Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SUBHUMAN a.k.a. SHELF-LIFE

SUBHUMAN a.k.a. SHELF-LIFE

Antygatunek

ocena:8
Rok prod.:2004
Reżyser:Mark Tuit
Kraj prod.:Kanada
Obsada:William MacDonald, Bryce McLAughlin, Courtney Kramer, Earl Pastko, Paralee Cook
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Kino niezależne przyzwyczaiło mnie do obrazów nisko budżetowych, brutalnych, łamiących granice dobrego smaku. I przede wszystkim prezentujące niski poziom, nie tylko wykonawczy. Film "Subhuman" rozczarowuje wykonaniem, jednak jego fabuła zaskoczyła mnie od początku, a po całym seansie wpatrywałem się jeszcze przez chwilę w ekran z myślą "Widziałem naprawdę dobry film".

W jednym z pubów spotyka się alkoholik-filozof, tajemniczy mężczyzna z podejrzaną facjatą, dwie rozrywkowe dziewczyny i samotny yuppie. Po krótkiej konwersacji yuppie wychodzi wraz z kobietami, by kontynuować zabawę w bardziej ustronnym miejscu. Radosne chwile przerywa im poznany w barze mężczyzna, dekapitując jedną z dziewczyn. Podczas pościgu za drugą zostaje potrącony przez samochód prowadzony przez Ben i Julie. Mężczyzna odmawia udania się do szpitala, prosi tylko o kilka godzin odpoczynku. Para niechętnie przystaje na ten układ i zabiera go do domu. Sprawa komplikuje się, gdy Ben znajduje przy Martinie (tak bowiem nazywa się obcy) worek różnego typu narkotyków. Niewiele myśląc, spuszcza je w toalecie. Martin na wieść o tym wpada w szał. Twierdzi, że jest łowcą potworów, a narkotyki i alkohol pomagają mu utrzymać się w stanie gotowości. Teraz, pozbawiony "dopalaczy", jest bezbronny, tym samym nie będzie mógł obronić poznanej pary przed atakiem człekopodobnych istot. Ben i Julie stają przed dylematem, czy uwierzyć w niezwykłą historię mężczyzny, czy też oddać go w ręce policji. Niezależnie od podjętej decyzji są skazani na kilka godzin w towarzystwie niebezpiecznego psychopaty o agresywnych skłonnościach i filozoficznych zapędach.

Jak widać fabuła nie należy do tuzinkowych. Mimo iż początek sugeruje nam, że w istocie będziemy mieli do czynienia z horrorem, rozwój wydarzeń usypia naszą czujność. Scenarzysta starannie zadbał o realność zachowań bohaterów i poza nieco naiwnym przygarnięciem potrąconego, każde wydarzenie zdaje się mieć logiczną i sensowną motywację. Przez dłuższy czas sami nie wiemy, czy rzeczywiście Martin jest łowcą Antygatunku - tajemniczego pasożyta, czy po prostu świrem naładowanym agresją podszytą alkoholem i narkotykami.

Najsłabszym elementem filmu są sceny gore i efekty specjalne ukazujące prawdziwą naturę tajemniczych istot, na szczęście twórcy świadomie unikają dosadnego i zbyt częstego epatowania przemocą i chlapania krwią po ekranie. O dziwo, film skupia się na... rozmowie. Najpierw filozoficzna wymiana zdań w pubie, później bardzo ciekawe dyskusje w domu nieszczęsnej pary. O ile w przeciętnym filmie tego typu rozmowy mają być jedynie wypełnieniami między krwawymi starciami i mają sugerować różnice charakteru bohaterów, czyli po prostu zapchać strony scenariusza, to w przypadku omawianego obrazu, każda, nawet najkrótsza konwersacja odgrywa znaczącą rolę w całości fabuły. Od epizodycznych rozmów z dealerem, barmanem, pijakiem czy gangsterem po główne debaty pomiędzy łowcą a sceptycznymi do bólu małżonkami. Twórcy podjęli się trudnego zadania i postanowili pokazać odrębność naszego gatunku od najeźdźców nie poprzez wyeksploatowane już w wielu filmach człowieczeństwo, uczuciowość, seksualność, ale przez inteligencję. W myśl "cogito ergo sum" bohaterowie odpowiadają na pytanie gdzie kończy się człowieczeństwo a zaczyna bestia. Wystarcza moment nieuwagi, by przejęła nad nami kontrolę i pozbawiła zdolności reakcji.

Tego typu film, również byłby spalony gdyby nie odpowiednie kreacje aktorskie. Nie mamy tu do czynienia z aktorami wybitnymi, ani nawet przeciętnymi. Ich naturalność jednak dodaje wiarygodności obrazowi, a że trudna sztuka aktorska wychodzi im całkiem przekonująco, żadnego dyskomfortu estetycznego (poza wspomnianymi efektami) podczas seansu nie doświadczyłem.

Pytanie - czy po setkach wariacji na temat "Invasion of the Body Snatchers" i "Night of the Living dead" można zrealizować współcześnie, dobry, inteligentny film? I to jeszcze z niskim budżetem, wręcz amatorsko? Okazuje się, że tak. Tylko kto, w epoce cyfrowych efektów specjalnych doceni film, w którym trzeba słuchać dialogów?

Screeny

HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE HO, SUBHUMAN</br> a.k.a. SHELF-LIFE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła
+ dialogi
+ wymowa
+ klimat

Minusy:

- nisko budżetowy film, ze wszelkimi tego konsekwencjami

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -