Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GINGER SNAPS - UNLEASHED

GINGER SNAPS - UNLEASHED

Zdjęcia Ginger 2

ocena:4
Rok prod.:2004
Reżyser:Brett Sullivan
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Emily Perkins , Tatiana Maslany , Eric Johnson , Janet Kidder, Katharine Isabelle
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:7.18
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Czyżby istniała "klątwa sequeli"? Powszechnie wiadomo, że kontynuację filmowych przebojów prawie zawsze kończą się mniejszym lub większym niepowodzeniem. Jakaś tajemnicza artystyczna niemoc ogrania ich twórców, którzy zdolni są jedynie do bezsensownego mnożenia efektów i bezmyślnego powtarzania sprawdzonych w pierwszym filmie z serii motywów i wątków. Niestety, "Ginger Snaps: Unleashed", Bretta Sullivana, mimo mojej ogromnej nadziei, nie stał się chlubnym wyjątkiem od smutnej reguły chybionych "drugich części".

Fabuła rozpoczyna się w miejscu, w którym kończyło się "Zdjęcie Ginger". Brigitte Fitzgerald, zarażona przez siostrę wirusem likantropii, robi wszystko by spowolnić proces przeistaczania się w bestię. Regularnie nacina swe ciało i upuszcza krew oraz regularnie wstrzykuje sobie antidotum na przerażającą chorobę wilkołactwa z tojada mordownika. Pewnego wieczoru zostaje zaatakowana przez ...wilka- potwora. Uchodzi z życiem, ale jako narkomanka uzależniona od swojego "leku" trafia do specjalnego ośrodka odwykowego dla młodzieży. Poznaje w nim dziewczynkę, na którą wszyscy mówią "Zjawa". Tylko ona wie do czego potrzebne są Brigitte trujące zioła. Dziewczyna, czuje się coraz gorzej, ma krwawe halucynacje, słyszy i widzi zmarłą siostrę, Ginger i co gorsza stopniowej zmianie ulega jej fizyczność. Na dodatek Brigitte zostaje pozbawiona swojego "narkotyku", jedynym wyjściem jest więc ucieczka...Ucieka z ośrodka razem ze Zjawą, ale bestia podąża za nią.

Streszczenie fabuły sugerowałby, że czego jak czego, ale napięcia i grozy w filmie Sullivana nie zabraknie. Beznadziejność położenia Brigitte odciętej od jedynego skutecznie powstrzymującego przerażającą metamorfozę środka, świadomość nieuchronności losu, upływający czas, zamknięte pomieszczenie i potwór czyhający na dziewczynę gdzieś na zewnątrz, którą wybrał sobie ją na obiekt prokreacyjnych zapędów. W dodatku zimowa sceneria prowincjonalnego miasteczka prezentowanego prawie zawsze nocą wydaje się stanowić ponure, lecz idealnie współgrające z uczuciem, alienacji i zagrożenia bohaterki, tło. A jednak na ekranie i napięcie, i groza istnieją w stanie szczątkowym.

W stosunku do filmu Johna Fawcetta druga część "Zdjęcia Ginger" uległa fabularnemu zubożeniu. Akcja skupia się w zasadzie tylko na Brigitte, gdy tymczasem w poprzednim obrazie z serii mieliśmy kilka niezwykle emocjonujących wątków, nie tylko tytułowej Ginger, lecz także jej młodszej siostry, szkolnego kolegi Jasona, matki dziewcząt, czy pomagającego Brigitte, Sama. Teoretycznie skondensowanie akcji powinno wzmóc intensywność ekranowych wydarzeń, ale w praktyce tak się nie dzieje. Brigitte cały czas mówi o uciekającym czasie i coraz bliższym końcu jej ludzkiej natury, gdy tymczasem dopiero we finale filmu staje się niebezpieczna i nieznacznie fizycznie zmieniona, przy czym nawet wtedy pozostaje "dobrą". Emilly Perkins robi co może by nadać granej przez siebie postaci trochę wigoru, by zainteresować nią widza i wywołać w nim emocje nieubłaganą przemianą, ale przeobrażenie w wilkołaka wypada blado, gdy pomyśli się o tym jak efektownie i, w pewnym sensie, tragicznie przeistaczała się Ginger. W sequelu oglądamy za to jedynie nudną relację z pobytu dziewczyny na odwyku, którą reżyser próbuję ożywić krwawymi przebitkami i pojawianiem się Katharine Isabelle, Ginger z filmu Fawcetta. W tych staraniach Sullivan posuwa się nawet do groteski - bo groteskowe wrażenie sprawia scena masturbacji dziewcząt podczas terapii relaksacyjnej, która w rzeczywistości okazuje się być rozpasaną wizją odczuwającej rzekomo wzmożone pożądanie seksualne Brigitte. Ale z grozą jest chyba jeszcze gorzej. Wilkołak atakuje w trzech scenach, ale pokazany jest migawkowo, a gdy w końcu poznajemy go bliżej, to jego wypchana sierścią sztuczna głowa płoszy resztki strachu, jakie ten potwór powinien w widzu wzbudzić.

Nie można jednak Sullivanowi odmówić ambicji moralizatorskich. W jego filmie największym potworem nie jest hulający po miasteczku wilkołak, lecz sympatyczna, nieco dziwna dziewczynka. Jej wątek stanowił obiecujący punkt wyjścia do rozważań nad ludzką naturą, ale potraktowany został powierzchownie. Ot, kolejna milutka istotka z galerii dziecięcych "czarnych charakterów". Na szczęście strona realizacyjna "Ginger Snaps: Unleashed" jest w pełni profesjonalna. Płynny montaż, trafnie dobrane industrialne dźwięki, niezwykłe ustawienia kamery (np. w bębnie wielkiej pralki, z wnętrza której obserwujemy scenę rozgrywającą się przed nią) oraz osoba Emilly Perkins, może niezbyt urodziwej, ale "filmowo" fotogenicznej i mimo że przeobrażającej się w bestię - sympatycznej, to niewątpliwe zalety tej produkcji. Pojawiają się one w obrazie Breta Sullivana, niestety, w ilości zbyt skromnej, by korzystnie wytrzymać nieuniknione porównanie ze "Zdjęciem Ginger" Johna Fawcetta i rozbudzonym przez ten film apetytem widzów. Rzecz jasna, wilczym apetytem.

Screeny

HO, GINGER SNAPS - UNLEASHED HO, GINGER SNAPS - UNLEASHED HO, GINGER SNAPS - UNLEASHED HO, GINGER SNAPS - UNLEASHED HO, GINGER SNAPS - UNLEASHED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ montaż, oprawa muzyczna, płynność opowieści
+ mimo wszystko Emilly Prekins
+ moralizatorska ambicja reżysera

Minusy:

- mało napięcia
- mało grozy
- nudna pierwsza polowa filmu
- słabe efekty i charakteryzacja bestii
- nie wciąga

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -