Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT

MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT

Masters of Horror, Ep.13: Piętno

ocena:8
Rok prod.:2005
Reżyser:Takashi Miike
Kraj prod.:USA
Obsada:Billy Drago , Youki Kudoh , Michie Itô , Toshie Negishi
Autor recenzji:Kinia
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.58
Głosów:19
Inne oceny redakcji:
Skaraś - 6

Wokół ostatniego odcinka TV serii "Masters of Horror" od początku roztaczała się aura tajemniczości. Już sam fakt, iż reżyseria powierzona została Takashii'emu Miike - jednemu z najbardziej szokujących twórców kina - dla wielu była powodem pełnego napięcia oczekiwania na owoc pracy. Niespodziewane ogłoszenie zakazu jego transmisji w USA sprawiło, iż u wielu fanów podniecenie sięgnęło zenitu. Cóż więc takiego nakręcił słynny reżyser, dla którego nie istnieją tematy tabu? Do jakich granic się posunął? Czy rzeczywiście ekscytacja towarzysząca wyczekiwaniu przełożyła się na równie mocne wrażenia podczas seansu...?

Jest przełom XX wieku, okres trwania ery Meiji. Amerykański dziennikarz Christopher (Billy Drago), podróżuje po Japonii w poszukiwaniu swej dawnej wielkiej miłości - kurtyzany o imieniu Komomo (Michie Itô). Mężczyzna przemierza najmniejsze zakątki kraju z nadzieją odnalezienia jakiejkolwiek wskazówki na temat kobiety, by móc dotrzymać złożonej jej niegdyś obietnicy lepszego życia w Ameryce. W swych poszukiwaniach dociera na tajemniczą, opuszczoną wyspę. Okolica nie jest zbyt "przyjazna"... Na powierzchni pobliskich wód pływają ciała martwych kobiet i dziecięcych płodów, a według legend miejsce to zamieszkują demony... Zmuszony do postoju podczas wędrówki, zatrzymuje się w pobliskim domu publicznym. Jego uwagę skutecznie przykuwa jedna z kurtyzan, która w przeciwieństwie do innych kobiet, kuszących i narzucających się przechodniom, siedzi w kącie, pragnąc pozostać niezauważoną. Wiedziony ciekawością mężczyzna postanawia poznać bliżej ukrywającą się w ciemnościach nieznajomą (Youki Kudoh). Wkrótce okazuje się, iż kobieta jest w posiadaniu niezwykłych informacji na temat zaginionej ukochanej Christophera. Mężczyzna poznaje również przerażającą przyczynę, dla której kobieta skrywa swą postać, oraz prawdę, że nic ani nikt nie jest tym, czym się wydaje...

Takashi Miike na dobre pozostawił już ślad swojej twórczości w historii kina. To już wręcz postać kultowa. Podczas swej kilkunastoletniej kariery zdołał on zgromadzić na swoim koncie już ponad 60 filmów! (w jednym roku 2002 powstało ich aż 9...) Okrzyknięty został mistrzem brutalnych, dosadnych i nieprzyjemnych obrazów, niejednokrotnie poruszających tematy tabu, a jednocześnie będących skrupulatną i mało optymistyczną analizą społeczeństwa japońskiego. Do najsłynniejszych należą "Ichi the Killer"(2001), trylogia "Dead or Alive"(1999,2000,2002), "Visitor Q"(2001) oraz wiele wiele innych...

Prawdopodobnie pomysłowi telewizji "Showtime" odnośnie powierzenia nakręcenia ostatniego odcinka serii temu właśnie reżyserowi towarzyszyła świadomość, iż wiedzą, czego się po nim spodziewać. Jednak decyzja o zakazie transmisji owocu jego pracy wydaje się być dowodem na to, iż nie byli do końca przygotowani na takie indywiduum jak Takashi Miike. Scenariusz "Imprint" napisany przez Daisuke Tengan ("Audition" 1999) powstał w oparciu o powieść autorstwa Shimako Iwan. Jest to zjawiskowa, groteskowa i wstrząsająca opowieść o obsesji, mieszcząca się na pograniczu jawy i snu. To obraz wielopłaszczyznowy i tak niejednoznaczny, że może być odczytywany na wiele różnorodnych sposobów. Jego surrealistyczna natura doprowadza widza do zastanawiania się nad prawdziwością tego, czego jest świadkiem - czy Christopher naprawdę spotyka kurtyzanę, czy to jedynie wytwór jego wyobraźni? Może to duch, a być może demon...? Czy kobieta, której poszukuje kiedykolwiek istniała...?

Reżyserowi udało się zbudować niepowtarzalny nastrój w filmie, na który składają się m.in. niesamowite scenerie uchwycone przez czujne oko Toyomichi Kurita, muzyka autorstwa Kôji Endô oddająca klimat Japonii z przełomu wieków, a także scenografia i kostiumy. Dzięki mistrzowskiej technice Miike stwarza widzowi fałszywe poczucie bezpieczeństwa, po czym radykalnie zmienia bieg wydarzeń, całkowicie go zaskakując. Uderza w niego tak intensywnie brutalnymi scenami, że naprawdę jest się w stanie współodczuwać cierpienie bohatera. Scenę tortur kurtyzany Komomo z czystym sercem można tu uznać za sztandarową. Do tego wszystkiego reżyser dokłada jeszcze tak plastyczne i obrazowe sceny przemocy, maltretowania dzieci, kazirodztwa i aborcji. Nie istnieją żadne granice...

Mimo, iż niektóre z klatek wydają się być znajome i przywoływać na myśl te z filmu "Ichi the Killer", fakt ten nie ujmuje im siły wyrazu. Widać dbałość o detale i światło, a dzięki temu wszystkiemu pojawia się impuls dla widza by dostrzegł, co kryje się pod tymi szokującymi obrazami.

"Imprint" posiada jednak także i słabe strony. Największą ze słabości są dialogi, które mocno zakłócają odbiór filmu. Aktorzy, sceneria, wszystko jest "japońskie" (oprócz Billy'ego Drago), a jednak mimo to reżyser zdecydował się na dialogi w języku angielskim. Efekt jest co najmniej marny... Postacie mówią czysto fonetycznie, co ujmuje im tak wiele z emocji. Przecież oba języki różnią się rymami, intonacją, modulacją głosu, nawet sam reżyser nie posługuje się nim biegle... Nie jest możliwe pełne zrozumienie reżysera z aktorami, przekazania im własnej wizji, jeśli posługuje się językiem, w stosowaniu którego jest się dalekim od naturalności. Rola jedynego anglojęzycznego aktora - Billy'ego Drago pozostawia wiele do życzenia. Być może nie dostał on wystarczająco jasnych instrukcji co do tego, jaka powinna być jego postać, skoro jego gra wypadła na mało zadowalającym poziomie...

Ostatni odcinek serii stanowi dość "ostre" zamknięcie sezonu. Zapewne jednych "Imprint" zachwyci, a innych zniechęci od samego początku. Ale taki właśnie jest styl Takashi'ego Miike. Kroczy on cienką ścieżką pomiędzy absurdem a powagą i jest daleki od przewidywalności. Dostarcza swoim fanom to, czego od niego oczekują - tego "czegoś" naprawdę przerażającego. W przypadku "Masters of Horror" intencje wydają się być jak najbardziej na miejscu.

Trzygroszówki

Krzysztof Gonerski przyznał ocenę 8 i napisał:

Takashi Miike w znakomitej formie! To co stanowi o najwiekszej wartości "Imprint" to niezwykłe, absolutnie niesamowite połączenie szokującej przemocy, bezkomprmisowego przekraczania wszelkich granic z poetyckim wręcz nastrojem i przepięknymy zdjęciami. Miike dokonuje w "Imprint" nie lada sztuki - jego film odrzuca, wzbudza odrazę, niemal sprawia fizyczny ból, a jednocześnie uwodzi, fascynuje i uzależnia. Takiej sztuki potrafią dokonać tylko najwięksi.
Szkoda, że wrażenie psują Japonczycy rozmawiający po angielsku, manieryczny Billy Drago i poczucie, że już gdzieś te wszystkie surrealistyczne i obrazburcze pomysły Miike widzieliśmy.

Screeny

HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT HO, MASTERS OF HORROR, Ep.13: IMPRINT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wstrząsające sceny oraz tortury w stylu Takashi'ego Miike
+ ciekawe scenerie
+ klimat i nastrój

Minusy:

- tragiczny pomysł na prowadzenie dialogów w języku angielskim
- poziom gry aktorskiej w wykonaniu Billy'ego Drago

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -