Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PAŃSTWO STRACHU

STATE OF FEAR

PAŃSTWO STRACHU

ocena:8
Autor:Michael Crichton
Tłumaczenie:Wojciech Szypuła
Wydanie oryginalne:2004
Wydanie polskie:2004
Wydawnictwo:Amber
Ilość stron:480
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Michael Crichton, nieżyjący już pisarz, scenarzysta, reżyser, producent i lekarz, jest jednym z czołowych twórców nurtu określanego mianem technothrillera, który stanowi swoistą hybrydę science fiction, thrillera, powieści szpiegowskiej i wojennej. Wiele utworów Crichtona doczekało się głośnych adaptacji filmowych (m. in. „Park Jurajski”, „Kongo”, „Andromeda znaczy śmierć”, „Kula”, „W sieci”, „Wschodzące słońce”) i zyskało status bestsellerów. Nie będzie chyba przesadne stwierdzenie, że twórczość Michaela Crichtona miała nieoceniony wpływ na amerykańską literaturę i kinematografię, że odegrała ona bardzo ważną rolę w rozwoju zarówno thrillera, jak i fantastyki naukowej. Choć spotykała się również ze wzmożoną krytyką, czego dowodem reakcje naukowców i niektórych krytyków na poczytne „Państwo strachu”, w którym zawarł swoje poglądy między innymi na temat globalnego ocieplenia i niektórych organizacji ekologicznych.

George Morton, bogaty filantrop wspierający wiele inicjatyw ekologicznych, zgadza się udzielić finansowego wsparcia Narodowemu Funduszowi Zasobów Naturalnych (NERF) na przygotowanie pozwu w imieniu państwa Vanutu, które zamierza postawić przed sądem amerykańską Agencję Ochrony Środowiska pod zarzutem powodowania globalnego ocieplenia, przez które podnosi się poziom wód, co grozi zatopieniem Vanutu w niedalekiej przyszłości. Szef NERF-u Nicholas Drake, liczy również na dofinansowanie przez Mortona organizowanej przez jego organizację ekologiczną konferencji o zmianach klimatycznych, która ma być dużym wydarzeniem medialnym. Jednak filantrop nieoczekiwanie odmawia wsparcia. Tego samego wieczora Morton ma wypadek samochodowy i do czasu odnalezienia jego ciała zostaje uznany za zaginionego. Jego adwokat Peter Evans i asystentka Sarah Jones zostają tymczasem zaangażowani w śledztwo tropem ekoterrorystów, którzy planują przeprowadzić kilka zamachów, celem uwiarygodnienia teorii o negatywnych skutkach globalnego ocieplenia. Dochodzenie prowadzi John Kenner z Centrum Analizy Ryzyka MIT, oficjalnie przebywający na urlopie naukowym, któremu partneruje Nepalczyk Sanjong Thapa. Ich celem jest przede wszystkim zapobieżenie zamachom oraz unicestwienie bądź schwytanie radykalnych ekologów, którzy planują je przeprowadzić. Współpraca z Kennerem sprawia, że Peter Evans zaczyna powątpiewać w to, co do niedawna wiedział o globalnym ociepleniu i weryfikować swoje poglądy na działalność niektórych ekologów.

Michael Crichton posiadł dar nauczania poprzez rozrywkę, co w wielu swoich powieściach osiągał poprzez wplatanie w fikcyjne tło fabularne informacji specjalistycznych, którymi to niejednokrotnie podpierał się w kreśleniu różnych przygnębiających wizji, które dzisiaj mogą wydawać się niewyobrażalne, ale prawdopodobieństwo ich występowania w przyszłości jest całkiem spore. Bo wiele wyobrażeń Crichtona ma swoje korzenie w dotychczasowych osiągnięciach naukowych i technicznych i tylko od kierunku, jaką zdecyduje się obrać ludzkość w wykorzystywaniu owych dobrodziejstw zależy, czy przerażające wizje pisarza znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości. W przypadku „Państwa strachu” z tymi stwierdzeniami polemizowałoby zapewne grono naukowców zajmujących się teorią globalnego ocieplenia, zresztą niektórzy z nich już to uczynili, „nie pozostawiając suchej nitki” na poglądach Crichtona odnośnie tego zagadnienia. Jego spojrzenie znalazło również kilku sympatyków w kręgach naukowych, a nawet politycznych, ale przedstawicieli obu tych grup wyznających zgoła odmienne poglądy wydaje się być nieporównanie więcej. Zapytacie: dlaczego zdanie naukowców i polityków ma mieć jakieś znaczenie w odniesieniu do utworu będącego fikcją literacką, której odbiór jest przecież kwestią w pełni subiektywną, uzależnioną od osobistych preferencji każdego czytelnika? Otóż, w tym przypadku nie jest to takie proste, bo Michael Crichton w całkowicie fikcyjny przebieg wydarzeń dostosowany do konwencji dreszczowca i powieści szpiegowskiej, wtłoczył swoje osobiste przemyślenia przede wszystkim (ale nie tylko) na temat globalnego ocieplania, które podparł wynikami badań interpretowanymi w taki sposób, żeby uświadomić czytelnikowi, iż pada ofiarą zwykłej propagandy, że takie zjawisko wcale nie musi mieć negatywnych skutków i nie musi być znaczącą anomalią, wywołaną działalnością człowieka. Na świecie trwa debata na temat globalnego ocieplenia, w której ścierają się dwie frakcje: w skład jednej wchodzą osoby przekonane, że ocieplanie się klimatu jest w przeważającej mierze spowodowane przez człowieka, i że może to mieć katastrofalne skutki w niedalekiej przyszłości; drugą natomiast tworzą jednostki sceptycznie podchodzące do tej teorii, które zauważają, że wciąż brakuje przekonujących danych na poparcie tych proroctw i upierający się, że rola człowieka w tym procesie tak naprawdę może być znikoma, a produkcja dwutlenku węgla może pomagać planecie zamiast jej szkodzić. Michael Crichton skłaniał się w stronę tej drugiej grupy, jak sam twierdzi na kartach „Powieści strachu” agresywnie atakowanej przez zwolenników teorii o niszczącym globalnym ociepleniu, wręcz wykpiwanej przez różne gremia naukowe, polityczne i dziennikarskie. W odautorskich dodatkach zamieszczonych na końcu książki porównał ten przypadek między innymi do obsesji na punkcie eugeniki, która to jak wiemy miała tragiczne następstwa. Zaznaczając jednak, że nie stawia obok siebie charakterów obu zagadnień tylko doszukuje się zbieżności w naturze histerii, jaka ogarnęła społeczeństwa wielu wysoko rozwiniętych krajów świata. Moim zdaniem najciekawsze w „Państwie strachu” jest to, że chociaż Crichton forsował tutaj pogląd, który zdaje się podzielać mniejszość współczesnych ludzi to na jego fundamentach udało mu się zbudować niebywale wciągającą historię, pełną błyskotliwych obserwacji otaczającego nas świata.

Choć Michael Crichton w swoim „Państwie strachu” przede wszystkim stara się zmusić czytelnika do podzielenia jego zapatrywań na globalne ocieplenie, w moim odczuciu nieco bardziej przekonująco wypada inna, dużo bardziej przerażająca kwestia, którą poruszył w niniejszej powieści. Z tego prostego powodu, że laikowi, który nie zajmuje się badaniami naszej planety, o wiele łatwiej zaobserwować to drugie zjawisko. I przede wszystkim z powodu denerwującej maniery wchodzenia w polemikę ekologów z zamiłowania (bez odpowiedniego przygotowania naukowego) z wykształconym Johnem Kennerem. Autor nie równoważył sił, nie pozwalał, aby Kenner wszedł w dyskusję na temat globalnego ocieplenia z kimś, kto byłby równie dobrze zorientowany w temacie – zamiast tego stronniczo pozwalał, aby wspomniany bohater książki deprecjonował zapatrywania ludzi bez naukowego przygotowania, ośmieszał je w sposób wyraźnie dający do zrozumienia, że osoby zakochane w idei ochrony środowiska to zwykli dyletanci, fanatycy niemający pojęcia o rzeczach, które z taką gorliwością głoszą. Gdyby Crichton zaprezentował choćby jedną debatę Kennera z oponentem dorównującym mu rozeznaniem w temacie to być może zmusiłby mnie do głębszych przemyśleń, bo taki rozkład sił kazał mi sądzić, że tak zgrabnie ujęte w słowa przekonania Kennera mogłyby nie przetrwać starcia z argumentami naukowca dorównującego mu intelektem – takiego wrażenia pewnie by nie było, gdyby Crichton sięgnął po bardziej rzeczowe wywody zwolenników teorii zgubnych skutków globalnego ocieplenia. Za to odmalowując tytułowe metaforyczne państwo strachu pisarz moim zdaniem wykazał się dużą przenikliwością, przy czym nie zaskoczył mnie niczym, czego już dawno sama bym nie zaobserwowała. Ubrał to w odpowiednie słowa, zanalizował i zgrabnie dostosował do wyimaginowanej akcji powieści. Crichton mówi wprost, że politycy, media, korporacje i organizacje pozarządowe od lat stosują okrutną socjotechnikę, która sprawia, że każda z tych grup odnosi wymierne korzyści, a społeczeństwo jest swego rodzaju kozłem ofiarnym. Polega to na utrzymywaniu obywateli w ciągłym strachu – wytypowaniu wroga i wmawianiu społeczeństwu, że wkrótce będzie on sprawcą jakiejś katastrofy. Według Crichtona przerażonymi ludźmi łatwiej jest sterować, łatwiej nimi rządzić i na nich zarabiać, a przecież głównie o to chodzi przedstawicielom wyżej wymienionych grup. Na kartach „Państwa strachu” autor próbował między innymi obnażyć propagandę, którą raczą nas elity – uświadomić, że codziennie jesteśmy okłamywani przez ludzi, którzy pragną nas wykorzystać do własnych celów. Kiedy więc przykładowo jakiś polityk mówi, że zagrażają nam komuniści należy najpierw się zastanowić, czy ma jakiś cel w tym, abyśmy uwierzyli w jego słowa. To samo dotyczy zresztą tematu przewodniego „Państwa strachu”, czyli globalnego ocieplenia.

Wszystkie wyżej wymienione obserwacje plus kilka innych, Michael Crichton, wtłoczył w niezwykle zajmującą historię o ekoterrorystach i próbujących im przeszkodzić w większości sympatycznych protagonistach. Akcja toczy się między innymi na obszarze Stanów Zjednoczonych, ze szczególnym wskazaniem na Los Angeles, na Antarktydzie i na Wyspach Salomona. W każdym z tych miejsc jesteśmy raczeni coraz to nowymi rewelacjami o niechlubnej działalności radykalnych ekologów i ich niezwykle trzymającymi w napięciu starciami z Johnem Kennerem i ludźmi których zwerbował do walki z nowym zagrożeniem. Zagrożeniem, stworzonym przez ekoterrorystów, którzy aby uwiarygodnić teorię o zgubnym globalnym ociepleniu próbują ukierunkowywać pioruny, odłamać kawałek lodowca i wywoływać tsunami, które pochłonie dziesiątki ludzkich istnień. Krótko mówiąc pragną poświęcić jednostki w imię wyższych celów, co jawi się o tyle interesująco, że raczej nieczęsto ma się okazję przysiąść nad powieścią demonizującą ekologów. Nawet jeśli czytelnik zupełnie inaczej zapatruje się na niektóre przekonania obrońców środowiska, nawet jeśli całym sercem wspiera ich działania to nie łagodzi siły emocjonującego ładunku bijącego z fabuły zaproponowanej przez Michaela Crichtona. Chociaż nie wykluczam, że znajdą się również czytelnicy, którzy nijak nie będą potrafili zaakceptować ekologów w roli antagonistów, głównie przez sugestie Crichtona, że cel wielu z nich w rzeczywistości nie jest taki, jak to nieustannie nam się wmawia, że tak naprawdę szkodzą oni środowisku naturalnemu zamiast mu pomagać. Czy zaakceptujemy wizję Crichtona na tyle, żeby cieszyć się doskonale skonstruowaną warstwą szpiegowską i tożsamą dla thrillera nawet jeśli wyznajemy zgoła inne poglądy to już kwestia indywidualnego podejścia do literatury. W każdym razie autor zrobił wszystko, żeby rozbudzić ciekawość odbiorcy – skonstruował naprawdę ciekawą intrygę, dynamizował ją w najbardziej odpowiednich momentach, nieustannie budował trzymającą w napięciu atmosferę zagęszczającego się zagrożenia, a nawet pokusił się o mały ukłon w stronę nurtu kanibalistycznego, dzięki któremu przywołał wspomnienia niesławnych włoskich horrorów z ubiegłego wieku. I nawet jeśli zbyt agresywnie starał się „zarazić” nas niektórymi swoimi poglądami nie zaszkodziło to nadmiernie fikcyjnemu przebiegowi akcji i nie zepsuło sylwetek wielu jakże sympatycznych protagonistów z Sarah Jones i Peterem Evansem na czele.

„Państwo strachu” summa summarum ma tę korzyść, że można się nim cieszyć nawet wówczas, gdy w wielu zagadnieniach nie podziela się zdania autora, bo elementy typowe dla literackiego thrillera i powieści szpiegowskiej mimo wszystko pozostają na pierwszym planie. Nie są marginalizowane przez światopogląd autora, który tak na dobrą sprawę potęguje przygnębiający wydźwięk fabuły i wprowadza zaskakująco przyjemny w odbiorze prowokacyjny posmaczek, tj. dla tych odbiorców, którzy zupełnie inaczej zapatrują się na zagadnienia poruszone przez autora, a mimo to potrafią zauważyć, jakie dobrodziejstwa przynoszą dla fabuły książki.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ doskonale skonstruowana, wciągająca intryga
+ w większości sympatyczni protagoniści
+ mnogość wyników badań naukowych, choć przedstawionych w mocno stronniczy sposób, a według niektórych naukowców komentujących książkę wręcz wyrywkowy
+ emocjonujące potyczki protagonistów z ekoterrorystami
+ pomysłowy modus operandi czarnych charakterów
+ parę błyskotliwych obserwacji rzeczywistości, w której żyjemy
+ dla niektórych być może „przyjemnie kontrowersyjny wydźwięk fabuły”

Minusy:

- miejscami zbyt nachalne prezentowanie poglądów autora na temat globalnego ocieplenia, w dodatku w sposób, który właściwie nie dopuszcza rzeczowych argumentów drugiej strony, a wręcz ją ośmiesza bez przedstawienia bardziej szczegółowej analizy problemu jej autorstwa, co zresztą dotyczy również całościowego zagadnienia ochrony środowiska. Dla niektórych osób podzielających te poglądy autora może to plusem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -