rozległych angielskich mokradeł skąpanych w gęstej mgle. Zacinający deszcz i porywiste wiatry, czyli zdawać by się mogło nieodłączny element angielskich ghost stories oraz oczywiście stare, niszczejące domostwo samotnie stojące pośród bagnistego pustkowia, z przylegającym do niego obowiązkowym cmentarzyskiem i ruinami klasztoru wprowadzają czytelnika w atmosferę niesamowitości, podsycaną oznakami ewidentnego bytowania złośliwego upiora w tych okolicach. Bezpieczną przystanią jest małe miasteczko, Crythin Gifford, przycupnięte kawałek od trzęsawisk, aczkolwiek niektórzy jego mieszkańcy w przeszłości na własnej skórze mogli odczuć gniew zjawy w czerni. Hill praktycznie nieustannie podtrzymuje aurę zagrożenia pochodzącego nie z tego świata, podczas samotnych wędrówek głównego bohatera, Arthura Kippsa, do feralnego domostwa wzbogacając ją poczuciem wyobcowania. Pobyt w Domu na Węgorzowych Moczarach wiąże się z jeszcze jednym ryzykiem – otóż dostanie się do niego jest uzależnione od odpływów, co sprawia, że w chwilach największego zagrożenia młody notariusz nie może liczyć na pomoc z zewnątrz. Podskórna, nieuchwytna groza wynika z miejsca akcji, gdyż Hill potrafi wycisnąć maksimum niesamowitości z angielskich, bagnistych krajobrazów i górującego nad nim niszczejącego domiszcza, ale kulminacje niepokojącego nastroju niezmiennie przypadają na widome bądź słyszalne manifestacje upiornych zjawisk. Pierwszym jednoznacznym sygnałem zderzenia się głównego bohatera ze sferą nadnaturalną jest incydent na cmentarzu w Crythin Gifford, podczas pochówku długoletniej właścicielki Domu na Węgorzowych Moczarach, Alice Drablow. Arthur Kipps dostrzega wówczas w oddali kobietę odzianą w czarną suknię i czepek, zwracającą uwagę chorobliwie bladą karnacją i napiętą skórą na twarzy. Z czasem okazuje się, że młody notariusz widział napędzaną czystą wściekłością zjawę nawiedzającą tutejsze okolice, ale na tym nie kończą się jego spotkania z tą postacią. Ilekroć na kartach powieści pojawia się tytułowa kobieta w czerni Hill podkreśla atmosferę niesamowitości, podszytej czystą grozą, poprzez szczegółowe opisy mrocznych miejsc i paraliżujących zmysły, panicznych reakcji głównego bohatera. Nie zapominając o, jak przystało na dobrą literaturę gotycką, oszczędnej charakterystyce upiorzycy – bez popadania w przesadę, bez śmiałego akcentowania jej nadnaturalnego pochodzenia chociażby nazbyt szkaradną twarzą. A jak wiadomo minimalizm we wprawnych rękach niepokoi dużo bardziej niż opisowy przesyt.

Susan Hill wzorem swoich kolegów po piórze parających się literaturą gotycką, rezygnuje z widowiskowych manifestacji nieznanego, większą wagę przykładając do budowania mrocznego nastroju, aniżeli oryginalnego bądź zdecydowanego akcentowania bytności nieznanego. Dostajemy więc tak standardowe motywy, jak stukoty rozlegające się w długo zamkniętym pokoju dziecinnym w Domu na Węgorzowych Moczarach, który jak domyśla się Kipps jest „ogniskiem i źródłem wszystkich dziwnych zjawisk” zachodzących w tym miejscu, czy ducha kobiety w czerni spoglądającego na przebywającego poza domem Arthura z okna wspomnianego pomieszczenia. Bodaj najbardziej charakterystycznym „akcentem straszącym” jest często powtarzająca się scenka na osnutych gęstą mgłą trzęsawiskach, której Kipps nie jest w stanie dostrzec, ale jego uszu dochodzą mrożące krew w żyłach odgłosy – płacz i wrzask dziecka, dźwięk toczącej się dwukółki oraz tętent kopyt, a z czasem rżenie topiącego się konia. Najbardziej klimatyczne jest pierwsze zetknięcie się Kippsa z tym niesamowitym zjawiskiem, podczas rozpaczliwego błądzenia we mgle, wówczas Hill zdaje się najbardziej zdecydowanie „dławić” czytelnika zewsząd napierającą na głównego bohatera atmosferą grozy. Na uznanie zasługuje również druga, niezwykle emocjonalna kulminacja klimatu niesamowitości, podczas której zwabiona gwizdem nieznanego pochodzenia suczka rasy terier, Fryga, towarzysząca Arthurowi w najdłuższym pobycie w Domu na Węgorzowych Moczarach, wbiega na niepewny grunt i zaczyna się topić. Nie miałam autorce za złe subtelnego sygnalizowania nawiedzenia, bo tego rodzaju minimalizm w literaturze gotyckiej zawsze odbierałam w kategoriach superlatywu, ale nie pogniewałabym się, gdyby nieco więcej uwagi poświęciła przeszłości tego miejsca. Kipps znajduje w Domu na Węgorzowych Moczarach listy adresowane do Alice Drablow, najpewniej poczynione ręką jej krewniaczki, ale przez długi czas nie potrafi pojąć ich całościowego sensu. Czytelnikowi natomiast nie powinno przysporzyć większych trudności połączenie treści korespondencji z incydentami, w centrum których znajduje się główny bohater i to już podczas zapoznania się z pierwszymi dokumentami przeglądanymi przez notariusza. To nie znaczy, że „Kobieta w czerni” została całkowicie pozbawiona elementu zaskoczenia, bo odważny, makabryczno-przygnębiający finał dla wielu odbiorców zapewne będzie niemożliwy do przedwczesnego rozszyfrowania, ale już samym przeszłym wydarzeniom przydałoby się nieco więcej twórczej inwencji. Tak przewidywalne, proste dzieje krewniaczki Alice Drablow nieprzyjemnie kontrastują z wcześniejszym skutecznym podsycaniem ciekawości poprzez zdawać by się mogło zabobonną postawę mieszkańców Crythin Gifford względem Domu na Węgorzowych Moczarach, nieskorych do wdawania się w dyskusje na temat tego miejsca i starających się odwieść głównego bohatera od wyprawy w tamte okolice. Po zagadkowym, złowieszczym zachowaniu społeczeństwa Crythin Gifford, niepotrafiącego zdobyć się na odwagę, aby przybliżyć Kippsowi przeszłość Alice Drablow spodziewałam się dużo bardziej kontrowersyjnej, wstrząsającej intrygi. Kolejne zaprzepaszczenie potencjału uwidacznia się w nadnaturalnych właściwościach nawiedzonego domu, który jak wspomina autorka zdaje się przyciągać głównego bohatera, nęcić go oraz wzmiankowanym w jednym momencie natchnieniu Kippsa emocjami, które nie należą do niego, które przed laty targały inną osobą mieszkającą w Domu na Węgorzowych Moczarach. Niniejsze motywy wydawały się na tyle atrakcyjne, aby pokusić się o ich większe rozbudowanie, czego Hill niestety nie uczyniła. Poza tym, aż do finału byłam przekonana, że ujęcie fabuły „Kobiety w czerni” w perspektywie opowieści spisywanej przez podstarzałego Arthura Kippsa, jego konfrontacji z przeszłością niepotrzebnie uspokajało czytelników, jasno dając do zrozumienia, że cokolwiek się nie wydarzy mężczyzna i tak przeżyje. Ale jak się okazało autorka miała w zanadrzu dużo bardziej miażdżący finał, aniżeli trywialna śmierć głównego bohatera, więc summa summarum ten narracyjny retrospektywny zabieg nie obniżył wartości zakończenia.

„Kobieta w czerni” to rasowa gotycka ghost story, która powinna zadowolić wielbicieli tego rodzaju nastrojowej prozy. Bo przede wszystkim oni mogą docenić subtelne manifestacje nieznanego podane w naprawdę gęstym klimacie grozy i wykorzystanie szeroko wyeksploatowanej konwencji, która czytelników zasadzających się na różnego rodzaju innowacje może jedynie zmęczyć. Jeśli ktoś przepada za standardowymi opowieściami o duchach, których akcja rozgrywa się w zapadających w pamięć sceneriach to lektura „Kobiety w czerni” zapewne dostarczy mu wiele pożądanych wrażeń. Poszukiwaczy oryginalności muszę jednak odesłać pod inny adres, bo zamysłem Susan Hill zauważalnie nie było wyrwanie się z ciasnych ram literatury gotyckiej ze zjawiskami paranormalnymi tylko stworzenie jej kolejnego reprezentanta. Co moim zdaniem wyszło jej całkiem dobrze.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ sceneria
+ minimalistyczne manifestacje nieznanego
+ umiejętne podtrzymywanie klimatu grozy
+ zgrabne podsycanie ciekawości za sprawą zagadkowego zachowania prowincjuszy
+ skupienie nie tylko na opisach sytuacji, ale również na reakcjach głównego bohatera na niepokojące zjawiska
+ charakterystyka tytułowej kobiety w czerni
+ mocne zakończenie

Minusy:

- mało charakterystyczne dawne dzieje kobiety w czerni w przewidywalny sposób łączące się z teraźniejszymi wydarzeniami
- zawiązanie dwóch ciekawych motywów (oddziaływania Domu na Węgorzowych Moczarach na głównego bohatera i przejęcia przez niego emocji kogoś innego), bez należytego, pożądanego rozwinięcia tych tematów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -