Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SANDMAN, THE

SANDMAN, THE

Sandman

ocena:4
Rok prod.:1996
Reżyser:J.R. Bookwalter
Kraj prod.:USA
Obsada:A.J. Richards, Rita Gutowski, Terry J. Lipko, Matthew Jason Walsh, Stan Fitzgerald
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

"The Sandman" miał wyrwać reżysera J.R. Bookwaltera z kręgu produkcji niezależnych i wprowadzić na salony dużych wytwórni. Bookwalter nie ukrywał w wywiadach, że po pierwsze włożył w ten film znacznie więcej niż we wszystkie poprzednie (choć nie jest to może suma oszałamiająca, bo mówi się o 20 tysiącach dolarów), a po drugie postanowił przyciąć go do amerykańskich standardów "horroru kategorii PG", a więc pozbawionego nagości i prawdziwie krwawych scen. Efekt? Zarówno z kina amatorskiego jak i profesjonalnego przeniknęły do dzieła Bookwaltera cechy najmniej pożądane. Aktorzy grają więc źle, czasami nawet bardzo, a mierzenie w listy przebojów pozbawiło film werwy i bezczelności. "The Sandman" wyraźnie chce być kolejnym "Koszmarem z Elm Street" ale brak mu uroku, talentu i prawdziwego pazura.

Porównanie z "Koszmarem z Elm Street" bierze się przede wszystkim stąd, że "The Sandman", podobnie jak film Cravena, opowiada o spragnionym ludzkich ofiar monstrum dokonującym łowów podczas ich snu. Sandman – a więc Piaskowy Człowiek – to zakapturzona postać z błyskającymi na czerwono oczami, która obezwładnia śpiącego i wysysa zeń życie. Wizytę Sandmana odczuwa się co prawda w śnionej historii (znakiem ostrzegawczym jest pojawienie się we śnie symbolicznych czerwonych oczu), ale zazwyczaj jest już wtedy za późno na ratunek. Długowłosy pisarz Gary (A.J. Richards), podczas jednego ze swoich nocnych zmagań z nowym opowiadaniem dostrzega za oknem niepokojący błysk, który – widz o tym wie – jest błyskiem oczu Sandmana. Bohaterska natura każe Gary'emu rzucić się w pogoń za zjawą, co ostatecznie doprowadzi do uratowania życia przyjaciółce pisarza, Maris (Rita Gutowski): Sandman już przystawiał jej do gardła swoją bezwzględną ssawkę kiedy obserwujący tę dramatyczną scenę Gary zdołał wybudzić Maris ze snu. Zamiast paść na kolana z wdzięczności, dziewczyna zaczyna traktować swojego wybawcę jak szaleńca. Czy zdrowy na umyśle człowiek wmawiałby jej, że widział przed chwilą zakapturzonego zabójcę? Czy budziłby ją nerwowym trzęsieniem w środku nocy? I nawet telewizyjne programy o "ludziach masowo umierających podczas snu" nie są w stanie przekonać drugoplanowych bohaterów filmu, że zagrożenie jest realne – Gary gryzie się więc ze swoimi podejrzeniami oraz obawami, i niczym samotny kowboj będzie musiał zadbać aby kilku jego znajomych przeżyło do napisów końcowych.

Talent reżysera przebija się głównie w czarno-białych sekwencjach snu, puentowanych zawsze atakiem czerwonookiego potwora, w którego raz przemienia się romantyczny rumak, innym razem niewinne szmaciane lalki. Jednak nawet te stosunkowo udane fragmenty zostały popsute przez fatalne popisy aktorskie – uwagę zwraca zwłaszcza infantylny "taniec" wykonywany przez Ritę Gutowski, dla gorszego efektu przyprawiony jeszcze nienaturalną mimiką aktorki. Zresztą Gutowski konsekwentnie psuje swoją postać zamieniając ją w idiotkę pozującą na kobietę inteligentną, a do tego wszystkie kwestie wypowiadając paraliżująco nieporadnie. Kroku najwyraźniej starają się jej dotrzymać Terry J. Lipko i Matthew Jason Walsh grający "zabawnych" kolegów głównego bohatera. Aktorskie szarże tej dwójki doprowadzą do szału najcierpliwszego widza i w efekcie nijaka rola A.J. Richardsa zostaje zapamiętana jako najlepsza w filmie. Sam reżyser przyznawał, że tak naprawdę najlepszym aktorem w zespole był Stan Fitzgerald – grający Sandmana, a więc skryty pod kapturem i pozbawiony większych szans na popisanie się swoimi zdolnościami.

"The Sandman" nie tylko nie okazał się dla Bookwaltera przepustką do Hollywood ale wpędził go w poważne długi i skłócił ze współpracownikami nie mogącymi doczekać się na gaże. Przy następnym filmie ("Polymorph", również z roku 1996) reżyser ponownie pracował już z zaufanymi aktorami znanymi z jego wcześniejszych dzieł, a jego najbardziej chwalonym dokonaniem wciąż pozostaje debiutancki "The Dead Next Door" nakręcony w roku 1988. Szkoda, że "The Sandman" nie spełnił oczekiwań: łatwo sobie wyobrazić, że gdyby zadbać o lepszych aktorów i dopieścić scenariusz film ten mógłby przekształcić się w serię całkiem śmiało współzawodniczącą chociażby z "Piątkiem trzynastego".

Screeny

HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE HO, SANDMAN, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sekwencje snu
+ Sandman

Minusy:

- fatalne aktorstwo
- scenariusz wyczyszczony z elementów kontrowersyjnych
- brak większych zaskoczeń

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -