Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DETOUR a.k.a. Hell's Highway

DETOUR a.k.a. Hell's Highway

Hell’s Highway

ocena:4
Rok prod.:2003
Reżyser:Steve Taylor
Kraj prod.:USA
Obsada:Ashley Elizabeth, Aaron Buer, Brent Taylor, Jill Jacobs, Kelsey Wedeen
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:4
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Epigonizm - hołdowanie nieaktualnym, przebrzmiałym ideom i tendencjom, naśladowanie utalentowanych poprzedników; brak oryginalności, naśladownictwo, anachronizm (Słownik Współczesnego Języka Polskiego).
Jaki jest związek pomiędzy powyższym cytatem a omawianym filmem? Ile razy można zaczynać recenzję od słów: "Grupka młodzieży wyruszyła..." Odpowiedzi na pytania poniżej.

Siedmioro przyjaciół jedzie przez odludne, pustynne tereny Stanów Zjednoczonych. Źle odczytana mapa staje się ich wyrokiem. Zły zakręt, drobna awaria pojazdu i już młodzież znajduje się w niesprawnym busie na pustyni. Nie trzeba długo czekać, by swą obecność ujawniła mieszkająca w pobliżu rodzina kanibali.

Fabuła jest prosta jak przysłowiowa konstrukcja cepa i tak naprawdę nie oszukujmy się, od tego typu filmów nie ma co oczekiwać odkrywczych rozwiązań. Wszystko jest jasne – musi być grupka młodzieży, muszą zostać unieruchomieni na odludziu i muszą zostać stopniowo wymordowani przez zdegenerowanych psychopatów. Najlepiej w celach kulinarnych. I każdy fan tego typu filmów rozsiądzie się niewątpliwie na projekcji omawianego tytułu i z przyjemnością zagłębi się w fabułę, która pozwala na całkowite pominięcie dialogów i przeskakiwanie do kolejnych scen. Bo tak naprawdę, czym może zaskoczyć nas ta konwencja? Wydawać by się mogło, że po "Teksańskiej Masakrze Piłą Łańcuchową" i Cravenowskich "Wzgórza mają oczy" nie da się zrobić nic lepszego, czego dowodem są reamake’i wspomnianych filmów. I jest to prawdą, choć tytuły "Wrong Turn" czy produkcje Roba Zombiego udowadniają, że znaną historię można jeszcze raz ciekawie opowiedzieć. Twórcy "Detour" czerpiąc pełnymi garściami z wyżej wymienionych tytułów nie przyłożyli się do jednego, jakże istotnego aspektu. Klimatu. Owszem, mamy przystojnych chłopców i piękne kobiety (nawet króliczki Playboya), co jest dużym plusem filmu, gdyż w związku z pustynnymi upałami, głównie dziewczęta dbają by zbyt wiele nie zasłonić. Oczywiście wszyscy różnią się charakterami, ale tak drastycznie, że nie sposób uwierzyć, że mogą być przyjaciółmi i razem podróżować. Zresztą, różnice charakteru zarysowane są tak mocno, że postacie stają się karykaturami samych siebie, są tak nierealne i sztuczne, że nawet wybitny aktor nie dałby rady nic wykreować. Co dopiero amatorzy. Najlepszym przykładem jest chłopak udający brooklynskiego gangstera. Pomijając fakt, że jest biały, chodzi w pomarańczowym dresie, ciągle rapuje i wtrąca dowcipy fekalne, jest tak sztuczny i głupi, że aż prosi się o usunięcie go z ekranu za pomocą wspomnianych już kanibali. Kto bowiem stojąc przed ścianą wymazaną odchodami i czując niewątpliwie odór, zacznie badać organoleptycznie czy to aby na pewno kupa? Ręce opadają...

Dobrze, chodzi jednak o horror. Nie ma możliwości zżycia się z bohaterami, są bowiem tak sztuczni, że naprawdę nie sposób się martwić gdy kolejne z nich zostaje zlikwidowane. Nadchodzi więc czas prezentacji morderców. Pierwsze sceny z ich udziałem, pełne niedomówień i subtelnych ucieczek kamery, obiecują wiele, niestety, gdy nadchodzi moment ukazania ich w pełnej krasie otrzymujemy kolejną porcję rozczarowań. Przede wszystkim – jest ich tak dużo, że aż dziw bierze czym się żywią, gdy nie przejeżdża tędy zbłąkana młodzież. Po drugie wyglądają jak przyjaciele z podwórka zaproszeni do udziału w filmie. Dwoje głównych kanibali (musi być przecież głowa rodziny) ma wprawdzie słuszne gabaryty i odpowiednie stroje, ale charakteryzacja kładzie wszystko na łopatki. I nawet efekty gore tak niezbędne w tego typu filmach sprowadzają się do paru sztucznych kończyn i zabarwionej na czerwono wody.

Czy jest więc jakiś powód by obejrzeć ten film? No cóż, jest logiczny na tyle na ile pozwala konwencja. Daję jeden punkt. Ładne panie i zdjęcia. Punkt drugi. Kilka dobrych scen na początku i świetna (choć komiczna) scena wzywania na obiad przez matkę kanibali. Punkt trzeci. A czwartą czaszkę daję tylko dlatego, że lubię filmy o tej tematyce. Ale prawda jest taka, że zarówno i zdjęcia jak i fakt obsadzenia w niektórych rolach króliczków Playboya przywodzi na myśl jedną konkluzję. Film przypomina realizacją i subtelnością serię "Różowego pantofelka" . I jak fan filmów erotycznych woli obejrzeć nieco mocniejsze filmy, tak sympatyk horroru obejrzy prędzej po raz kolejny TCM lub "The Hills Have Eyes". Ja przynajmniej tak zrobię.

Screeny

HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway HO, DETOUR</br> a.k.a. Hell's Highway

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ konwencja filmów o kanibalach degeneratach
+ ładne panie i przystojni panowie w skąpych ubrankach
+ kilka dobrych scen na początku filmu
+ ładne zdjęcia (głównie pań)

Minusy:

- wykonanie
- gra aktorska
- postacie nawet nie szablonowe - to karykatury
- dialogi i humor
- i długo można wymieniać...

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -