Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Orgazmokalipsa

ORGAZMOKALIPSA

Orgazmokalipsa

ocena:7
Autor:Krzysztof T. Dąbrowski
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2016
Wydawnictwo:Wydawnictwo AlterNatywne
Ilość stron:250
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Krzysztof T. Dąbrowski to twórca rozpoznawalny już na scenie rodzimego horroru. Jego znajomość gatunku, przy jednoczesnym braku jego poszanowania i zupełnie zwichrowanym poczuciu humoru pozwala mu wywracać do góry nogami schematy i konwencje. Skutek jest zawsze ten sam – obok jego tekstów nie da się przejść obojętnie.

Wraz z naszym portalem kibicujemy Krzysztofowi w zasadzie od początków jego kariery, a więc od czasu debiutu w barwach Armoryki ze zbiorkiem „Naśmierciny”. O ile tam autor jeszcze niepewnie stawiał kroki w klimatach grozy i groteski, to już w kolejnym „Anima Vilis” jasno pokazał, że jest w nim ogromny potencjał, który przy odpowiednim podejściu może uczynić z niego wyjątkowego twórcę. I tak się stało. Tylko że Krzysztof, z typową dla przewrotnością nie zamierzał iść utartą ścieżką i z radością pognał w stronę bizzaro, absurdu i drabli, czego owocem były zbiorki „Grobbing” i „Z Życia Dr.Abble”. Mylił się jednak ten, kto myślał, że coraz bardziej rubaszne i niepokorne podejście Dąbrowskiego znajdzie ujście w kabaretowo-filmowym projekcie Lisołaki. Po kontrowersyjnych i zwalających z nóg tekstach zamieszczonych w rozmaitych antologiach, Krzysztof zaserwował czytelnikom kolejny cios. Tak, cios, bo nawet nie pozostawiający złudzeń co do poziomu literackiego tytuł „Orgazmokalipsa” skrywa treści, które nieprzygotowanych odbiorców mogą zwalić z nóg, albo przynajmniej zdrowo zniesmaczyć.

Wyjaśnijmy sobie od razu dwie rzeczy. Po pierwsze to nie jest horror. Od tej książki straszniejsza jest cała saga „Zmierzch” i wszystkie przygody Harry'ego Pottera, bowiem na tej samej zasadzie jedynie wykorzystują instrumentarium i bestiariusz świata grozy, w najmniejszym stopniu nie wywołując dreszczy strachu. Nie jest to też książka dla każdego, bowiem humor zawarty w zbiorku jest bardzo niskich lotów, czy nazywając rzeczy po imieniu – fekalno-seksualny. Coś na poziomie „Strasznych filmów” i „To nie jest kolejna komedia dla kretynów”. Jeśli to Was nie odstrasza, zapraszamy do dalszej części.

Głównym bohaterem zbioru jest Hubert, grubasek, metalowiec i dziwak, którego najlepszymi przyjaciółmi są gadający kot Wikary i wiekowa metal-girl Euzebia, będąca w zasadzie czarownicą. Każdy kolejny tekst opiera się na tym samym schemacie – bohaterowie stają w obliczu zagłady świata, i choć początkowo nie dają temu wiary, wkrótce w niezwykły, rubaszny i zabawny sposób rozwiązują ów problem. A że pomysłów Krzysztofowi nie brakuje, tak i cała książka jest niewątpliwie nietuzinkowa. Dąbrowski garściami czerpie z popkultury, wybornie bawi się konwencją, bez cienia zażenowania wali między oczy wulgarnymi żartami i nawet nie udaje, że próbował stworzyć coś więcej niż polską wariację na temat „Przygód Lorda Ślizgacza” Bruce'a Dickinsona. Nie ma tu mowy o plagiacie – chodzi jedynie o ów specyficzny absurdalny humor, który nie uznaje żadnych świętości i tabu. Lovecraft, Masterton, Romero, King – te nazwiska nie są obce autorowi i dość łatwo rozpoznać nawiązania do ich najsłynniejszych tekstów, a jeśli ktoś będzie miał z tym problem, to Dąbrowski chętnie mu pomoże i jeszcze o tym przypomni. Ale wszystkie te nawiązania zostały przewleczone przez takie opary absurdu i kloaczne otchłanie, że większość purystów będzie musiała po lekturze sięgnąć po chusteczki higieniczne by zdezynfekować dłonie. Nie będę ukrywał, że czasem miałem mieszane uczucia, szczególnie w przypadku niepotrzebnie rozciągniętych dwóch ostatnich tekstów (napisanych w duecie z Michałem Drzazgą), czasem nawet dla mnie autor wyjeżdżał już poza bandę, a to trzeba uznać za sukces. Dlatego lojalnie zaznaczam – Krzysztof T. Dąbrowski stworzył zbiór, którego nie da się zapomnieć, a jego lekturę można odchorować. Od Waszego podejścia zależy, czy ze śmiechu, czy z niesmaku. Ja na pewno chętnie sprawdzę, co dalej u Hubiego i ekipy. Poproszę tylko o odrobinę bardziej różnorodne zawiązanie akcji poszczególnych tekstów.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ zabawa konwencją i znajomość popkultury

+ niezwykli bohaterowie, nowatorskie pomysły

+ absolutnie wywrotowy humor...

Minusy:

-... który nie każdemu przypadnie do gustu

- specyficzny język i styl

- dłużące się ostatnie dwa opowiadania

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -