Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NECROMANCER a.k.a. Jom kha mang wet

NECROMANCER a.k.a. Jom kha mang wet

Nekromanta

ocena:6
Rok prod.:2005
Reżyser:Piyapan Choopetch
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Akara Amarttayakul, Tom Dundee , Chatchai Plengpanich
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Nekromanta - postać, zwykle negatywna, będąca mostem między światem żywych i umarłych. Rodzaj czarodzieja (maga, czarnoksiężnika), mający zdolność wskrzeszania dusz, ożywiania umarłych, bądź też tworzenia nieumarłych (ang. undead) - szkieletów, zombie, ghuli i innych istot z martwego ciała lub kości ludzi bądź zwierząt - i ich kontrolowania.
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Nekromanta)

Itti był kiedyś policjantem zwalczającym nekromantów. Zwalczał ich tak zajadle, że w końcu stał się jednym z nich. Nie był jednak byle jakim nekromantą, ale jednym z najpotężniejszych. Mimo to udało się go pochwycić i umieścić za wysokimi i grubymi murami przyozdobionymi napisami z zaklęciem, które miało uniemożliwić mu ucieczkę. Ale Itti znalazł na nie sposób. Wydostał się z więzienia, przepełniony żądzą zemsty i rosnącą potęgą czarnej magii. W ślad za nim podąża młody porucznik policji, Santi, który zrobi wszystko by pojmać śmiertelnie niebezpiecznego zbiega.

Egzotyka i mistyka - to pierwsze, co rzuca się w oczy widzom filmu tajskiego reżysera. Egzotyka wymieszana z mistyką jest esencją tego obrazu. Nie istnieje jako atrakcja sama dla siebie, ale jako siła sprawcza fabularnych zdarzeń i zasada opisująca filmową rzeczywistość. Oczywiście, schemat fabularny odwołuje się do tego, co dobrze znanym - utrzymanej w konwencji thrillera opowieści o pogoni za szaleńcem. To jednak treść decyduje o jego egzotyce i odmienności. Szaleńcem jest bowiem upostaciowione zło, potężny mag, dysponujący całym arsenałem diabelskich sztuczek: od zwalniania bicia serca u innych ludzi, poprzez czynienie się niewidzialnym do przywoływania duchów czy rojów owadów. Przyznać trzeba, że spotkanie z tajskim nekromantą do przyjemnych nie należy, więc los tych, którzy go zawiedli lub skrzywdzili jest nie do pozazdroszczenia. Sceny ich śmierci są nie tylko demonstracją mocy czarownika, ale też doskonałym pretekstem do zaprezentowania kilku makabrycznych efektów w rodzaju podrzynanego gardła, ucinania głowy, skalpowania, czy wyjmowania gwoździa spod skóry. Itti niewątpliwie ma coś z komiksowego herosa, bowiem nawet kule się go nie imają, jednak w przeciwieństwie do Supermana i jego kolegów jest wstrętnym facetem, a swą moc zawdzięcza czarnej magii, a nie kosmicznej czy będącej rezultatem naukowych eksperymentów sile. Oddać twórcom należy, że potrafili pokazać mroczną stronę czarnoksięstwa w sposób dalece głębszy i sugestywny niż uczynił to Peter Jackson we "Władcy Pierścieni". Oglądamy zatem tajemne rytuały, słyszymy złowieszcze modlitwy i złowrogie zaklęcia rzucane na wrogów. Gdzie tylko zjawi się nekromanta, znaczy swój ślad zarzynanymi kurczakami, otacza się magicznymi amuletami i talizmanami, jego ciało zdobią słowa zaklęcia nadającego mu dodatkowej mocy. Ale jego ofiary również próbują się bronić uciekając się do pradawnych rytuałów, modlitw odczyniających zło i bóstw opiekuńczych w rodzaju Kuma Tonga (osobiste bóstwo ochronne w postaci posążka dziecka), czy innych mocy chroniących przed złym urokiem Ittiego. Ten jednak jest zbyt silny, więc pokonać może go ktoś tak jak on. Finałowy pojedynek jednak rozczarowuje. Mordobicie matrixowo zrealizowane nie zatuszuje wrażenia braku pomysłu na kulminacje historii, na dodatek zilustrowanej bombastyczną muzyką i doprawione nieudolnymi efektami komputerowymi.

Typowej dla horroru grozy nie ma w "Necromancerze" zbyt wiele. Nastrój wszechogarniającego zła, ciemności, krwi i przerażenia efektownie zaprezentowano na ekranie, lecz nie jest to strach wciskający w fotel. Twórcy bardziej stawiają na akcję niż straszenie, dlatego ogląda się dzieło tajskiego reżysera z zaciekawieniem, choć bez większych emocji. Udany jest początek historii: gdy zakuty w dyby i prowadzony w łańcuchach Itti zmierza do więziennej furgonetki, na myśl przychodzi podobna scena z innym filmowym, i znaczniej bardziej znanym, mordercą - Hannibalem Lecterem z "Milczenia owiec". Całkiem niezłe wrażenie sprawia też scena z Kuma Tongiem, którego Itti pozbawia głowy. Niestety, gdy opada gęsta nekromancka atmosfera, z filmu niewiele zostaje w naszej pamięci.
Egzotykę chyba jednak lepiej oglądać na żywo.

Screeny

HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet HO, NECROMANCER</br> a.k.a. Jom kha mang wet

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ egzotyka i mistyka jako esencja obrazu
+ gęsta nekromancka atmosfera
+ udane demonstracje potęgi czarnej magii
+ niezłe tempo i wciągająca fabuła
+ krwawy
+ postać Ittiego

Minusy:

- niezbyt udany finał
- klasycznej grozy raczej nie ma
- niektóre efekty rażą sztucznością
- na jeden raz
- mimo wszystko egzotykę lepiej oglądać na żywo

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -