Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OMEN (remake)

OMEN (remake)

Omen

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:John Moore
Kraj prod.:USA
Obsada:Liev Schreiber, Julia Stiles, David Thewlis, Seamus Davey-Fitzpatrick, Mia Farrow, Giovanni Lombardo Radice, Pete Postlethwaite, Michael Gambon
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.21
Głosów:28
Inne oceny redakcji:
Sabbath - 6
Skaraś - 3

W przeciwieństwie do większości popularnych przeróbek z ostatnich lat (takich jak "Teksańska masakra piłą mechaniczną" czy "Świt żywych trupów") nowy "Omen" nie różni się znacząco od oryginału. Efekty specjalne uległy unowocześnieniu, para głównych bohaterów odmłodniała, dołożono nowy wstęp i delikatnie pozmieniano parę scen - poza tym mamy tu kopię wydarzeń z pamiętnego filmu Richarda Donnera. Czy to dobrze czy źle, że twórcy nowej wersji nie wnieśli do starego scenariusza większych zmian? Odpowiedź dostajemy już w pierwszych minutach filmu.

Nowy początek jest fatalny i zaświadcza, że decyzja o nie odchodzeniu od poprzedniego scenariusza w dalszych częściach filmu była jedyną właściwą. Gdyby ta przeróbka miała opierać się na innowacjach podobnych do tej ze wstępu, nie dałoby się jej oglądać. Oto co próbuje doszyć do klasycznego "Omenu" nowy scenarzysta (nie uwzględniony w napisach początkowych), Dan McDermott: zdjęty zgrozą watykański kardynał zwołuje specjalne posiedzenie, na którym ma zamiar poinformować papieża i najważniejszych kościelnych dostojników o tym, że nadchodzi czas szatańskiego dziecięcia. Skąd o tym wie? Otóż zaobserwował na niebie coś na kształt... gwiazdy betlejemskiej. Jakie są inne dowody na nadejście małego Szatana? Wojny, ataki terrorystyczne, powodzie... Patrzymy więc jak papież (ucharakteryzowany delikatnie na Jana Pawła II) wpatruje się z przerażeniem w wyświetlane przez kardynała slajdy - a to World Trade Center w gruzach, a to zagłada Nowego Orleanu – tak jakby widział je po raz pierwszy w życiu i po paru takich migawkach daje znak ręką: "Dość". Bo przecież nikt chyba nie m już wątpliwości, że Szatan nadchodzi? W końcu "źle się dzieje na świecie", prawda?

Na świecie zawsze działo się źle i na próbę wmówienia nam, że huragan Katrina jest znakiem nadejścia Szatana można się tylko skrzywić z niesmakiem. Przedstawienie papieża jako osoby, której wiadomości z ostatnich kilku miesięcy należy streszczać w pokazie slajdów też do wybitnych pomysłów nie należy. Dzięki tej początkowej scenie wstępnej widać wyraźnie, że i scenarzyście i reżyserowi i producentom nowego "Omenu" zabrakło zarówno wyobraźni jak i wyczucia na ile można widza oszukiwać. Przepuszczenie czegoś tak naiwnego - i do tego tak niepotrzebnego – jest błędem, o którym już do końca seansu trudno będzie zapomnieć. Na szczęście od tego momentu jest już tylko lepiej. Zamiast zmuszać nas do uwierzenia, że "znaki na Ziemi i niebie wskazują nadejście Apokalipsy" wreszcie pozwala się nam przyglądać kameralnej, znacznie bardziej przekonującej Apokalipsie dotykającej pewną rodzinę.

Dziecko młodego amerykańskiego dyplomaty Roberta Thorna umiera przy porodzie. Mężczyzna zanosi się płaczem ale nie tyle myśli o swoim, ojcowskim dramacie co o dramacie żony, która rodząc niemalże straciła życie i dla której posiadanie syna było największym marzeniem. W rozmowie z czuwającym przy kobiecie księdzem Robert dowiaduje się, że Katherine nigdy już nie będzie mogła mieć dzieci. Ten sam ksiądz zdradza też zszokowanemu mężczyźnie sekret: w tym samym czasie odbywał się inny poród, w którym zmarła matka a przeżyło dziecko. Nie istnieje dalsza rodzina, która mogłaby się zająć noworodkiem. Czy nie byłoby najlepiej gdyby to właśnie Robert go przygarnął? Żonie nie musi przecież nic mówić...

Parę lat później Robert i Katherine mieszkają w Anglii - on jest "najmłodszym amerykańskim ambasadorem w historii", a ona zaczyna powoli dochodzić od zmysłów. Coś jest nie w porządku z małym Damienem: patrzy na matkę spod byka, drobnymi złośliwostkami doprowadza ją do szału, nie bawi się z innymi dziećmi, boją się go zwierzęta w zoo, a jego opiekunka popełnia samobójstwo - z uśmiechem na twarzy i okrzykiem "To dla ciebie, Damien!" Katherine zaczyna wręcz podejrzewać, że chłopiec nie jest jej prawdziwym dzieckiem. Wierząc, że to może wina przemęczenia pracą w domu, Thornowie postanawiają zatrudnić nową opiekunkę. Jest nią słodka ale stanowcza pani Baylock - delikatna z wyglądu ale nie cofająca się przed niczym aby ochronić Damiena i ułatwić Szatanowi przeprowadzenie jego planów. Robert, inteligent i realista, będzie musiał postawić pod znakiem zapytania wszystko, w co dotąd wierzył i walcząc o życie swoje i żony zmierzy się z siłami Piekieł. Jego przewodnikiem będzie Keith Jennings, dziennikarz wierzący, że na niektóre osoby próbujące utrudnić życie małemu Szatanowi zapadł już wyrok śmierci - i posiada zdjęcia, które mogą to potwierdzić.

Reżyser John Moore ("Za linią wroga", "Lot Feniksa") chciał tchnąć w stary "Omen" nowoczesnego ducha. I, nie licząc tragicznego wstępu, udało mu się całkiem dobrze. Efekty specjalne robią duże wrażenie (nawet słynne obcięcie głowy udaje się pomysłowo i szokująco przerobić), ścieżka dźwiękowa umiejętnie reguluje poziom adrenaliny widza (choć nie jest aż tak dobra jak klasyk Goldsmitha z oryginału), a żywe zdjęcia Jonathana Seli ułatwiają wciągnięcie się w opowiadaną fabułę. Gregory’ego Pecka brakuje, i to bardzo, ale nie można powiedzieć żeby Liev Schreiber nie poradził sobie z przejętą po nim rolą: to dobry aktor i także tu potrafi nas odpowiednio wzruszyć czy zdenerwować, jednak fan poprzedniej wersji będzie na każdym kroku przywoływał bardziej emocjonalną kreację Pecka. Julia Stiles, choć jej uroda staje się coraz bardziej kontrowersyjna, też wypada nieźle w roli żony ambasadora - jej rosnąca niechęć wobec Damiena jest pokazana bardzo przekonująco a scena szpitalna, w której partneruje jej Mia Farrow, rozrywa serce. Największą zaletą nowej wersji są świetnie obsadzone role drugoplanowe: Mia Farrow, jednocześnie słodsza i demoniczniejsza niż w "Dziecku Rosemary", budzi prawdziwy zachwyt jako opiekunka Damiena; Giovanni Lombardo Radice, weteran włoskiego horroru znany z "City of the Living Dead", "Stage Fright" czy "The Church", gra diabolicznego ojca Spiletto, wypełniając ekran najprawdziwszą grozą (szczególnie w bardzo dobrze rozegranej, pełnej napięcia scenie kiedy odsłania spaloną twarz przed Thornem i Jenningsem), a Pete Postlethwaite, jako ostrzegający Roberta przed niebezpieczeństwem ojciec Brennan, gra może z nadmiarem energii i mało subtelnie ale także tę rolę zapamiętuje się pozytywnie. Z kolei mały, czarnowłosy Seamus Davey-Fitzpatrick, choć idealnie pasuje do roli Damiena, to poza rzucaniem wyćwiczonych, opętańczych spojrzeń nie musi wykazywać się tu prawdziwą aktorską robotą.

Powstał więc dobry remake, który szczególnie spodoba się tym, którzy nie pamiętają oryginału i nie będą tęsknili za Peckiem i "Ave Satani" Goldsmitha. A już najbardziej przypadnie do gustu tym, którzy dadzą się przekonać, że Watykan wyczytuje nadejście Antychrysta z zestawy przeźroczy.

Screeny

HO, OMEN</br> (remake) HO, OMEN</br> (remake) HO, OMEN</br> (remake)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mocne efekty
+ świetne role drugoplanowe
+ niedużo zmian

Minusy:

- sesja slajdów w Watykanie
- brak Pecka i muzyki Goldsmitha

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -