Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHT OF THE HUNTER, THE

NIGHT OF THE HUNTER, THE

Noc Myśliwego

ocena:10
Rok prod.:1955
Reżyser:Charles Laughton
Kraj prod.:USA
Obsada:Robert Mitchum , Shelley Winters , Lillian Gish, Billy Chapin, Sally Jane Bruce, Evelyn Warden
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:8.56
Głosów:9
Inne oceny redakcji:

Kino zapamiętało Charles`a Laughtona z dwóch powodów: jako wybitnego odtwórcę ról królów, szaleńców i despotów (Oscar za tytułową rolę w filmie A.Kordy - "Prywatne życie Henryka VIII " z 1933) oraz jako reżysera jedynego w karierze filmu fabularnego "Noc myśliwego". Jedynego, ale za to jakiego !

Samozwańczy kaznodzieja, a w rzeczywistości morderca bogatych wdów, Harry Powell, odsiadując wyrok za kradzież samochodu, poznaje Bena Harpera. Harper skazany został na karę śmierci za morderstwo, którego dopuścił się podczas napadu na bank. Skradzione 10 tysięcy dolarów, zanim go aresztowano, zdążył ukryć w zabawce swoich dzieci i kazał im przysiąc, że nie powiedzą o tym nikomu, nawet ich matce, Willi Harper. Powell za wszelką cenę chce nakłonić, przebywającego razem z nim w celi, Bena do wyjawienia przed egzekucją prawdy o miejscu ukrycia pieniędzy. Ben pozostaje nieugięty, ale po wyjściu z więzienia kaznodzieja kieruje się wprost do rodziny straconego kolegi. Dość szybko, dzięki osobistemu urokowi, zdobywa serce i rękę wdowy po skazańcu. Wszyscy dają się oszukać podstępnemu przybyszowi, tylko kilkuletni syn Willi, John z nieufnością i niechęcią spogląda na ojczyma, który na dłoniach ma wytatuowane słowa: HATE i LOVE, a w kieszeni trzyma nóż sprężynowy.

"Noc myśliwego" to jedno z tych filmowych dzieł, które wyprzedziło swój czas. W roku premiery, czyli w 1955 r. amerykańscy widzowie nie byli przygotowani na tak wyrafinowany pod względem formy i perwersyjny pod względem treści obraz. United Artist odłożyła więc film na długie lata na półki. Dopiero w latach siedemdziesiątych został odkryty na nowo i zyskał status dzieła kultowego.

Pierwowzór scenariusza filmu Laughtona stanowiła wydana w 1953 r. bestsellerowa powieść Davisa Grubba pod tym samym tytułem. James Agee, wybitny amerykański krytyk filmowy, którego nazwisko widnieje w czołówce filmu nie był jednak faktycznym autorem scenariusza. Agee przerobił kreacyjne dzieło Grubba na dokument z czasów Wielkiego Kryzysu ( w tym okresie historii Stanów Zjednoczonych rozgrywa się fabuła ksiązki), gdy tymczasem Laughton miał zupełnie odmienną wizję filmu. Korzystając ze szczegółowych wskazówek autora literackiego pierwowzoru dokonał daleko idących zmian mających na celu zachowanie poetyckiej, baśniowej atmosfery opowiadanej historii. Dzięki temu powstał obraz ze wszech miar wyjątkowy.

Jego wyjątkowość objawia się już przy próbie sklasyfikowania. Najczęściej przypina mu się etykietę thrillera, lecz w równym stopniu film Laughtona jest komedią makabryczną, onirycznym horrorem, czy ironicznym moralitetem. Przede wszystkim jednak jest on - jak zauważają autorzy "Kina wehikułu magicznego" (tom III)- "najdoskonalszym ekwiwalentem opowieści E.T.A Hoffmana i baśni braci Grimm". Owa mroczna baśniowość w sposób najdobitniejszy dochodzi do głosu w sekwencji podróży rodzeństwa dryfującą łódką - wciąż zadziwia poetycką malarskością kadrów komponowanych z najwyższą pieczołowitością przez wybitnego operatora Stanleya Corteza (m.in. zdjęcia do "Wspaniałości Ambersonów" Orsona Wellesa). Doskonałym przykładem jego wizualnego zmysłu jest obraz ukazujący na pierwszym planie nienaturalnie wielką sieć pająka, a w tle wpływającą w kadr łódź z uciekającymi dziećmi. Piękna kompozycja i czytelny symbol sytuacji, w której znaleźli się uciekinierzy. Lecz do historii kina przeszła inna scena, gdy John i jego młodsza siostra Pearl śpią na strychu szopy, a w kwadracie okna pojawia się wzdłuż widnokręgu snujący się konno Harry Powell ze swą upiorną piosenką o wiecznej szczęśliwości. Baśniowe jest też zakończenie, któremu zarzucano banalność, ale w istocie jest ono konsekwentnym zamknięciem posępnej baśni o koszmarze dzieciństwa i przekleństwie tajemnicy ciążącej na młodym Johnie. W finale nowy zegarek otrzymany w prezencie od pani Cooper, przypominającej dobrą wróżkę, przygarniającą i chroniącą przed złem bezdomne sieroty, stanie się symbolem powrotu "normalnego" czasu .

W ostatecznym artystycznym sukcesie filmu szczególnie istotna rola przypadła, operatorowi Stanley`owi Cortezowi, który wobec brak reżyserskiego doświadczenia Laughtona, okazał się dla niego bezcennym wsparciem. Jego zasługą jest też stylistyczna zmienność obrazu, dostosowującego się do zmieniającej się inscenizacji. Początkowe sceny filmu fotografowane są w duchu amerykańskiej szkoły dokumentu, w kinie wykorzystane najpełniej w "Gronach gniewu" Johna Forda. Rzeczywistość w tej części filmu jest realistycznym odzwierciedleniem życia. Wraz z przybyciem pastora do domu Harperów, rzeczywistość ulega niepokojącej deformacji - oto w dziecięcy świat Johna i jego młodszej siostry wkrada się zło uosobione w postaci psychopatycznego kaznodziei. Cortez nakręcił więc te partię "Nocy myśliwego" w konwencji ekspresjonistycznej - zwłaszcza scena zabójstwa Willi przywodzi na myśl wizualne rozwiązania znane z "Gabinetu doktora Caligari". Senny podwodny kadr zatopionego samochodu z włosami matki rodzeństwa falującymi wśród wodorostów, to z kolei czysty impresjonizm wywodzący się z impresjonistycznej poetyki francuskiej, natomiast nocna wędrówka dzieci w dół rzeki jest utrzymaną w tonacji surrealistycznej ilustracją drogi przez koszmar małoletnich bohaterów. Uderzająca jest przy tym ostrość głębi, nadająca obrazom irracjonalnego charakteru. Zdjęcia Corteza, to bez wątpienia jedno z największych operatorskich osiągnięć w dziejach kina.

Laughton, natomiast wykorzystał swoje aktorskie doświadczenie do wzorcowego poprowadzenia znakomitych aktorów - Shelley Winters, znanej m.in. z roli konsjerżki w "Lokatorze" Romana Polańskiego, Lilian Gish - gwiazdy niemego kina i filmów Davida W. Griffitha oraz Roberta Mitchuma, którego kreacja pastora Powella przeszła już do historii kina (na liście najlepszych filmowych postaci wszech czasów sporządzonej przez Amerykański Instytut Filmowy znalazła się na 29 miejscu). Demonizm i groteskowość tej postaci weszły na stałe do emploi różnej maści psychopatów, szaleńców i zbrodniarzy. Słowa uznania należą się także dziecięcym aktorom, którzy zagrali naturalnie i przekonywująco.

Ale zatrzymajmy się na chwilę przy kreacji Mitchuma, ponieważ jego postać jest głównym źródłem grozy w filmie. Jest ona zwiastunem nowego rodzaju strachu- już nie stworzone w labaratoriach szalonych naukowców, wymykające się spod kontroli monstra, czy rezydujące w gotyckich zamczyskach wampiry, ale na pozór zwyczajny mężczyzna, pełen osobistego wdzięku, z równą łatwością cytujący Biblie, co posługujący się sprężynowym nożem, staje się budzącym strach potworem. Grozę wywołuje bowiem niepokojąca ambiwalencja tej postaci, zewnętrzna gładkość zderzona z wewnętrznym złem. Harry Powell jest też bodaj pierwszą tak psychologicznie złożoną i głęboką postacią seryjnego mordercy. Choć w "Nocy myśliwego" jesteśmy świadkami tylko jednego zabójstwa dokonanego przez pastora a drugiego możemy się domyślić, to jest w nim mowa o 28 wdowach , które rozstały się nie tylko z fortunną, ale ze swoim życie, w czym niemały udział miał Powell. Jest w tym filmie scena, którą można potraktować jako motto postaci odtwarzanej przez Mitchuma, jak i całego filmu. Zapytany o swój ekscentryczny tatuaż na dłoniach - na prawej ręce widnieje napis LOVE, a na lewej HATE, ściskając obie dłonie i mocując się z nimi, wyjaśnia w monologu-kazaniu sens tych słów, opowiadając o odwiecznej walce dwóch sił. Nierozerwalność dobra i zła, jest nie tylko obsesyjnie wyznawaną ideologią przez Powella, która pozwala mu łączyć żarliwe nawoływania do walki z grzechem z cynicznym zabijaniem dla pieniędzy samotnych wdów. Jest to także paraboliczny sens filmu Laughtona przekonującego o współistnieniu dobra i zła, o ambiwalencji świata podkreślanej niepokojącą ironią opowieści.

Chociaż dzieło debiutanta, nie jest doskonałe (zwłaszcza końcowe partie filmu, pozbawione grozy i napięcia oraz pewna sztuczność w zachowaniu Powella ścigającego uciekające w stronę rzeki dzieci), w ankiecie przeprowadzonej przez branżowe pismo "Time Out" uznane zostało za trzeci największy film w historii kina. Nawet jeśli wyróżnienie to wyda się nam nieco na wyrost, to faktem pozostaje, ze "Noc myśliwego" jest jedynym w swoim rodzaju dziełem w dziejach kina.

Screeny

HO, NIGHT OF THE HUNTER, THE HO, NIGHT OF THE HUNTER, THE HO, NIGHT OF THE HUNTER, THE HO, NIGHT OF THE HUNTER, THE HO, NIGHT OF THE HUNTER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jedyny w swoim rodzaju
+ udana mieszanka thrillera, horroru i czarnej komedii
+ atmosfera poetyckiej grozy
+ zdjęcia Stanleya Corteza
+ aktorzy
+ kreacja Roberta Mitchuma
+ postać Harry`ego Powella

Minusy:

- końcowe partie filmu już bez takiej grozy i napięcia
- parę innych mało znaczących drobiazgów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -