Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRZYCZAJENI

The Lurkers

PRZYCZAJENI

ocena:3
Autor:Guy N. Smith
Tłumaczenie:Zdzisław Browarczyk
Wydanie oryginalne:1982
Wydanie polskie:1991
Wydawnictwo:Phantom Press
Ilość stron:174
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:3.36
Głosów:14
Inne oceny redakcji:
Shadock - 4

Zawsze wydawało mi się, że powieść "Przyczajeni" należy do najbardziej udanych książek Smitha. I chyba rzeczywiście tak jest - choć do naprawdę dobrego poziomu ciągle "Przyczajonym" daleko.

Historia, którą opowiada tu autor prezentuje się następująco: główny bohater, pisarz Peter Fogg, postanawia przenieść się na kilka miesięcy w jakieś zaciszne miejsce aby ukończyć pisanie nowej powieści. Zabiera więc żonę i syna, załatwia wynajem stojącego tuż obok lasu domku w walijskiej wiosce Horde i wkrótce cieszy się już spokojem nowego miejsca. No, może niezupełnie tak. Bo wynajmując dom, Peter nie zwrócił uwagi na jeden drobiazg: w jego pobliżu znajduje się ołtarz ofiarny druidów i wszystko wskazuje na to, że jest on w ciągłym użyciu. Zresztą dowód na to pojawia się szybko, ponieważ rodzinna maskotka, kotka Snowy, zostaje wkrótce z wprawą rozpłatana właśnie na kamiennym ołtarzu. Krwawa ofiara zostaje przypisana miejscowym chuliganom, bo w obecność w wiosce grupy morderczych druidów nie tak znowu łatwo uwierzyć. Dziwne wydarzenia zaczynają się jednak wkrótce mnożyć, a historie zasłyszane przez bohaterów w miejscowym pubie świadczą albo o panoszących się w wiosce siłach nadnaturalnych albo też o poważnych problemach psychicznych dręczących jej mieszkańców. Kiedy jednak także drugie rodzinne zwierzątko - tym razem wesoły króliczek - ginie na ołtarzu, a niechęć miejscowych wobec rodziny Foggów zaczyna przybierać niepokojące kształty, żona Petera postanawia zabrać syna i wynieść się z Horde. Pisarz zostaje sam w zasypanej śniegiem chatce, upierając się, że musi dokończyć książkę; tymczasem zima rozpętuje się na dobre i wiejski domek zamienia się w więzienie: Peter nie może wyjść zbyt daleko za próg, bo natychmiast zapada się w grząskim śniegu i ledwo uchodzi z życiem; nie ma też mowy o wezwaniu pomocy, ponieważ wszelki kontakt z cywilizacją zostaje zerwany. Pisarz zamyka się więc w chatce i dla uspokojenia skołatanych nerwów odkurza znalezioną strzelbę. Nie wiadomo jednak czy broń palna wystarczy aby obronić się przed białymi postaciami, które zaczynają się pojawiać za oknem.

Sceny kiedy bohater zostaje sam w chatce są najciekawszymi w książce. Szkoda tylko, że aby się do nich przedrzeć czytelnik musi się nasłuchać mnóstwa jałowych dialogów prowadzonych przez nudne postaci i stać się świadkiem długiej serii niezwykle błahych i łatwych do przewidzenia wydarzeń. Napięcia bardzo tu mało, niewiele też prawdziwego horroru - najwyraźniej Guy N. Smith postawił tym razem na nieco subtelniejsze środki niż zazwyczaj. I trzeba przyznać, że w niewielkim procencie coś tam mu się udało: bo przecież łatwo wczuć się w mężczyznę, który został sam w odległej wiosce, martwi się o to czy żona i syn bezpiecznie dotarli do domu, a później zostaje uwięziony w swojej chatce; z drugiej strony, nawet tych najlepszych scen Smith nie skonstruował tak jak powinien: dostajemy po prostu zestaw polaroidowych zdjęć a resztę musimy sobie dopowiedzieć sami. Tu Peter robi sobie kawę, tu rozkłada się przy kominku, tam znów próbuje pisać swoją powieść. A co wybredniejszy czytelnik chciałby przecież wiedzieć jak mu ta kawa smakuje, jak głośno trzaskają polana w kominku, o czym tak naprawdę jest powieść, którą pisze - i tak dalej. W każdym razie, nawet jeśli nie udaje się Smithowi przeprowadzenie czytelnika przez wykreowany przez siebie świat, to przynajmniej pokazuje mu ten świat przez, powiedzmy, przybrudzone okno. Widzimy jakieś kształty, wydaje nam się, że całkiem ciekawe pejzaże gdzieś tam się w oddali kryją, jesteśmy umiarkowanie zainteresowani relacjonowanymi nam wydarzeniami, ale zbyt długo przy tym oknie nie postoimy, bo przecież tuż obok całe mnóstwo innych: czystych, większych, mające tysiąckrotnie lepsze widoki.

Trzygroszówki

Paranoid Android przyznał ocenę 3 i napisał:

Książka zupełnie mnie nie przekonała. Jest to jedna z gorszych powieści Guy'a Smitha i wydaje mi się zżynką z "Smiertelnego Lotu" wydanego rok wcześniej niż "Przyczajeni".

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ jedna czy dwie ciekawsze sceny
+ nienajgorszy klimat
+ szybko się rozgrywa

Minusy:

- trochę to wszystko zbyt proste
- dialogi bardzo nieciekawe
- horroru tu nie za dużo

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -