Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PARASITE EVE a.k.a. Parasaito Ivu

PARASITE EVE a.k.a. Parasaito Ivu

Parasite Eve

ocena:3
Rok prod.:1997
Reżyser:Masayuki Ochiai
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Hiroshi Mikami, Riona Hazuki, Tomoko Nakajima, Ayako Omura, Goro Inagaki
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Mimo niebywałego postępu nauki, rozwoju medycyny i genetyki, ciało człowieka wciąż z zazdrością strzeże wielu swoich tajemnic. Jedną z nich są ludzkie mitochondria - zadziwiająca, wciąż do końca niepoznana, struktura wewnątrzkomórkowa, wytwarzająca energię cieplną i wodę oraz posiadająca własny prymitywny genom. Szczególne zainteresowanie budzi nietypowa właściwość dziedziczenia mitochondrialnego DNA, które przekazywane jest tylko przez kobiety. Cecha ta skłoniła genetyków do wysnucia teorii o tzw. "Mitchondrialnej Ewie" - kobiecie, która ok. 200 tys. lat temu, zamieszkiwała Afrykę i prawdopodobnie jest mitochondrialną pramatką wszystkich obecnie żyjących na świecie ludzi. Opowieść o tej na poły mitycznej Ewie posłużyła filmowym scenarzystom za kanwę fabuły japońskiego filmu "Parasite Eve" . Ze skutkiem, niestety, mizernym.

Dr Toshiaki Nagashima prowadzi zaawansowane badania nad ludzkim mitochondrium, co niestety odbija się na jego życiu rodzinnym. Pewnego razu jego żona, Kiyomi wracając samochodem do domu z niewiadomego powodu omdlewa. Z omdlenia, niestety, już się nie wybudza, ponieważ prowadzone przez nią auto rozbija się na stojącej na poboczu ciężarówce. Wewnętrzne organy pozostają nienaruszone, ale mózg jest martwy. Ponieważ Kiyomi przed śmiercią wyraziła zgodę na wykorzystanie zdrowych części swego ciała, o zdobycie jej nerki stara się lekarz zajmujący się chorą na niewydolność nerek dziewczynką. Zrozpaczony Toshiaki początkowo odmawia zgody na użycie organu do przeszczepu, ale w końcu godzi się, w zamian pragnąc otrzymać wątrobę zmarłej. Ludzka wątroba zawiera wyjątkowo dużą ilość mitochondrium, z pomocą których, gnębiony wyrzutami sumienia, dr Nagashima pragnie wskrzesić zmarłą małżonkę. Nie ma jednak świadomości na jakie niebezpieczeństwo naraża nie tylko siebie, ale cały rodzaj ludzki.

Masayuki Ochiai, debiutującym "Parasite Eve" na dużym ekranie, jest znanym i uznanym twórcą kina grozy. Polskim widzom dał się poznać przede wszystkim jako reżyser znakomitego medycznego horroru - "Infekcja", którego łączy z jego pierwszym kinowym obrazem wiele podobieństw. W obu filmach bohaterami są lekarze lub osoby parające się naukami okołomedycznymi, w obu filmach spora cześć fabuły rozgrywa się w szpitalu i w obu filmach źródłem grozy jest bliżej nieokreślona oleista substancja. Jednak pod względem artystycznym pierwszy w twórczości Ochiaiego oraz, jak dotąd, ostatni film dzieli przepaść. O ile "Infekcja", ze swoją gęstą, paranoiczną atmosferą, wspina się na poziom metafory mrocznej natury człowieka, o tyle "Parasite Eve" jest mało interesującą, miejscami wręcz niezamierzenie groteskową historyjką z pogranicza science-fiction, melodramatu i horroru. Tego ostatniego jest najmniej, w dodatku poza kapiąca z kranów wodą, trzęsącymi się rurami i poruszającym się żółtawym kisielem nie znajdziemy tutaj niczego innego, co wzbudziłoby w nas strach. Pod warunkiem, że należymy do osób, które dostają zwału serca na widok własnego cienia. A przecież, gdyby twórcom nie zabrakło inwencji i lekkiej ręki, można było z tej historii wykrzesać porządny kawałek trzymającego w napięciu medycznego thrillera.

Choć dla fanów horroru, przeboleć brak grozy, jest niezwykle trudno, to nie to jest w filmie Ochiaiego najgorsze. Jest nią całkowita niewiara w zaprezentowaną na ekranie opowieść. Ale nic w tym dziwnego, skoro fabuła opiera się na absurdalnym założeniu, że mikroskopijne mitochondria dysponują superinteligencją. Pozwala ona im na knucie skomplikowanych intryg, manipulowaniu ludźmi, a nawet ich "tworzeniu" i niszczeniu przez powodowanie samozapłonu. Mitochondria, jakby tego było mało, okazują się być tworami o niezaspokojonej ambicji, toteż ich celem staje się panowanie nad światem, po uprzednim, rzecz jasna, wyeliminowaniu rasy ludzkiej. Ech, trzeba być doprawdy zagorzałym fanem filmów w rodzaju "Ataku gigantycznych pijawek", by przejąć się fabułą opierającą się na tak niedorzecznym pomyśle. Niby jest on oryginalny, ale czasem granica między oryginalnością a zwykłym nonsensem bywa bardzo cienka.

Ale nawet myślące mitochondria, które marzą o podboju świata, dałoby się znieść. Jednak melodramatyczny, ckliwy do bólu, kiczowaty finał to już ponad siły nawet najmniej wybrednego widza. Jeśli w tym filmie pojawia się prawdziwa groza (choć to raczej zgroza), to właśnie w bzdurnym finale, gdy Toshiaki z płonącymi rękoma ( specjalista od efektów powinien sam się zwolnic z pracy!) tonie w objęciach swojej żony Kiyomi (która okazuje się być Mitchondrialną Ewą we własnej tandetnej osobie), by następnie wspólnie zapłonąć (dosłownie) płomieniem miłości silniejszym nawet od niepohamowanej żądzy małych żyjątek pragnących władzy nad światem. Ech, żałość serce ściska...

Czy jest coś, co ten nieszczęsny filmowy wybryk broni? Poza w miarę sprawną realizacją i potencjałem, chyba tylko fakt, że Ochiai wyciągnął słuszne wnioski z kompletnie chybionego debiutu i zrehabilitował się o niebo lepszą "Infekcją". Bo przecież nieważne jak się zaczyna - ważne jak się kończy.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jakiś potencjał w tej historii tkwił
+ sprawna realizacja

Minusy:

- superinteligentne mitochondria? to nie żart
- mało interesujący
- nie straszy
- niezamierzenie groteskowy
- bez polotu i inwencji
- nudny i bzdurny
- fatalne efekty specjalne
- jeszcze fatalniejsze zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -