Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:XXXOMBIES

XXXOMBIES

XXXOMBIES

ocena:7
Autor:Rick Remender Tony Moore
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2008
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Image Comics
Ilość stron:96
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„- Wydawało mi się, że widziałem ćpunkę zjadającą dziecko!
- Błe, ten ich styl życia.”
/cytat z komiksu/

Czego oczekuje widz od filmu lub serialu prezentującego walkę resztek ocalałej ludzkości z hordami wygłodniałych zombie? Przede wszystkim zapierającej dech w piersiach wizji upadku cywilizacji, ale także wiarygodnego wachlarza postaw ludzi wobec rozgrywającej się na ich oczach apokalipsy. Wielu jednak zaraz potem dodałoby, że tego typu historia nie mogłaby obyć się bez mnóstwa scen gore, w których kamera z najdrobniejszymi detalami pokazuje rzeź, jaką uczynić mogą nieumarli ludziom, ale też bezwzględność i zajadłość, z jaką żywi mogą bronić się przed tabunami zombie. Obrazkowej makabry z zombie apokalipsą w tle nie brakuje w komiksie „XXXombies” autorstwa Ricka Remendera (twórcy „Uncanny X-Force” Marvel Comics), Tony’ego Moore’a (współpracował z Robertem Kirkmanem przy „The Walking Dead”) oraz Kierona Dwyera (autora grafik do „Remains” Steve Nilesa).

Druga połowa lat 70., Los Angeles. Wong Hung Lau w willi położonej na przedmieściach Miasta Aniołów kręci swój kolejny film pornograficzny. Jego gwiazdami ma być Jenny, nowa twarz w branży, oraz Popychacz, gwiazda kina dla dorosłych. Chińskiemu reżyserowi zależy, by jak w najkrótszym czasie nagrać jak najwięcej materiału. Liczy bowiem, iż zyski jakie przyniesie, pokryją dług zaciągnięty u jednego z bossów włoskiem mafii. Rzecz w tym, iż zaabsorbowany pracą i własnymi problemami nie dostrzega, iż Los Angeles zostało opanowane przez sfory zombie. Co więcej, poszukują go zarówno wysłani przez Il Padrino mafiosi jak i ojciec dziewczyny podstępie zwabionej na plan filmowy pornosa.

Jeśli potraficie sobie wyobrazić połączenie „The Walking Dead” z kinem gangsterskim podobnym do „Reservoir Dogs” Quentin Tarantino, będziecie mieli wizję tego, co w swoim komiksie umieścił Remender i jego rysownicy. Zaraza bardzo szybko rozprzestrzenia się po Los Angeles. Służby i co ważniejsi urzędnicy opuszczają miasto, rozgrywające się na ulicach pandemonium wymyka się spod kontroli. Autorzy „XXXombies” co i rusz „częstują” nas grafikami hord monstrum zabijających ludzi, wyrywających im kończyny, wżerających się w ich wnętrzności. Są to świetnie pomyślane ilustracje, dynamiczne i ekspresyjne. Do najlepszych na pewno należy ta, w której przemienione w zombie pielęgniarki dokonują masakry na szpitalnej porodówce. Z drugiej strony autorzy rysują przed nami zdegenerowany świat gangsterów, ich cyngli i ludzi od mokrej roboty oraz cynicznych producentów filmowych, którzy potrafią tak zagadać młode, naiwne dziewczyny, że te przed kamerą zrobią wszystko przekonane o tym, iż to tylko trudny wstęp przed wielką karierą. Szybko okazuje się, iż postępowanie ludzi z mafijno-filmowego półświatka niczym nie różni się zachowania zombie. I jedni, i drudzy są bezwzględnymi drapieżnikami, którzy bez refleksji i żadnej emocji gotowi są do popełnienia każdej zbrodni zbliżającej ich do wyznaczonego celu.

Grafiki, kompozycja poszczególnych kadrów i plansz, a także kolorystyka – jasne, trochę pastelowe barwy, z jednej strony odwołujące się do sentymentu za „starymi, dobrymi czasami”, z drugiej zaś oddające specyfikę przestrzeni słonecznej Kalifornii – doskonale współgrają z dynamiczną akcję i oddają luzackie, bardzo wolnościowe i liberalne nastawienie mieszkańców Miasta Aniołów. Nie ma tu rozmachu, patosu oraz rzeźbienia w detalach. Dominuje prosty rysunek, wyrazisty, przemawiający do odbiorcy za pomocą najbardziej charakterystycznych cech przestrzeni, przedmiotu czy postaci. Te ostatnie, mimo ich uproszczonego wizerunku, mogą się podobać, bo większość z nich prezentowana jest w mniej lub bardziej dynamicznej sytuacji, dzięki czemu rysownicy mogli z nich „wycisnąć” ile się da ekspresji i przemawiającej do wyobraźni siły wyrazu.

Czy poza pędzącą do przodu akcją, niepoprawnymi politycznie one-linerami, nagimi pupami i rzecz jasna mnóstwem wypruwanych i przeżuwanych flaków „XXXombies” coś jeszcze oferuje? W zasadzie nie, bo atrakcje, które wymieniłem wyżej i tak dają mnóstwo frajdy. Ale jeśli ktoś lubi bawić się w szukanie odniesień i kontekstów, to oczywiście je znajdzie, bo twórcy recenzowanego tu komiksu to uznane „firmy”, które nad niejednym już tomem sprawowały pieczę. Jako że lata 70. XX wieku uchodziły w Stanach za dekadę względnego spokoju i dobrobytu, widać to na kartach komiksu. Bohaterowie przede wszystkim konsumują – uprawiają seks gdzie i z kim popadnie, ćpają, piją i jedzą. Przemienieni w zombie także konsumują, wręcz w ilościach hurtowych, tyle że ograniczają się tylko do ludzkiego mięsa. Kiedy wybuchają pożary, widok skąpanego w ogniu Los Angeles przypomina historię Sodomy i Gomory, miast, które Bóg unicestwił za rozwiązłość i zepsucie obyczajów jego mieszkańców.

Fanów historii o zombie apokalipsie nawet nie muszę zachęcać do lektury „XXXombies”. Jestem pewny, iż komiks przypadnie im do gustu.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ dynamiczna akcja
+ sporo humoru
+ mnóstwo gore
+ intrygujące i odważne grafiki

Minusy:

- nic nowego, podobne historie widzieliśmy już w kinie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -