Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHUTTER ONE

SHUTTER ONE

Shuter One

ocena:4
Rok prod.:2005
Reżyser:Jarungsuk Wonglheung
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Surachai Saengarkard, Narawal Nirattisai, Suchao Pongwilai
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

O filmie "The Shutter" słyszała chyba każdy, nawet średnio zorientowany w filmowej grozie widz. Po olbrzymim sukcesie w swojej ojczyźnie horror ten został bardzo dobrze przyjęty również poza granicami Tajlandii, w tym również w Polsce (gdzie to, nie wiedzieć czemu otrzymał podtytuł "Widmo"). Podczas gdy amerykanie swym zwyczajem już przygotowują własną wersję tego filmu, ja pragnę przybliżyć polskim miłośnikom horrorów produkcję, o której mało kto słyszał, a która w wielu aspektach (nie tylko przez podobieństwo okładek i tytułów) nawiązuje do wspomnianego na początku debiutanckiego dzieła dwójki młodych Tajów.

Mham i Taan są szczęśliwą parą. Mają własne mieszkanko, swoje samochody, on jest fotografem, ona pochodzi z zamożnej rodziny. Ogólnie na życie nie mogą narzekać. Szczęście jednak wiecznie nie trwa. Cały dramat zaczyna się w dniu gdy Taan w swej ciemni znajduje zdjęcie przedstawiające zakrwawioną twarz młodej kobiety. Jeszcze tego samego dnia w jego domu daje się słyszeć tajemnicze odgłosy, oraz dzieją się inne niewyjaśnione wydarzenia. Od tego momentu zaczyna się seria wydarzeń, które w znaczący sposób zmienią życie naszych bohaterów. Fotograf z początku nie chce niepokoić swej dziewczyny, jednak w końcu i ona doświadcza obecności tajemniczej istoty nie z tego świata. Co najgorsze, wszystko wskazuje na to, że zjawa uwzięła się na Taana, na domiar złego widzą ją nawet niektórzy przypadkowi ludzie. Czy aby jednak na pewno to on był głównym powodem pojawienia się upiora?

Podobieństw między "The Shutter" a "Shutter One" jest wiele. Począwszy od identycznych niemal okładek, podobnych tytułów, przez identyczny motyw przewodni (zjawa prześladująca fotografa), podobne profile postaci (główny bohater nawet z wyglądu przypomina nieco swego odpowiednika z "The Shutter") oraz ich funkcje w historii, na niemal skopiowanych co niektórych scenach kończąc. Wszystko rzecz jasna w nieco innych miejscach, ale na pierwszy rzut oka widać jakie jest źródło większości pomysłów twórców "Shutter One". Pomimo bardzo wielu podobieństw nie jest to jednak żadna kopia filmu "The Shutter". To bardziej, jeśli można by to tak określić: "wariacja na temat".

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że w momencie gdy piszę tą recenzję, do tego filmu nie ma żadnych napisów czy innego tłumaczenia. A jako, że język tajski wciąż niestety pozostaje daleko poza granicami moich możliwości lingwistycznych, więc byłem zmuszony oglądać film bez zrozumienia dialogów. Sytuacja taka nigdy nie jest dobra, a zwłaszcza gdy w grę wchodzi kompleksowa ocena danego dzieła. Jednak na szczęście nawet bez rozumienia rozmów pomiędzy bohaterami można wyłapać o co chodzi w fabule, oraz kto jest kim w całej tej historii.

Z "Shutter One" jest jednak pewien o wiele poważniejszy problem. Otóż nie spełnia swego podstawowego zadnia jako horroru opartego na konwencji ghost story – po prostu nie straszy tak jak powinien. A w zasadzie to nie straszy prawie w ogóle. O ile pod względem klimatu początek filmu prezentuje się nawet nieźle o tyle zakończenie wyraźnie odstaje od reszty filmu. W całym filmie są może ze 2 czy 3 sceny przy których lekki dreszcz może przejść po plecach, co bardziej wrażliwi może się nawet lekko wystraszą, ale na tym niestety koniec. Nasza zjawa stanowczo zbyt długo każe sobie czekać na kolejne manifestacje swej obecności wśród żywych. A w dalszej części filmu nawet jak już się pojawia to nie robi wrażenia takiego jak teoretycznie powinna. Jednocześnie w tych ujęciach wychodzą na jaw braki w charakteryzacji, które sprawiają, że po prostu nie sposób się jej przestraszyć

Niestety przez większość filmu nie mogłem się opędzić od uczucia, ze film ten jest albo dziełem pół-amatorskim, albo został nakręcony w wielkim pośpiechu. Zbyt wiele bowiem ujęć aż trąci amatorką. Co najgorsze błędy zdarzają się też w nagłośnieniu. Najbardziej irytujący z nich polega na tym, że gdy na filmie dzwoni komórka, to my słyszymy w głośnikach trzaski identyczne z tymi jakie powstają gdy za blisko głośnika położymy własny dzwoniący telefon. Na szczęście w filmie komórki nie pojawiają się zbyt często. Tym niemniej, co jak co, ale takich rzeczy w filmie po prostu być nie powinno. Niekiedy bywa również tak, że głosy z otoczenia są tak intensywne, że niemal zagłuszają kwestie wypowiadane przez bohaterów. Muzyka jakaś w filmie była, ale nie prezentuje sobą absolutnie nic specjalnego.

"Shutter One" to typowy straszak (chociaż to określenie stanowczo na wyrost). Scen gore w nim nie uświadczymy, bo trudno za takie uznać plucie krwią w dwóch kilkusekundowych ujęciach. Miłośnicy konwencji w zasadzie mogą sięgnąć po ten tytuł, osoby nie gustujące w takich klimatach powinny zaś trzymać się od tego horroru na dystans. Nie ma co ukrywać, że nie jest to film najwyższych lotów i lepiej nie zaczynać od niego swej przygody z horrorem z tego egzotycznego kraju. W Tajlandii powstało wiele znacznie lepszych filmów grozy, które są zdecydowanie bardziej godne uwagi.

Ja podchodzę do "Shutte One" jak do produktu pół-amatorksiego, i w takich też kategoriach go odbieram. Niestety z racji braku jakiegokolwiek tłumaczenia musiałem ocenić film w zasadzie tylko od strony audio-wizualnej. Być może gdybym w 100% zrozumiał dialogi to wynikłoby z nich kilka ciekawych faktów, które mogłyby wpłynąć na ostateczną ocenę. Jednakże nie czuję się w pełni upoważniony aby cenić fabułę tej opowieści, chociaż prawdę mówiąc nawet bez rozumienia rozmów można stwierdzić, że oryginalnością to ona z pewnością nie grzeszy. Jak więc zwykle w takich przypadkach bywa wystawiam ocenę warunkową.

Screeny

HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE HO, SHUTTER ONE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezły początek
+ może ze 2 lub 3 nieco straszniejsze sceny...

Minusy:

- ...a to jednak stanowczo za mało jak na półtorej godziny
- poza tym błędy realizacyjne
- no i słaba końcówka

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -