Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NOCNY FILM

NIGHT FILM

NOCNY FILM

ocena:10
Autor:Marisha Pessl
Tłumaczenie:Rafał Lisowski
Wydanie oryginalne:2013
Wydanie polskie:2016
Wydawnictwo:Albatros
Ilość stron:768
Autor recenzji:Anna Plich
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Amerykanka Marisha Pessl na rynku literackim debiutowała w 2006 roku kryminałem „Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof”, który zebrał bardzo pozytywne recenzje, a przez „New York Timesa” został uznany za Książkę Roku. Siedem lat później w Stanach Zjednoczonych miała miejsce premiera jej drugiej powieści zatytułowanej „Nocny film”. Mroczny thriller z elementami wyrastającymi z tradycji horroru został uhonorowany Shirley Jackson Award, a wielu spragnionym mocnych wrażeń czytelnikom uświadomił, że w światku literackim pojawił się nowy talent, którego twórczość powinno się uważnie śledzić. Bo jeśli kolejne książki Marishy Pessl będą tak dobre jak „Nocny film” to mało który żyjący autor thrillerów i horrorów będzie mógł się z nią równać. Nie będzie chyba przesadne stwierdzenie, że amerykańska autorka na kartach „Nocnego filmu” wyniosła oba wspomniane gatunki na nowy poziom, że udowodniła wszystkim niedowiarkom, iż w wyświechtanych motywach wciąż drzemie ogromny potencjał, który obnażyć może jedynie ktoś, kto ma odwagę spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy niż ta do której zdążyła przyzwyczaić nas literatura grozy.

Przed paroma laty dziennikarz śledczy, Scott McGrath, próbował obnażyć przed światem prawdziwe oblicze Stanislasa Cordovy, cenionego reżysera thrillerów i horrorów, którego od zawsze spowijała aura mrocznej tajemnicy. Dochodzenie McGratha zaowocowało kompromitacją jego osoby – równało się to z jego końcem w światku dziennikarskim, na domiar złego jakiś czas później opuściła go żona, zabierając ze sobą ich córeczkę. Kiedy świat obiega wiadomość o śmierci dwudziestoczteroletniej córki Cordovy, Ashley, McGrath decyduje się ponownie przyjrzeć tej rodzinie. Policja jest przekonana, że młoda kobieta popełniła samobójstwo. Po krótkim rozpoznaniu sprawy Scott jest skłonny przyznać im rację, jednak w przeciwieństwie do przedstawicieli organów ścigania uznaje, że należy bliżej przyjrzeć się sprawie. Podejrzewa, że jej ojciec, Stanislas Cordova, który od dłuższego czasu ukrywa się przed światem, odegrał jakąś rolę w śmierci Ashley, a im dłużej bada tę sprawę, tym bardziej przerażający obraz jego osoby się przed nim wyłania. Z czasem łączy siły z młodą kobietą Norą Halliday, która przyjechała do Nowego Jorku w nadziei na zrobienie kariery aktorskiej i małomównym Hopperem Cole, który kilka lat temu poznał Ashley na obozie dla trudnej młodzieży. Razem coraz bardziej zagłębiają się w mroczny świat Stanislasa Cordovy, być może ryzykując konfrontację z siłami, w istnienie których niewielu jest w stanie w ogóle uwierzyć.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nietuzinkowość „Nocnego filmu” wynika z pomysłowej formy, książkę wszak wzbogacają fragmenty „osobistych” notatek głównego bohatera i zarazem narratora Scotta McGratha, wydruki z różnych stron internetowych, zdjęcia, wyrywki z gazet i oczywiście ukryte treści, które można obejrzeć przy użyciu smartfona lub tabletu (nie jestem jednak w stanie powiedzieć, czy aplikacja wciąż działa, bo nie byłam zainteresowana poznawaniem „Nocnego filmu” od tej strony). Wystarczy jednak sięgnąć po chociażby „Dom z liści” Marka Z. Danielewskiego, żeby uświadomić sobie, że istnieją utwory, którym nadano dużo wymyślniejsze formy. Drugą powieść Marishy Pessl w przeciwieństwie do wyżej wspomnianego tomiszcza można czytać ciągiem, bez konieczności częstego cofania się do wcześniej wdrukowanych treści, bez potrzeby ustawiania książki pod różnymi kątami i przede wszystkim bez zastanawiania się, w jakiej w ogóle kolejności powinno się zapoznawać z kolejnymi szczegółami wyłuszczanymi przez różnych narratorów. Zapytacie: jeśli nie w formie to w czymże tkwi niezwykłość tej publikacji? Otóż, właśnie w tym, co na pierwszy rzut oka nie grzeszy nadzwyczajnością, w tradycyjnie zadrukowanych stronicach składających się w iście zniewalający ciąg wydarzeń, w centrum którego tkwi skompromitowany dziennikarz śledczy, Scott McGrath, zafiksowany na punkcie pewnego reżysera i jego niedawno zmarłej córki. „Nocny film” jest swoistą wędrówką po mrocznych obszarach ludzkiej psychiki, próbą wejrzenia w otchłań, która przyciąga niczym magnez jednocześnie ostrzegając przed ewentualnymi konsekwencjami naszej dociekliwości. Na czas trwania lektury wcielamy się w postać Scotta McGratha – nie śledzimy jego coraz bardziej osobliwych losów tylko autentycznie „wchodzimy w jego skórę”. Marisha Pessl operuje wszak stylem, o którym wielu pisarzy może jedynie pomarzyć. Jej wyczerpujące, acz w żadnym razie niewymuszone opisy miejsc, zdarzeń i przede wszystkim postaci sprawiają, że czytelnik bez trudu uznaje świat przedstawiony „Nocnego filmu” za swój własny, dosłownie zanurza się w mrocznej rzeczywistości stworzonej na kartach powieści. Z czasem uświadamiając sobie, że Pessl traktuje go jak pionka w wyrafinowanej grze, że prowadzi go po grząskim gruncie, którego przebycie może skutkować odkryciem wielkiej tajemnicy, ale równie dobrze może zepchnąć go w przepaść, sprawić że straci zdolność odróżniania fikcji od rzeczywistości. Właśnie w takim położeniu znajduje się główny bohater powieści, a bezbłędny styl Pessl, obfitujący w błyskotliwe obserwacje natury psychologicznej stawia nas dokładnie w tym samym miejscu – kiedy pochylamy się nad lekturą „Nocnego filmu” jego los staje się naszym losem, co zważywszy na charakter sprawy, którą się zajmuje i wpływ jaki ona wywiera na jego postrzeganie świata, już samo w sobie powinno nas zaniepokoić. Scott McGrath cały czas goni za cieniem, wszystko jednak wskazuje na to, że obiekt jego zainteresowania zdaje sobie sprawę z jego działalności i nie zamierza pozostać biernym. Pytanie tylko, za kim tak niestrudzenie podąża Scott McGrath? Co prawda próbuje odtworzyć ostatnie chwile życia dwudziestoczteroletniej Ashley Cordovy, która najprawdopodobniej popełniła samobójstwo. Nie stara się jednak oszukiwać samego siebie, bo od początku ma nadzieję, że wyniki tego śledztwa przybliżą go do człowieka, przez którego kilka lat wcześniej skompromitował się przed opinią publiczną. Ojca denatki, Stanislasa Cordovy, który wsławił się jako reżyser doskonałych thrillerów i horrorów, najbardziej przerażających filmów w historii światowej kinematografii, którego sylwetkę niezmiennie spowija taki sam mrok, co jego kontrowersyjną twórczość składającą się z produkcji docierających do najgłębszych lęków widowni, poprzez które Cordova wydaje się wnikać w ludzkie umysły.

Fabuła „Nocnego filmu” jednym motywem przywodzi na myśl slasher Dave'a Parkera z 2009 roku pt. „Krwawe wzgórza”. Koncepcja Marishy Pessl charakteryzuje się jednak dużo większą złożonością, nieporównanie bardziej atrakcyjnym wykorzystaniem postaci tajemniczego reżysera niż mieliśmy to okazję zobaczyć w nadmienionych „Krwawych wzgórzach”. Pierwszy etap śledztwa Scotta McGratha sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z pomysłowo zawiązanym, acz wyzutym z wszelkiej nadprzyrodzoności thrillerem psychologicznym bądź rasowym kryminałem. Z czasem jednak w fabułę wkradają się akcenty sugerujące odchodzenie autorki w stronę horroru satanistycznego, obficie oblane mroczną, miejscami wręcz surrealistyczną atmosferą nieokreślonego zagrożenia. Stronice „Nocnego filmu” wkrótce zaczną wręcz ociekać lepką ciemnością, w którą czytelnik musi się zanurzyć, jeśli chce odkryć tajemnicę rodziny Cordovów. Na początku będzie podzielał sceptycyzm Scotta McGratha – odrzuci przerażające opowieści świadków o potwornym obliczu Ashley Cordovy, będzie podważał wiarygodność osób wierzących w czarną magię, być może nawet wyśmieje sugestie o opętaniu przez jakiś byt. Łatwiej będzie mu uwierzyć w teorię ukutą przez Scotta McGratha, która wyrosła na założeniu, że Stanislas Cordova „robi coś dzieciom”. Ale z biegiem trwania lektury odbiorca zacznie stopniowo skłaniać się w stronę, którą wcześniej z taką beztroską odrzucił. Na początku być może nawet nie będzie sobie tego uświadamiał, Pessl wystarała się bowiem aby wstępna faza owej zmiany postrzegania fabuły „Nocnego filmu” przebiegła niezauważenie, aby czytelnik uświadomił sobie, że zaakceptował istnienie nadprzyrodzonej siły dopiero wówczas, gdy znajdzie się w samym środku nieokiełznanego szaleństwa. Wraz z owym objawieniem zapewne przyjdzie konkluzja, że Pessl przez cały czas bezlitośnie nim manipuluje i przekonanie, że można ją przechytrzyć jedynie poprzez powrót do twardego racjonalizmu, do interpretacji pozbawionej akcentów charakterystycznych dla horroru okultystycznego. Pytanie tylko, czy owa konkluzja bierze się z przenikliwości czytelnika, z niemalże nadludzkiego wysiłku jaki włożył, aby wyrwać się spod wpływu onirycznej ułudy, w którą wepchnęła go autorka, czy kolejną zmyślną zagrywką, która ma na celu tak nim zakręcić, aby stracił rozeznanie „gdzie jest góra, a gdzie dół”. Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna imaginacja? W którym miejscu przebiega ta cienka granica? Jak daleko możemy się posunąć w swoich domniemaniach? I wreszcie jak długo jeszcze możemy trwać w tej niepewności „utrzymując głowę na powierzchni” owej bezdennej otchłani rozpościerającej się pod naszymi stopami? Otchłani, którą jest nasza niewiedza podszyta przekonaniem, że Stanislas Codova powoli, acz nieubłaganie wykorzystuje ją, aby wniknąć do naszego umysłu. W „Nocnym filmie” uwidaczniają się też drobne elementy nasuwające skojarzenia z „Harrym Angelem” Williama Hjortsberga, ale tak samo jak w przypadku „Krwawych wzgórz” nie sposób zbyt długo patrzeć na tę powieść przez pryzmat wspomnianego kultowego dzieła. Marisha Pessl na to nie pozwala – co jakiś czas „rzuca nam koło ratunkowe” w postaci jakiejś zbieżności z innym dziełem, mamiąc nas obietnicą konwencjonalnego podejścia do fabuły tylko po to, żeby zaraz potem dać nam do zrozumienia, że wpadliśmy w kolejną zastawioną przez nią pułapkę. Wydaje się więc, że najlepiej czytać jej powieść „z otwartym umysłem”, nie podawać w wątpliwość niczego co powie i cierpliwie czekać, aż sama nam wszystko wyjaśni. Poddać się i pędzić ku końcowi, gdzie Pessl jednoznacznie skonfrontuje nas z istotą fabuły „Nocnego filmu”, wcześniej przepuszczając nasze zmysły przez niewyobrażalny ciąg coraz to bardziej namacalnego, obłędnego surrealizmu. Śmiem jednak wątpić w to, że znajdzie się wielu czytelników, którzy będą potrafili podejść do tego z takim dystansem, którzy nie dadzą się wciągnąć w rozgrywkę zaproponowaną przez Pessl, którzy bez osobistego zaangażowania będą w stanie śledzić losy dziennikarza śledczego Scotta McGratha i dwójki jego pomocników. Jak się wciągną to przepadną – tylko jak tu nie dać się wciągnąć tej znakomicie skonstruowanej, zagadkowej, mrocznej, zdumiewającej opowieści? Czy to w ogóle możliwe?

Jeśli Marisha Pessl będzie kontynuować swoją pisarską karierę, trzymając się ram gatunków, które z taką biegłością zmiksowała w „Nocnym filmie” to podejrzewam, że z czasem jej nazwisko będzie się wymieniać jednym tchem z nazwiskami najbardziej zasłużonych współczesnych autorów thrillerów i horrorów. Już teraz z całą szczerością mogę powiedzieć, że „Nocny film” wpisuje się w poczet najlepszych książek jakie przeczytałam w całym swoim życiu. I chcę... nie, potrzebuję więcej Marishy Pessl. A osobom, które dopiero rozważają lekturę jej drugiej powieści radzę się porządnie zastanowić nad tym, czy są gotowi zaryzykować uzależnienie od jej prozy, pozwolić aby rozbudzono w nich apetyt na więcej, tak nienasycony, że sprawiający niemalże fizyczny ból.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ bezbłędny styl
+ zręczny miks thrillera i horroru
+ niebywale mroczny klimat
+ wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów
+ doskonała manipulacja czytelnikiem
+ dezorientujące, acz wielce fascynujące sygnalizowanie różnych możliwości interpretacyjnych
+ wzbogacające akcję dodatki stylizowane na zaczerpnięte z prawdziwych źródeł
+ ujęcie znanych motywów literatury i kinematografii grozy ze świeżej bądź mniej powszechnej perspektywy
+ błyskotliwe studium mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki
+ zagadkowe, mocno intrygujące wykorzystanie akcentów okultystycznych
+ mnogość coraz to bardziej zdumiewających, porażających wręcz zwrotów akcji
+ pomysłowe przemieszanie rzeczywistości ze światem Stanislasa Cordovy
+ finał

Minusy:

- szukałam, ale nie udało mi się znaleźć

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -