Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MOTHER

MATKA

MOTHER

ocena:7
Autor:Guillaume Sorel
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2000
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Casterman
Ilość stron:46
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W powszechnej opinii horror uchodzi za gatunek schlebiający najbardziej prymitywnym gustom odbiorców. Rzekomo zaspokajać ma potrzeby tych widzów, którzy łakną przemocy, lubują się w okrucieństwie, oczekują od tekstu kultury pokazu lub opisu tortur, gwałtów i innych bezeceństw. A już tych, którzy popularyzują gatunek i twierdzą, iż filmowa lub literacka groza jak najbardziej może mieć coś wspólnego z artyzmem, często traktuje się z pobłażliwością niczym nieszkodliwego dziwaka. Jeśli jednak ktoś otwarty ma umysł i chce się przekonać, iż horror to i intrygujący przekaz, i skłaniające do różnych interpretacji treści, wreszcie i forma, obok której nie można przejść obojętnie, zapraszam do lektury opowieści graficznej „Mother” autorstwa Guillaume’a Sorela.

Sorel to jeden z najbardziej znanych francuskich autorów komiksów, zwłaszcza tych ambitniejszych, autorskich, wymagających od czytelnika wrażliwości i wiedzy, niezbędnej do pełnego odczytania utworu. Pracował z takimi twórcami jak Serge Le Tendre, Mathieu Gallie, z Laurentem Seksikiem stworzył słynny komiks „Ostatnie dni Stefana Zweiga”. Wydana w 2000 roku praca „Mother”, jest pierwszą, którą Sorel stworzył bez współpracy z innymi artystami.

Komiks Sorela opowiada o skomplikowanych, a z czasem okazuje się, że i mrocznych, relacjach między synem a matką. Poznajemy bowiem Williama, cichego, spokojnego, introwertycznego młodzieńca, który jest pensjonariuszem szpitala dla psychicznie chorych. Ani na krok nie odstępuje go matka, kobieta wyniosła, zdecydowana, ktoś, do kogo zawsze należy ostatnie zdanie. Ze szpitalnych sal przenosimy się w przeszłość, by poznać historię bohatera, przede wszystkim jako dziecka, które całkowicie podporządkowane woli matki, od najmłodszych lat kształtowane, by nie powiedzieć formatowane, było do roli artysty malarza. Ale znajdujący się pod ciągłą presją chłopak załamuje się dopiero wtedy, kiedy pewnego wieczoru odkrywa, iż jedyna bliska mu osoba jest... wampirem.

Matka nie odpuszcza synowi nawet w szpitalu. Tam organizuje mu pracownię wypełnioną sztalugami i niezbędnym malarzowi instrumentarium. Podporządkowuje go sobie i kontroluje jego życie nawet tam, w więzieniu. I nie byłoby konfliktu dramatycznego zagęszczającego akcję i budującego napięcie, gdyby ów młodzieniec wreszcie nie zbuntował się i nie spróbował pozbyć się matczynego brzemienia. To rzeczywiście dzieje się, bo w otoczeniu Williama pojawia się ktoś, kto dostrzega w nim nie marionetkę, nie kogoś, kogo można wykorzystać, a człowieka, który potwornie cierpi.

Cała fabuła „Mother” jak i sposób jej ujęcia w karby narracji podporządkowane jest oprawie graficznej. Każdy z kadrów narysowany został przez Sorela piórem, nic zatem dziwnego, iż co do jednego są małymi dziełami sztuki, i te surowe, minimalistyczne, oddające klimat szpitala psychiatrycznego i umysłu zamkniętego w nim bohatera, i te z mnogością szczegółów, prezentujące jego dzieciństwo i wczesną młodość spędzone w wielkiej, urządzonej z przepychem posiadłości. Sorel opowiada przede wszystkim obrazem, słowem posiłkuje się od czasu do czasu. Jako artysta malarz doskonale wie, jak w komiksowym kadrze zawrzeć maksimum treści, zarówno tej dosłownej, literalnej kreującej zrąb historii, jak i symbolicznej, metaforycznej, która tworzy konteksty i przekazuje to, co trudno zawrzeć w kilku słowach. Francuzowi udała się rzecz jeszcze jedna, mianowicie nadanie realistycznym obrazom onirycznej oprawy, czyniącej komiksowy świat sennym majakiem, momentami nawet koszmarem. Większość kadrów łączy bowiem w sobie dbałość o szczegół, często jest nim twarz wyrażająca całe spektrum emocji, z rozmytym, niewyraźnym, jakby okrytym całunem oparu drugim planem. Tam kryć może się wszystko – wampir, potwór. Z drugiej strony owo powieszanie snu i jawy może być to odzwierciedleniem pogrążającego się w obsesji i szaleństwie umysłu bohatera.

Sorel nie narzuca jedynie słusznej wykładni interpretacyjnej swojego komiksu. W finale czyni historię zagmatwaną tylko po to, byśmy zrozumieli, w jak skomplikowanej sytuacji znalazł się William. Maluje obraz, które motywem przewodnim jest rzecz jasna matka, ona jest jego artystycznym idea fix, bo ona go ukształtowała, uzależniła od siebie, ale też nie ma osoby, której William bardziej by nienawidził. I do końca nie wiemy, czy ostatnie dzieło bohatera miało ją uwiecznić, czy też zamknąć w miejscu, o którym on tyko wiedział, a do którego wrotami była sztuka. Sorel pozostawia nas w niepewności, co do sensu zakończenia. Nie wiemy, czy matka towarzyszyła Williamowi do jego ostatnich dni, czy też wszystko co przyswoiliśmy, było tylko imaginacją człowieka, artysty, którego krucha wrażliwość strzaskana została przez walec ambicji okrutnej rodzicielki.

Warto zapoznać się z dziełem Sorela, przyjrzeć mu się, zatrzymać się nad poszczególnymi grafikami, bo to coś innego, coś spoza komiksowego mainstreamu.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ niezwykła oprawa graficzna
+ niesamowity klimat
+ rysunki postaci
+ oddziałująca na wyobraźnię mieszanka realizmu i oniryczności
+ mająca swoją treść kolorystyka

Minusy:

- nie dla wszystkich czytelny
- niektóre grafiki jakby wyjęte spoza historii, niepasujące do niej

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -