Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV THE END OF THE WHOLE MESS

NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV THE END OF THE WHOLE MESS

Marzenia i Koszmary IV : Koniec Całego Bałaganu

ocena:5
Rok prod.:2006
Reżyser:Mikael Salomon
Kraj prod.:USA
Obsada:Henry Thomas, Ron Livingston
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5.83
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

"Koniec całego bałaganu" to jedno z najbardziej przygnębiających opowiadań jakie Stephen King zmieścił w zbiorze "Marzenia i koszmary". Opowiada ono o utalentowanym pisarzu, Howie Fornoyu, żyjącym w cieniu swojego jeszcze bardziej utalentowanego brata, Bobby'ego - roztrzepanego naukowca o mózgu Einsteina. Howie zapisuje właśnie ostatnie kartki swojego pamiętnika. Już w pierwszym akapicie dowiadujemy się, że świat zmierza ku ponuremu końcowi a na następnych kilkunastu stronach Howie podaje nam szczegóły takiego rozwoju wypadków: najpierw przedstawia nam swoje dzieciństwo z Bobbym, już wtedy małym geniuszem, potem opisuje przemianę, jaką kilkunastoletni Bobby przeszedł po wyprawie do Ameryki Południowej - wtedy właśnie zaczęła go fascynować problematyka drzemiącego w ludziach zła, jego źródeł, a także czynników wpływających na jego obniżenie w niektórych społecznościach; wreszcie, na kilku ostatnich stronach, dowiadujemy się w jaki sposób Bobby postanowił uleczyć ludzkość od zła - i dlaczego miało to doprowadzić do końca świata.

Scenarzysta adaptacji opowiadania, Lawrence D. Cohen, postąpił najrozsądniej jak się dało i zamienił głównego bohatera z pisarza na reżysera - to, co oglądamy na ekranie jest więc jego ostatnim dziełem, kręconym na żywo filmowym testamentem, w który powklejane zostały krótkie filmy z dzieciństwa Howie'ego i Bobby'ego; tak jak i w opowiadaniu, Howie krok po kroku tłumaczy nam jak to geniusz jego brata zamiast uratować rasę ludzką przyczynił się do jej unicestwienia. Z kolei operator Ben Nott i reżyser Mikael Salomon (twórca m.in. mini-serialu "Miasteczko Salem") zadbali o to aby przedstawiane nam wydarzenia miały pesymistyczny charakter, jak najbardziej zbliżony do tego, jaki pamiętamy z opowiadania. Dlatego też zdjęcia są tu wyblakłe, sprawiające wrażenie nie tylko smutnych i autentycznych ale też zleżałych, tak jakbyśmy mieli do czynienia ze starą szpulą filmową wygrzebaną z jakiejś zapomnianej piwnicy. Dobrze też wybrano głównych aktorów: Ron Livingston jest przekonujący jako Howie - ten z braci, który znacznie mocniej stąpa po ziemi, natomiast Henry Thomas, ze smutną miną ale i iskrami fanatycznej ekscytacji w oczach, bardzo dobrze oddaje postać Bobby'ego - geniusza, który jednocześnie wierzy w swoje umiejętności i podejrzewa, że śmiały pomysł może w którymś momencie obrócić się przeciwko niemu. Wydawałoby się więc, że mamy tu do czynienia z adaptacją idealną. A jednak...

A jednak film robi dużo mniejsze wrażenie niż opowiadanie Kinga. Dzieciństwo braci zostało tu przedstawione bardzo skrótowo, uniemożliwiając nam odczucie wszystkich tych emocji, które zawierały się w pierwowzorze - początkowej zazdrości Howie'ego o talent brata, później troski o niego, podziwu ale również współczucia, kiedy okazuje się, że ów talent uniemożliwia Bobby'emu normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Ze względów budżetowych okrojono też scenę, która mogłaby okazać się niezwykle widowiskowa – tę, w której Bobby testuje zaprojektowany przez siebie samolot. W adaptacji jest to ledwie krótki zjazd z górki, podczas gdy w opowiadaniu Bobby niespodziewanie wznosi się na niebezpieczną wysokość i zanim twardo ląduje, rozbijając "samolot", przez parę chwil udaje mu się krążyć nad miasteczkiem - i są to chwile szczególnie strasznie dla obserwującego lot Howie'ego, który w myślach już obwinia się o niedopilnowanie brata, o przyczynienie się do jego bardzo prawdopodobnej śmierci.

Nieporównanie słabiej wypada też zakończenie: King uzyskał bardzo mocny, pełen emocji efekt poprzez stopniowe rozsypywanie literek i zanikanie zasad ortografii na ostatnich stronach opowiadania, co świetnie obrazowało narastające problemy spisującego pamiętnik Howie'ego. A jest to oczywiście niemożliwe do powtórzenia kiedy już zmieniło się głównego bohatera na kręcącego ostatni film reżysera. Choć więc ogląda się "Koniec całego bałaganu" bez znudzenia - a momentami z najprawdziwszym zaangażowaniem - to jednak zdecydowanie lepiej się tę historię czyta.

Screeny

HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS HO, NIGHTMARES AND DREAMSCAPES IV<br> THE END OF THE WHOLE MESS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ momentami udana próba odtworzenia mrocznej atmosfery opowiadania
+ aktorzy radzą sobie całkiem dobrze
+ sama historia jest interesująca

Minusy:

- nie ma tu tych emocji co przy czytaniu opowiadania
- rozczarowuje skrócenie kilku ważnych scen
- finał jest znacznie słabszy niż u Kinga

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -